Powoli otwierałam oczy tak bym mogła oswoić się z jasnością jaka panowała w pomieszczeniu:
-Co się stało?- zapytałam
-Zemdlała pani- uśmiechnął się lekarz, który właśnie mnie badał- Ale to normalne w pani stanie. Proszę się nie martwić jest już wszystko dobrze.- znów łaskawie obdarzył mnie uśmiechem, ale ja byłam zdezorientowana
-Przepraszam w jakim stanie?- zapytałam przerażona
-No przecież to się zdarza w ciąży.- Co takiego!? Czy ja dobrze usłyszałam.
-Ja nie mogę być w ciąży.- powiedziałam
-To pani nic o tym nie wiedziała?- zapytał lekarz- jest pani już w trzecim miesiącu.
-Panie doktorze to jest nie możliwe...ja nie mogę być w ciąży.- nie mogłam uwierzyć w to co ten lekarz mówi byłam pewna, że to jakiś sen- Kiedyś z mężem długo staraliśmy się o dziecko. Lekarz powiedział, że nie mam żadnych szans na dziecko.
-A jednak zdarzył się cud! Trzeba się cieszyć!
-Ale jak to możliwe?
-Czasami tak jest, że jak coś bardzo chcemy to tego nie dostaniemy, a kiedy odpuszczamy to to właśni się zdarza. Proszę to zdjęcia pani dziecka- podał mi do ręki fotografie- proszę odpoczywać.
Byłam załamana i jednocześnie szczęśliwa. Płakałam jak małe dziecko. Po prostu boje się, że...że znów stracę moje dziecko. Nie chce kolejny raz tego przechodzić. Do sali weszła Mia:
-Boże Kinga, ale na pędziłaś mi stracha. Czemu nie mówiłaś, że będziesz mamą? Kinia Ty płaczesz?
-Ja nie wiedziałam, że jestem w ciąży.
-Ale to świetna wiadomość!
-Mia ja kiedyś byłam w ciąży.
-No wiem przecież macie Maxa.
-Nie. Max jest naszym adoptowanym synem. Nie mogliśmy mieć dzieci. W końcu gdy zaszłam w ciąże to- w tedy wybuchłam jeszcze większym płaczem
-Kiniu spokojnie- Mia przytuliła mnie do siebie
-Moja Julcia urodziła się martwa! Tak bardzo pragnęłam dziecka.
-To straszne, ale teraz będzie inaczej.
-A jeżeli to dziecko też stracę?
-Kinga nie mów tak! Nie możesz tak nawet myśleć! Będzie wszystko ok.
-Po prostu się boje. Boże która jest godzina?
-18.
-Mia odebrała byś Maxa od kolegi?
-Jasne.
-Bardzo Ci dziękuje. Jak go odbierzesz to zawieź go do domu niedługo powinien być Sve.
-Sven to raczej tu zaraz będzie- rzuciła i wyszła z sali po jakiś 15 minutach był Sven:
-Kochanie- podbiegł do mnie i zaczął całować- jak się czujesz?
-Dobrze. Wiesz?- zapytałam
-Tak. Jestem szczęśliwy do granic możliwości.
-Sven, ja bardzo się boje.
-Skarbie wiem, że przeżyłaś straszne chwile. Mi też jest ciężko o tym mówić, ale tym razem musi być inaczej.- przytulił mnie do siebie- Zobaczysz, że będzie dobrze.
-W tedy też miało być dobrze. Po prostu boje się, że znów Cię zawiodę.
-Kinga nigdy mnie nie zawiodłaś. Rozumiesz? To nie jest Twoja wina, że tak się dzieje. To dzięki Tobie mam wspaniałą żonę, syna i rodzinę. To Ty ją tworzysz!
-Na prawdę sądzisz, że będzie dobrze? Że tym razem się uda?
-Tak kochanie. - do sali wszedł lekarz
-Dobrze, że pan jest bo żonie potrzebne jest wsparcie. Na prawdę proszę się nie martwić. Dziecko rozwija się prawidłowo. Proszę nie myśleć p przeszłości tylko o tym co jest. A teraz pani musi odpoczywać i dbać o siebie i maleństwo. Jutro wyjdzie pani ze szpitala, ale dziś jeszcze panią poobserwujemy.
-Dziękujemy panie doktorze.- powiedział Sven
-Nie ma za co- odpowiedział i wyszedł
-Powiedz jak było na zgrupowaniu?
-Bardzo dobrze, tylko tęskniłem za wami.
-My za Tobą też. Jedź już do domu bo Max został z Mią.
-Posiedzę z Tobą jeszcze.
-Jedź już. Jutro wychodzę, a dziś odpocznę od was.
-Osz Ty! Jesteś niedobra. Idę. Tylko Ty idź spać i nie myśl już. Dobrze?
-Obiecuje! - pocałował mnie - ucałuj Maxa. Sven nie mów mu. Razem mu powiemy.
-Oczywiście. Pa kochanie.
Sven:
Gdy Mia do mnie zadzwoniła i powiedziała, że Kinga jest w szpitalu i na dokładkę dodała, że jest w ciąży. Nie mogłem uwierzyć w to co mówi. Przecież lekarz po stracie Julki powiedział, że nie ma po co się starać, że i tak się nie uda. Jednak stało się inaczej. Jestem szczęśliwy, ale mam też obawy. Boje się o Kingę. Ona jest wrażliwa i nie chce znów przechodzić przez piekło jakie ją spotkało. Ja zresztą też, ale teraz przecież musi być inaczej.
-Tata!- Max wskoczył mi na ręce- Jak było na zgrupowaniu?
-Dobrze synku. A Ty jak się bawiłeś u kolegi?
-Świetnie. Leo będzie mógł u nas nocować w następnym tygodniu?
-Oczywiście, że tak. A teraz zobacz co dla Ciebie mam- wręczyłem małemu samolot na pilota
-Tato to jest super!
-Idź do pokoju się pobawić, a ja zaraz do Ciebie dołączę ok?
-yhym- mały poleciał do pokoju
-Dzięki Mia za opiekę nad Maxem i Kingą. Całe szczęście, że wtedy z nią byłaś.
-Nie ma za co. A jak ona się czuje?
-Mam nadzieję, że trochę ją uspokoiłem. Powiedziała Ci...
-Tak. Bardzo mi przykro, że musieliście przez to przechodzić. Rozumiem ją, że się boi, ale musi być tym razem dobrze.
-Też tak sądzę.
-Będę już szła. Jeżeli będzie potrzebna jakaś pomoc to wiesz.
-Dzięki, ale Kinga jutro wychodzi, więc damy radę, ale na prawdę bardzo dziękuje.
-Pa
-Cześć.- dołączyłem do Maxa- i jak Ci się podoba?
-To jest super. Sam zobacz- podał mi pilota do ręki- Tato a czemu mamy jeszcze nie ma?
-Będzie jutro.
-Pokłóciliście się?
-Nie. Oczywiście, że nie. Po prostu mama musiała pojechać... do cioci Korneli.
-Po co?
-Zając się Hubertem. Jutro wróci.
-Na pewno?
-Max, przecież mama by nas nie zostawiła.
Kinga:
Następnego dni po treningu Sven przyjechał po mnie:
- Tu ma pani wypis i widzimy się za miesiąc na USG. Może uda nam się poznać płeć dziecka.
-Dziękuje- uśmiechnęłam się - Sven chodźmy już stąd.- ponagliłam męża- Co powiedziałeś Maxowi?
-Że nocowałaś u Korneli.
-Nie wysiliłeś się- stwierdziłam
-No wiesz co. Max chyba też w to nie uwierzył bo wypytywał strasznie.
-Nie dziwię się.- od razu odebraliśmy syna ze szkoły i udaliśmy się do domu- Max.
-Tak?
-Musimy Ci coś powiedzieć- powiedziałam
-Maksiu będziesz miał rodzeństwo- dokończył Sven
-Chcemy Ci powiedzieć, że nic się nie zmieni. Nadal bardzo Cię kochamy i to, że będziesz miał rodzeństwo nic nie zmienia.- dodałam
-Nie oddacie mnie?
-Max! Jak możesz tak mówić!?
-Max jak byśmy mogli to zrobić? Przecież nie mógłbym oddać mojego wspaniałego synka. Z kim bym grał w piłkę jak urodzi się dziewczynka- zaśmiał się Sven
- Jesteś okropny! - powiedziałam i delikatnie walnęłam go w ramię
-My chłopaki musimy trzymać się razem. Co nie Max?
-Tak tato!
-Widzisz?- zapytał
-Czyli co jak będzie dziewczyna to będą dwa obozy?
-No, a jak inaczej. Ty się módl, żeby to była dziewczyna bo jak nie to nie wiem jak dasz radę z trzema nugusami.
-Mam wspaniałych rodziców! Jesteście najlepsi na świecie!- Max przytulił nas. A ja ze szczęścia i na skutek tych słów trochę się rozkleiłam, ale i poczułam, że będzie wszystko dobrze.
--------------------------------------------------------------------------
Cześć :*
Mam nadzieję, że ktoś tu zagląda :)
Proszę o komentarze. Wręcz błagam.
Dziewczynki proszę.
Mam nadzieje, że was zaskoczyłam troszkę tym. że Kinga jest w ciąży :)
STRÓJ KINGI:
wtorek, 28 października 2014
wtorek, 21 października 2014
Rozdział 19
Kinga:
Boże tak bardzo chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie. Tak właśnie się stało! Dłużej bym nie mogła wytrzymać bez Svena.
-Kinga słyszysz?- zapytał Sven i mnie przytulił
-Tak.- powiedziałam jak nie przytomna- Mówiłeś prawdę.
-Kinga kocham Cię przecież nie mógłbym tego zrobić. Mia bardzo Ci dziękuje, że miałaś odwagę tu przyjść.
-Nie ma za co. Na prawdę przepraszam. Jeżeli będziecie chcieli zgłosić to na policje...będę zeznawać.
-Po co policja?- zapytał
-Ona jest nie poczytalna. Lepiej to zgłosić, a na pewno będzie miała zakaz zbliżania się do całej waszej trójki. Kinga strasznie mi przykro- podeszła do mnie i złapała za ramię- mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczycie. Miło Was było poznać.
-Poczekaj- powiedziałam - może miałabyś ochotę zobaczyć mecz naszego synka?
-Nie wiem czy powinnam.
-Powinnaś- powiedział Sven- w końcu nas pogodziłaś. Zapraszamy.
-W takim razie chętnie zobaczę poczynania małego piłkarza.- uśmiechnęła się i udaliśmy się na trybuny. Widziałam ją pierwszy raz i co prawda pomogła Ninie w jej pomyśle to ta dziewczyna wzbudzała we mnie dużą sympatie.
-Kinia teraz wrócisz do domu?- zapytał
-Teraz tak. Kocham Cię i bardzo za Tobą tęskniłam. Chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie.
-Cieszę się i chce, żebyś wiedziała, że teraz zawsze będę mówił Ci prawdę.- Sven pocałował mnie namiętnie bardzo tego pragnęłam.
-Ooo pogodziliście się?- zapytał Marco- Świetnie. Bardzo się cieszę. A co to za dziewczyna?- zapytał Svena
-To Mia. Ona pomogła mi przekonać Kingę, że nic nie zrobiłem
-Nie rozumiem- powiedział zdezorientowany
-Wyjaśnię Ci potem. Mia poznaj to Marco.
-Miło mi- odpowiedziała
-Mi jeszcze bardziej. Masz śliczny uśmiech- Mia ewidentnie się speszyła
-Oj Marco przestań- zaśmiałam się
-Chłopcy już wyszli na boisko- powiedział Sven i pomachał Maxowi. Max nie odwzajemnił gestu
-Nie martw się wyjaśnimy mu to po meczu- uśmiechnęłam się i pocałowałam męża.
Nie długo potem przyszła Kornelia z Łukaszem i Hubertem. Oczywiście musiałam jej powiedzieć kim jest Mia i opowiedzieć jej całą historie. Poradziła nam abyśmy zgłosili całą sprawę na policję. Osobiście też tak sądzę, ale będę musiała porozmawiać o tym z Svenem. Pod koniec meczu zrobiło mi się nie dobrze i szybko poszłam do łazienki:
- Kinia wszystko ok?- zapytała Mia, która przyszła za mną
-Tak- odpowiedziałam myjąc buzię letnią wodą- chyba cały stres ze mnie schodzi.
-Przepraszam.
-Co Ty! Przecież Ty nic nie zrobiłaś.
-Zrobiłam. Pomogłam Ninie.
-Nie miałaś wyjścia. Nie ma co teraz tego rozpamiętywać. Było minęło. Ważne, że Seven jest nie winny.
-Na pewno nic Ci nie jest?
-Na pewno. Możemy wracać.
Gdy wróciłyśmy mecz był zakończony wynikiem pozytywnym dla nas i nawet mój mały bohater zaliczył asystę. Po meczu pożegnaliśmy się ze wszystkim i czekaliśmy na Maxa:
- Mamo co on tu robi?
-Max, tata nic złego nie zrobił.- wzięłam syna na ręce- to było fałszywe oskarżenie.
-Max bardzo Was kocham i to co koledzy Ci mówili to nie było prawdą.- Max wyrwał się z mojego uścisku i przytulił Svena
-Tęskniłem. Teraz wrócimy wszyscy do domu?- zapytał
-Oczywiście, że tak. - odpowiedziałam
-Synku zagrałeś świetnie. Jesteśmy bardzo z Ciebie dumni.
-Tak jak Ty tato?
-Znacznie lepiej.
Wróciliśmy do domu. Tęskniłam z tym miejscem a szczególnie za moją garderobą i kuchnią w której wiem co jest. Szybko zrobiłam kolekcje i wspólnie ją zjedliśmy.
Następnie Max poszedł spać a ja udałam się do sypialni wraz z Svenem:
-Bardzo się cieszę że tu jesteście
-Uwierz mi, że ja też kochanie. - Pocałowałam Svena w usta, a on powtarzał to coraz bardziej mocniej z każdą sekunda...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ:
Sven 6 dni temu pojechał na zgrupowanie reprezentacji, więc nie zdążyliśmy nacieszyć się sobą, ale przynajmniej zdążył złożyć wniosek do sądu przeciwko Ninie. Bardzo się z tego powodu cieszę, może w końcu da nam spokój. Skorzystają z tego iż Max dziś nocował u kolegi. Postanowiłam zaprosić do siebie Mię.
-Hej - ucałowałam ją w policzek
-Fajnie, że mnie zaprosiłaś.
-To Ty zrobiłaś mi przyjemność, że przyszłaś. Cały czas siedzę sama. Dobrze, że Sven już dziś wraca. Chcesz coś do picia?
-Poproszę kawę- udałyśmy się do kuchni i tam zrobiłam kawę Ninie, a sobie miętę. Wygodnie usiadłyśmy na kanapie- A Max gdzie?
-Nocował u kolegi i jeszcze chciał zostać. Cieszę się, że ma kolegów bo przez moment było ciężko- uśmiechnęłam się
-Sven złożył wniosek?
-Tak. W końcu go namówiłam, ale nie było łatwo. Sądził, że już odpuściła/
-Dobrze zrobił. Dzwoniła do mnie przedwczoraj i ona nie wie o tym, że wróciłaś do Svena i może i dobrze. Przynajmniej myśli, że jej się udało i jak na razie nie kombinuje nic zrobić, ale kto tam ją wie. Lepiej dmuchać na zimne.
-Masz rację. A mówiła coś?
-Mówiła tylko, że jest genialna i dobrze to wszystko wymyśliła. Ona po prostu jest zakochana w Svenie i chce zrobić wszystko by z nim być. Ja jej oczywiście nie bronię, ale wiem w pewnym sensie co ona czuje.- Mia nagle posmutniała
-Wszystko ok? Wiem, że nie jesteś po stronie Niny.- uśmiechnęłam się
-To nie chodzi o to.
-Więc zapewne chodzi o faceta co? Jeżeli chcesz to powiedz. Może będzie Ci lepiej.
-Kiedyś byłam mocno zakochana. Na prawdę mocno. Co prawda był ode mnie straszy o 6 lat, ale myślałam, że będziemy razem zawsze. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, ale okazało się, że ma żonę i rocznego synka. Był to dla mnie straszny cios. Nie dość, że mnie okłamał to ja głupia wierzyłam mu w każde jego słowo. Czułam się okropnie bo przecież byłam tak jakby nie świadomie kochaną, którą nigdy w życiu nie chciałam być- Mia zaczęła cicho szlochać
-Mia, kochanie uspokój się. Przecież to nie Twoja wina. Nie wiedziałaś, że ma żonę i dziecko.- przytuliłam ją
-Tak niby nie, ale gdybym była bardziej ostrożna.
-Byłaś zakochana. Wierzyłaś mu. To normalne.
-Nina mnie bardzo wspierała. Ona proponowała mi zemstę. Na którą się zgodziłam. Chciała po prostu zniszczyć mu życie, ale w porę się opamiętałam i z tego zrezygnowałam. Zbyt mocno go kochałam by niszczyć mu całe życie. Żal było mi jego dziecka. Kinia przepraszam, że nie powstrzymałam jej przed tym okropnym planem.
-Mia daj spokój nie mogłaś nic zrobić. - nagle bardzo źle się poczułam, wstałam i upadłam.
-Kinga! Kinia co Ci!- słyszałam tylko przeraźliwy krzyk Mii.
---------------------------------------------------------------------------
Cześć kochane :*
Przepraszam, że rozdział dodaje dopiero teraz. Ale szkoła jest bardzo męcząca :(
Przykro mi, że nikt nie komentuje tego opowiadania.
Pozdrawiam ;*
Strój Kingi :
Boże tak bardzo chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie. Tak właśnie się stało! Dłużej bym nie mogła wytrzymać bez Svena.
-Kinga słyszysz?- zapytał Sven i mnie przytulił
-Tak.- powiedziałam jak nie przytomna- Mówiłeś prawdę.
-Kinga kocham Cię przecież nie mógłbym tego zrobić. Mia bardzo Ci dziękuje, że miałaś odwagę tu przyjść.
-Nie ma za co. Na prawdę przepraszam. Jeżeli będziecie chcieli zgłosić to na policje...będę zeznawać.
-Po co policja?- zapytał
-Ona jest nie poczytalna. Lepiej to zgłosić, a na pewno będzie miała zakaz zbliżania się do całej waszej trójki. Kinga strasznie mi przykro- podeszła do mnie i złapała za ramię- mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczycie. Miło Was było poznać.
-Poczekaj- powiedziałam - może miałabyś ochotę zobaczyć mecz naszego synka?
-Nie wiem czy powinnam.
-Powinnaś- powiedział Sven- w końcu nas pogodziłaś. Zapraszamy.
-W takim razie chętnie zobaczę poczynania małego piłkarza.- uśmiechnęła się i udaliśmy się na trybuny. Widziałam ją pierwszy raz i co prawda pomogła Ninie w jej pomyśle to ta dziewczyna wzbudzała we mnie dużą sympatie.
-Kinia teraz wrócisz do domu?- zapytał
-Teraz tak. Kocham Cię i bardzo za Tobą tęskniłam. Chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie.
-Cieszę się i chce, żebyś wiedziała, że teraz zawsze będę mówił Ci prawdę.- Sven pocałował mnie namiętnie bardzo tego pragnęłam.
-Ooo pogodziliście się?- zapytał Marco- Świetnie. Bardzo się cieszę. A co to za dziewczyna?- zapytał Svena
-To Mia. Ona pomogła mi przekonać Kingę, że nic nie zrobiłem
-Nie rozumiem- powiedział zdezorientowany
-Wyjaśnię Ci potem. Mia poznaj to Marco.
-Miło mi- odpowiedziała
-Mi jeszcze bardziej. Masz śliczny uśmiech- Mia ewidentnie się speszyła
-Oj Marco przestań- zaśmiałam się
-Chłopcy już wyszli na boisko- powiedział Sven i pomachał Maxowi. Max nie odwzajemnił gestu
-Nie martw się wyjaśnimy mu to po meczu- uśmiechnęłam się i pocałowałam męża.
Nie długo potem przyszła Kornelia z Łukaszem i Hubertem. Oczywiście musiałam jej powiedzieć kim jest Mia i opowiedzieć jej całą historie. Poradziła nam abyśmy zgłosili całą sprawę na policję. Osobiście też tak sądzę, ale będę musiała porozmawiać o tym z Svenem. Pod koniec meczu zrobiło mi się nie dobrze i szybko poszłam do łazienki:
- Kinia wszystko ok?- zapytała Mia, która przyszła za mną
-Tak- odpowiedziałam myjąc buzię letnią wodą- chyba cały stres ze mnie schodzi.
-Przepraszam.
-Co Ty! Przecież Ty nic nie zrobiłaś.
-Zrobiłam. Pomogłam Ninie.
-Nie miałaś wyjścia. Nie ma co teraz tego rozpamiętywać. Było minęło. Ważne, że Seven jest nie winny.
-Na pewno nic Ci nie jest?
-Na pewno. Możemy wracać.
Gdy wróciłyśmy mecz był zakończony wynikiem pozytywnym dla nas i nawet mój mały bohater zaliczył asystę. Po meczu pożegnaliśmy się ze wszystkim i czekaliśmy na Maxa:
- Mamo co on tu robi?
-Max, tata nic złego nie zrobił.- wzięłam syna na ręce- to było fałszywe oskarżenie.
-Max bardzo Was kocham i to co koledzy Ci mówili to nie było prawdą.- Max wyrwał się z mojego uścisku i przytulił Svena
-Tęskniłem. Teraz wrócimy wszyscy do domu?- zapytał
-Oczywiście, że tak. - odpowiedziałam
-Synku zagrałeś świetnie. Jesteśmy bardzo z Ciebie dumni.
-Tak jak Ty tato?
-Znacznie lepiej.
Wróciliśmy do domu. Tęskniłam z tym miejscem a szczególnie za moją garderobą i kuchnią w której wiem co jest. Szybko zrobiłam kolekcje i wspólnie ją zjedliśmy.
Następnie Max poszedł spać a ja udałam się do sypialni wraz z Svenem:
-Bardzo się cieszę że tu jesteście
-Uwierz mi, że ja też kochanie. - Pocałowałam Svena w usta, a on powtarzał to coraz bardziej mocniej z każdą sekunda...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ:
Sven 6 dni temu pojechał na zgrupowanie reprezentacji, więc nie zdążyliśmy nacieszyć się sobą, ale przynajmniej zdążył złożyć wniosek do sądu przeciwko Ninie. Bardzo się z tego powodu cieszę, może w końcu da nam spokój. Skorzystają z tego iż Max dziś nocował u kolegi. Postanowiłam zaprosić do siebie Mię.
-Hej - ucałowałam ją w policzek
-Fajnie, że mnie zaprosiłaś.
-To Ty zrobiłaś mi przyjemność, że przyszłaś. Cały czas siedzę sama. Dobrze, że Sven już dziś wraca. Chcesz coś do picia?
-Poproszę kawę- udałyśmy się do kuchni i tam zrobiłam kawę Ninie, a sobie miętę. Wygodnie usiadłyśmy na kanapie- A Max gdzie?
-Nocował u kolegi i jeszcze chciał zostać. Cieszę się, że ma kolegów bo przez moment było ciężko- uśmiechnęłam się
-Sven złożył wniosek?
-Tak. W końcu go namówiłam, ale nie było łatwo. Sądził, że już odpuściła/
-Dobrze zrobił. Dzwoniła do mnie przedwczoraj i ona nie wie o tym, że wróciłaś do Svena i może i dobrze. Przynajmniej myśli, że jej się udało i jak na razie nie kombinuje nic zrobić, ale kto tam ją wie. Lepiej dmuchać na zimne.
-Masz rację. A mówiła coś?
-Mówiła tylko, że jest genialna i dobrze to wszystko wymyśliła. Ona po prostu jest zakochana w Svenie i chce zrobić wszystko by z nim być. Ja jej oczywiście nie bronię, ale wiem w pewnym sensie co ona czuje.- Mia nagle posmutniała
-Wszystko ok? Wiem, że nie jesteś po stronie Niny.- uśmiechnęłam się
-To nie chodzi o to.
-Więc zapewne chodzi o faceta co? Jeżeli chcesz to powiedz. Może będzie Ci lepiej.
-Kiedyś byłam mocno zakochana. Na prawdę mocno. Co prawda był ode mnie straszy o 6 lat, ale myślałam, że będziemy razem zawsze. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, ale okazało się, że ma żonę i rocznego synka. Był to dla mnie straszny cios. Nie dość, że mnie okłamał to ja głupia wierzyłam mu w każde jego słowo. Czułam się okropnie bo przecież byłam tak jakby nie świadomie kochaną, którą nigdy w życiu nie chciałam być- Mia zaczęła cicho szlochać
-Mia, kochanie uspokój się. Przecież to nie Twoja wina. Nie wiedziałaś, że ma żonę i dziecko.- przytuliłam ją
-Tak niby nie, ale gdybym była bardziej ostrożna.
-Byłaś zakochana. Wierzyłaś mu. To normalne.
-Nina mnie bardzo wspierała. Ona proponowała mi zemstę. Na którą się zgodziłam. Chciała po prostu zniszczyć mu życie, ale w porę się opamiętałam i z tego zrezygnowałam. Zbyt mocno go kochałam by niszczyć mu całe życie. Żal było mi jego dziecka. Kinia przepraszam, że nie powstrzymałam jej przed tym okropnym planem.
-Mia daj spokój nie mogłaś nic zrobić. - nagle bardzo źle się poczułam, wstałam i upadłam.
-Kinga! Kinia co Ci!- słyszałam tylko przeraźliwy krzyk Mii.
---------------------------------------------------------------------------
Cześć kochane :*
Przepraszam, że rozdział dodaje dopiero teraz. Ale szkoła jest bardzo męcząca :(
Przykro mi, że nikt nie komentuje tego opowiadania.
Pozdrawiam ;*
Strój Kingi :
Strój Mii:
wtorek, 7 października 2014
Rozdział 18
Sven:
Cholernie się cieszyłem, że Kinga mnie wysłuchała i pozwoliła Maxowi zostać na noc w domu.
-Tato czemu mama jest na Ciebie zła?
-Max, to jest dość trudne. Zaszło małe nie porozumienie, ale zrobię wszystko byśmy znów mieszkali razem. Kocham Cię synku.
-Ja Ciebie też tato. Jestem bardzo głodny po treningu.
-Ja też. To może zamówimy pizzę ?
-Mama nie była by zadowolona.
- I nasi trenerzy też nie. No ale ich tu nie ma, więc co zamawiamy?
-Tak!
KINGA:
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie. Ubrałam się i zeszłam na dół:
-Kinga mam prośbę mogłabyś posiedzieć z Hubertem chwilę?- zapytała moja siostra
-Oczywiście, że tak to żaden problem. Tylko o 14 odbieram Maxa ze szkoły.
-Zdążę. Będziemy dziś u niego na meczu. O której on jest?
-Bardzo się ucieszy. zaczyna się o 17
-Dobra. Ja lecę. Pa
-Pa- odpowiedziałam i wzięłam Huberta na ręce- Ostatnio Cię troszkę zaniedbałam co?
-Troszke - odpowiedział przytulając się do mnie
-Jesteś taki słodki. Jadłeś śniadanie?
-Jeście nie, alie mam ochiote na tiosty
-To lecimy do kuchni! Szybko Hubcio!
Po zjedzeniu ubrałam Huberta i poszłam z nim na spacer. Mały był w niebo wzięty z atrakcji jakie były na placu zabaw. Wróciliśmy do domu i położyłam małego na krótką drzemkę. Następnie przygotowałam szybko obiad:
-Jestem!- krzyknęła moja siostra- Hubert śpi?
-Tak. Był zmęczony. Zrobiłam obiad. Ja już zjadłam. Muszę teraz jechać odebrać Maxa. To co? Widzimy się na meczu?
-Jasne. Dzięki za obiad!
-Nie ma sprawy- odpowiedziałam w pośpiechu i ruszyłam pod szkołę mojego syna. Gdy weszłam do szatni Max siedział na ławce ze spuszczoną głową w dół- Max? Co się stało?- zobaczyłam, że ma podartą bluzę- Max, spójrz na mnie.Proszę - niechętnie podniósł głowę - Powiedz co się stało?
-Nic mamo.
-Max! Błagam nie kłam. Przecież jestem Twoją matką. Widzę, że jest coś nie tak. Czemu masz podartą bluzę?
-Bo kolega powiedział, że tata nas już nie kocha i zostawił Cię przeze mnie, bo jestem adoptowany, a ja się na niego rzuciłem a on na mnie.- Max zaczął płakać, a ja mocno przytuliłam. Nie mogłam pojąc jak dzieci mogą być tak okropne względem siebie to straszne!
-Max, tata nas kocha- powiedziałam, głaszcząc go po głowie- Uwierz mi. Przecież nawet dziś u niego nocowałeś.
-Ale on Cię zdradził ma inną!- Boże w tedy to kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przecież sama starałam się nie mówić nic Maxowi, a jakiś gnój mówi mu to w szkole!
-Max, to są na pewno kłamstwa- chciałam w głębi serca aby to była prawda- A teraz nie możesz się martwić bo masz mecz, który musisz...
-Wygrać!
-No właśnie. Ubieraj się i lecimy na stadion.
MIA:
Od wczoraj dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia. Nie mogę sobie poradzić z tym, że Kinga wyprowadziła się od Svena, a on biedy nawet nie może udowodnić swojej winy. A jeszcze gdy czytam te wymyślone historie w internecie to krew mnie zalewa. Nie wiem jak mogłam wziąć w tym czymś udział jest mi strasznie wstyd.
Sven:
Po swoim treningu od razu udałem się na hale gdzie trenuje Max. Wiedziałem, że przygotowuje się do meczu. Zobaczyłem tam też Kingę:
-Cześć
-Hej- odpowiedziała
-Wiesz czemu Max nawet mi nie pomachał?
-Wiem. Bo go skrzywdziłeś! Zachciało Ci się romansów to masz.
-Boże Kinga przecież mówiłem Ci, że ja nigdy bym Cię nie zdradził! A Max skąd wie o tej wymyślonej historii przez Ninę ?
-W szkolę ktoś mu powiedział. Nawet się bił. Powiedzieli mu, że nas zostawiłeś przez niego.
-To są jakieś brednie. Skąd te dzieci mają te informację. Przecież ja Was kocham. Kinga na prawdę.
-Sam nie wiem komu mam wierzyć,ale przez to wszystko Max cierpi, a on już wiele się wycierpiał.
- Kinga wróćcie do domu.
-Nie ma mowy- Kinga wybiegła z hali, a ja za nią
-Przepraszam, Sven?- zapytała jakaś dziewczyna
-Tak, ale ja nie mam teraz czasu. Kinga co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła?
-Nie wiem.- odpowiedziała
-Ale ja wiem- powiedziała ta sama dziewczyna. W tedy ją poznałem to była ta dziewczyna, która pytała o drogę do sklepu.
-Słucham?- zapytała Kinga
-Błagam Cię uwierz mu on jest nie winny.- skąd ona wie, że właśnie ja mówię prawdę?
-A skąd niby masz to wiedzieć ?- zapytała moja żona
-Ja Ciebie kojarzę Ty u nas w okolicy mieszkasz prawda? Ty jesteś Mia? Pytałaś o drogę.
-Nie do końca. Mam na imię Mia, ale nie mieszkam w waszej okolicy.
-Jaka droga?- zapytała Kinga
-Po słuchajcie mnie. Jestem koleżanką Niny.- i już wszystko jasne- Sven ja udowodnie Twoją niewinność
-Ciekawe jak? - zapytała Kinga
-Nina do mnie zadzwoniła, że muszę jej pomóc. Niestety byłam jej winna przysługę i nie mogłam jej odmówić. Kazała mi być pod waszym domem. Pojechałam tam. Czekałyśmy, aż wyjdziesz z synem z domu- zwróciła się do Kini- gdy ciebie poznałam mówiłam jej, żeby nic głupiego nie robiła, ale ona kazała mi cicho siedzieć. Powiedziała, że mam iść zapytać Svena o drogę do sklepu. Zrobiłam to co Sven może potwierdzić. Po jakiś 20 minutach zadzwoniła do mnie żebym weszła do domu. Gdy weszłam kompletnie mnie zatkało. Leżałeś na kanapie nie przytomny. Ona dodała Ci proszków usypiających !
-Ona jest chora psychicznie! Ale kiedy ona to zrobiła?- byłem w szoku, że zrobiła takie coś
-Dodała Ci ich do soku kiedy rozmawiałeś ze mną. Potem Ciebie i siebie rozebrała, a ja...- widać było w jej oczach skruchę- ja zrobiłam zdjęcia. Przepraszam Was strasznie za to! Jest mi okropnie głupio i żal Was i Maxa. Na prawdę czuje się winna dlatego tu przyszłam!
----------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Bardzo dziękuje za komentarze.
Każdy komentarz to większa motywacja do pracy :D
Czytałeś skomentuj bardzo proszę :)
Pozdrawiam Lena :*
STRÓJ KINGI:
STRÓJ MII:
Cholernie się cieszyłem, że Kinga mnie wysłuchała i pozwoliła Maxowi zostać na noc w domu.
-Tato czemu mama jest na Ciebie zła?
-Max, to jest dość trudne. Zaszło małe nie porozumienie, ale zrobię wszystko byśmy znów mieszkali razem. Kocham Cię synku.
-Ja Ciebie też tato. Jestem bardzo głodny po treningu.
-Ja też. To może zamówimy pizzę ?
-Mama nie była by zadowolona.
- I nasi trenerzy też nie. No ale ich tu nie ma, więc co zamawiamy?
-Tak!
KINGA:
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie. Ubrałam się i zeszłam na dół:
-Kinga mam prośbę mogłabyś posiedzieć z Hubertem chwilę?- zapytała moja siostra
-Oczywiście, że tak to żaden problem. Tylko o 14 odbieram Maxa ze szkoły.
-Zdążę. Będziemy dziś u niego na meczu. O której on jest?
-Bardzo się ucieszy. zaczyna się o 17
-Dobra. Ja lecę. Pa
-Pa- odpowiedziałam i wzięłam Huberta na ręce- Ostatnio Cię troszkę zaniedbałam co?
-Troszke - odpowiedział przytulając się do mnie
-Jesteś taki słodki. Jadłeś śniadanie?
-Jeście nie, alie mam ochiote na tiosty
-To lecimy do kuchni! Szybko Hubcio!
Po zjedzeniu ubrałam Huberta i poszłam z nim na spacer. Mały był w niebo wzięty z atrakcji jakie były na placu zabaw. Wróciliśmy do domu i położyłam małego na krótką drzemkę. Następnie przygotowałam szybko obiad:
-Jestem!- krzyknęła moja siostra- Hubert śpi?
-Tak. Był zmęczony. Zrobiłam obiad. Ja już zjadłam. Muszę teraz jechać odebrać Maxa. To co? Widzimy się na meczu?
-Jasne. Dzięki za obiad!
-Nie ma sprawy- odpowiedziałam w pośpiechu i ruszyłam pod szkołę mojego syna. Gdy weszłam do szatni Max siedział na ławce ze spuszczoną głową w dół- Max? Co się stało?- zobaczyłam, że ma podartą bluzę- Max, spójrz na mnie.Proszę - niechętnie podniósł głowę - Powiedz co się stało?
-Nic mamo.
-Max! Błagam nie kłam. Przecież jestem Twoją matką. Widzę, że jest coś nie tak. Czemu masz podartą bluzę?
-Bo kolega powiedział, że tata nas już nie kocha i zostawił Cię przeze mnie, bo jestem adoptowany, a ja się na niego rzuciłem a on na mnie.- Max zaczął płakać, a ja mocno przytuliłam. Nie mogłam pojąc jak dzieci mogą być tak okropne względem siebie to straszne!
-Max, tata nas kocha- powiedziałam, głaszcząc go po głowie- Uwierz mi. Przecież nawet dziś u niego nocowałeś.
-Ale on Cię zdradził ma inną!- Boże w tedy to kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przecież sama starałam się nie mówić nic Maxowi, a jakiś gnój mówi mu to w szkole!
-Max, to są na pewno kłamstwa- chciałam w głębi serca aby to była prawda- A teraz nie możesz się martwić bo masz mecz, który musisz...
-Wygrać!
-No właśnie. Ubieraj się i lecimy na stadion.
MIA:
Od wczoraj dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia. Nie mogę sobie poradzić z tym, że Kinga wyprowadziła się od Svena, a on biedy nawet nie może udowodnić swojej winy. A jeszcze gdy czytam te wymyślone historie w internecie to krew mnie zalewa. Nie wiem jak mogłam wziąć w tym czymś udział jest mi strasznie wstyd.
Sven:
Po swoim treningu od razu udałem się na hale gdzie trenuje Max. Wiedziałem, że przygotowuje się do meczu. Zobaczyłem tam też Kingę:
-Cześć
-Hej- odpowiedziała
-Wiesz czemu Max nawet mi nie pomachał?
-Wiem. Bo go skrzywdziłeś! Zachciało Ci się romansów to masz.
-Boże Kinga przecież mówiłem Ci, że ja nigdy bym Cię nie zdradził! A Max skąd wie o tej wymyślonej historii przez Ninę ?
-W szkolę ktoś mu powiedział. Nawet się bił. Powiedzieli mu, że nas zostawiłeś przez niego.
-To są jakieś brednie. Skąd te dzieci mają te informację. Przecież ja Was kocham. Kinga na prawdę.
-Sam nie wiem komu mam wierzyć,ale przez to wszystko Max cierpi, a on już wiele się wycierpiał.
- Kinga wróćcie do domu.
-Nie ma mowy- Kinga wybiegła z hali, a ja za nią
-Przepraszam, Sven?- zapytała jakaś dziewczyna
-Tak, ale ja nie mam teraz czasu. Kinga co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła?
-Nie wiem.- odpowiedziała
-Ale ja wiem- powiedziała ta sama dziewczyna. W tedy ją poznałem to była ta dziewczyna, która pytała o drogę do sklepu.
-Słucham?- zapytała Kinga
-Błagam Cię uwierz mu on jest nie winny.- skąd ona wie, że właśnie ja mówię prawdę?
-A skąd niby masz to wiedzieć ?- zapytała moja żona
-Ja Ciebie kojarzę Ty u nas w okolicy mieszkasz prawda? Ty jesteś Mia? Pytałaś o drogę.
-Nie do końca. Mam na imię Mia, ale nie mieszkam w waszej okolicy.
-Jaka droga?- zapytała Kinga
-Po słuchajcie mnie. Jestem koleżanką Niny.- i już wszystko jasne- Sven ja udowodnie Twoją niewinność
-Ciekawe jak? - zapytała Kinga
-Nina do mnie zadzwoniła, że muszę jej pomóc. Niestety byłam jej winna przysługę i nie mogłam jej odmówić. Kazała mi być pod waszym domem. Pojechałam tam. Czekałyśmy, aż wyjdziesz z synem z domu- zwróciła się do Kini- gdy ciebie poznałam mówiłam jej, żeby nic głupiego nie robiła, ale ona kazała mi cicho siedzieć. Powiedziała, że mam iść zapytać Svena o drogę do sklepu. Zrobiłam to co Sven może potwierdzić. Po jakiś 20 minutach zadzwoniła do mnie żebym weszła do domu. Gdy weszłam kompletnie mnie zatkało. Leżałeś na kanapie nie przytomny. Ona dodała Ci proszków usypiających !
-Ona jest chora psychicznie! Ale kiedy ona to zrobiła?- byłem w szoku, że zrobiła takie coś
-Dodała Ci ich do soku kiedy rozmawiałeś ze mną. Potem Ciebie i siebie rozebrała, a ja...- widać było w jej oczach skruchę- ja zrobiłam zdjęcia. Przepraszam Was strasznie za to! Jest mi okropnie głupio i żal Was i Maxa. Na prawdę czuje się winna dlatego tu przyszłam!
----------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Bardzo dziękuje za komentarze.
Każdy komentarz to większa motywacja do pracy :D
Czytałeś skomentuj bardzo proszę :)
Pozdrawiam Lena :*
STRÓJ KINGI:
STRÓJ MII:
poniedziałek, 29 września 2014
Rozdział 17
-Cześć stary wskakuj- zaprosił mnie Marco
-Musisz mi pomóc. Ta idiotka chcę zniszczyć mi życie!
-Kto?- zapytał zdezorientowany
-Nina!- podałem mu kopertę ze zdjęciami
-O stary! Spałeś z nią? Skąd to masz?
-Zwariowałeś?! Nie, oczywiście, że nie nie mógł bym zdradzić Kingi, ale ona tak sądzi. Nina jej to dała.
-Słuchaj nie dziw się te zdjęcia wyglądają jednoznacznie.
-Wiem, ale nie wiem jak ona mogła to zrobić. Przecież ona nigdy nie była u mnie w domu! Muszę do niej jechać i wyjaśnić to. Pojedziesz ze mną?
-Jasne.
Cały czas byłem wściekły i myślałem o Kindze co ona teraz czuje, myśli? Mi też nie było łatwo, ale wiem jaka ona jest delikatna. Zapukałem energicznie w drzwi mieszkania:
-Cześć kochanie miło Cię widzieć i Ciebie Marco też- powiedziała, a my weszliśmy do mieszkania
-Nie mów tak !- rzuciłem jej zdjęcia na komodę- Co to jest do diabła?
-Nie udawaj, że nie wiesz? JA wiem, że chcesz się kryć przed kolegą, ale chyba nie ma sensu.
-Co Ty gadasz? Lepiej powiedz mi jak to zrobiłaś?
-Nie muszę Ci nic mówić!- nie wytrzymałem! Złapałem ją za nadgarstek.
-Sven uspokój się- Marco oderwał mnie z uścisku- Nie ma sensu. Ona jest chora i tak nam nic nie powie. Wracajmy do domu- wiedziałem, że ma rację, ale nie mogłem tak po prostu wyjść
-Powiedz mi! Czemu chcesz zniszczyć moje życie ?
-Sam na to pracowałeś! Nie chciałeś się ze mną przespać to sama musiałam to zrobić!
-Jesteś nienormalna!- wyszliśmy z jej mieszkania - Co ja mam zrobić?
-Sven dziś już nic. Pojedziesz do mnie prześpisz się pojedziemy na trening i coś wymyślimy. Chcę, żebyś wiedział, że Ci wierzę. Wiem, że nie zdradziłeś Kingi.
-Dziękuje Ci
KINGA:
Wstałam o godzinie 11 dawno tak nie pospałam, ale gdy wstałam byłam bardziej zmęczona niż kiedykolwiek. Leżałam przez dłuższy czas i zastanawiałam się czemu Sven mnie zdradził. Przecież właśnie teraz nasze życie nabierało koloru dzięki naszemu synkowi. Poszłam do łazienki gdy spojrzałam w lustro moje oczy były szkliste i podpuchnięte. Otworzyłam kran w umywalce. Zanurzyłam ręce w lodowatej wodzie i zmyłam resztki wczorajszego makijażu. Weszłam pod prysznic i całe swoje ciało zmoczyłam letnią wodą. Gdy się umyłam i ubrałam. Usiadłam na skraju łóżka i włączyłam telefon. Miałam 18 nieodebranych połączeń od Svena. Na pewno chciał się wytłumaczyć z tego co rozbił, ale ja na razie nie mam ochoty słuchać najmniejszych tłumaczeń. Zeszłam do kuchni tam siedziała Kornelia:
-Maxa zaprowadziłam do szkoły. Zjesz coś?
-Dziękuje. Mówił coś?
-Nie był zbytnio rozmowny. Kinia musisz coś zjeść!
- Nie dziękuje. Na razie nie chcę.
-Był tu Sven.
-Daj spokój...
-Kinga on na pewno Cię nie zdradził. Łukasz z nim rozmawiał.
-A Ty byś się przyznała do zdrady?
-Kinia nie denerwuj się. Ja wiem, że to wszystko się wyjaśni i będziecie nadal szczęśliwą rodziną.
-Wątpię. Nie obraź się, ale muszę jechać na Signal Iduna park.
-Chcesz pogadać z Svenem? On kończy trening za dwie godziny.
-Nie. muszę pogadać z trenerem Maxa. - ucałowałam siostrę w policzek i wyszłam
Akurat gdy wysiadłam z samochodu trener Maxa był przed wejściem na stadion:
-Panie trenerze!- mężczyzna wykręcił się w moją stronę- Dzień dobry- podałam dłoń
-Witam- odwzajemnił gest
-Bardzo przepraszam, że Maxa nie było wczoraj na treningu, ale...
-Nie musisz mówić. Wszystko wiem.
-Tak na prawdę? - bardzo się zdziwiłam
-Tak. Jest mi bardzo przykro, że pan Sven panią zdradził.- po tych słowach zrobiło mi się słabo. Po prostu mnie zatkało.- To pewnie dlatego Maxa nie było.
-Skąd pan to wie?
-Z gazety- podał mi gazetę w której było napisane, że mój mąż mnie zdradza z Niną. W ogóle to bardzo ciekawe skąd te żmije się o tym do wiedziały!
-Nie o tym chciałam z panem rozmawiać, lecz o moim synku. Max powiedział mi, że jeżeli nie będzie go na treningu to nie weźmie udziału w meczu to prawda?
-Tak. Ten mecz jest bardzo ważny i muszą w nim grać najlepsi! Nie ukrywam, że Max był moim faworytem, ale w tej sytuacji ...
-Max chciał bardzo przyjść na trening, ale ja...sam pan rozumie. Po prostu nie chciałam tu przychodzić, ale Max trenował z Łukaszem z tego co wiem to bardzo się starał.
-Max zawsze bardzo się stara. Dobrze. Zrobimy tak niech Max będzie godzinę przed treningiem. Poćwiczę z nim indywidualnie i potem zbiorowo i będzie mógł wziąć udział w meczu.
-Świetnie bardzo panu dziękuje. Do widzenia.
-Do widzenia. Pani Kingo?
-Tak?
-Proszę głowę do góry- pomachał mi, a ja się uśmiechnęłam.
Pojechałam po Maxa i od razu wróciłam z nim na stadion:
-Mamo jesteś świetna! Tak bardzo się cieszę, że będę mógł grać w tym meczu!- mój mały przystojniak przytulił mnie
-Mówiłam, że pogadam z trenerem. - uśmiechnęłam się i ucałowałam go, a na horyzoncie pojawił się Sven z Marco
-Tata!!!- Max od razu wskoczył mu w ramiona
-Cześć synku. Tak bardzo się za Tobą stęskniłem. Cześć Kiniu.
-Cześć Kinga- powiedział Marco
-Hej.- odpowiedziałam
-Mamo, dziś nocujemy w domu?
-Nie.- odpowiedziałam stanowczo
-Dlaczego?- zapytał
-Max z tego co wiem to chyba śpieszysz się na trening więc leć do szatni się przebrać i zmykaj do trenera.
-Kinga po rozmawiajmy- powiedział Sven
-Nie mamy o czym!
-Mamo czemu jesteś zła? Pokłóciliście się ?
-Max do szatni! A ja po Ciebie przyjadę po treningu. - poszłam w stronę wyjścia. Byłam sama na siebie wściekła, że tak zachowałam się w stosunku do mojego syna
-Kinga!- krzyczał Marco
-Co chcesz?- zapytałam wycierając łzy z policzka
-On Cię nie zdradził!
-A co byłeś z nim 24 godziny na dobę? Czemu wszyscy myślą, że tego nie zrobił! Widziałam zdjęcia!
-Ja wiem, ale ona jest chora psychicznie. Ona go dręczyła.
-Co takiego?
-Ona od dawna chciała z nim być, ale on cały czas ją odrzucał.
-A może raz się skusił.
-Na pewno nie. On bardzo to przeżywa. Kocha Ciebie i Maxa. Uwierz mi. Teraz muszę już iść. Pa kochana- pocałował mnie w policzek i wyszedł. zobaczyłam, że Sven idzie w moją stronę
-Kinga posłuchaj mnie. Ta Nina jest chora ona to sobie wszystko zmyśliła. Kocham Ciebie
-Zdjęcia też sobie zmyśliła?
-Uwierz mi, że ja nie wiem jak ona to zrobiła na prawdę! Przyrzekam Ci.
-Na razie nie jestem w stanie to uwierzyć. Co ja mam sobie myśleć? Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz.
-Bo ona...
-Dręczyła Cię?
-Skąd wiesz?
-Nie ważne
-Kinga on odkąd tu pracowała dawała mi do zrozumienia, że chce, żebym się z nią przespał. Pewnego dnia wparowała do mnie do szatni w tedy kiedy dostałem dłużej. Rzuciła się na mnie! Ja ją wygoniłem. A ona zaraz po tym się zwolniła byłem pewien, że da mi spokój, ale jak widać miała inny plan.
-Czemu mi tego nie powiedziałeś?
-A co miałem powiedzieć? Że dręczy mnie jakaś baba. Przecież to śmieszne. Jestem facetem powinienem dać sobie sam radę, ale nie dałem. Kocham Cię!
-Muszę wracać do Korneli.
-Kinga wróć do domu.
-Nie teraz. Cześć.
-Mogę chociaż odebrać Maxa z treningu?
-Tak. Tylko przywieś go do Korneli
-Jasne.
Teraz w głowię miałam totalny mętlik. Nie byłam w stanie myśleć. A jeżeli ona na prawdę go dręczyła? Tylko czemu tego nie powiedział? No tak męska duma. A może jednak wymyślił to z Marco? Boże już nic nie wiem! Po prostu mam dość. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, która przygotowała moja siostra:
-Max będzie grał w meczu? - zapytał Łukasz
-Tak. Dogadałam się z trenerem.- wymusiłam uśmiech
-To super. Piłka jest dla niego bardzo ważna.
- Wiem dlatego chciałam, żeby zagrał.
-Kinga wiesz, że Sven bardzo Was kocha?
-Łukasz mam dość na dziś o słuchaniu o tym jak bardzo Sven nas kocha. Pójdę do siebie.- położyłam się na łóżku i zadzwonił mój telefon był to Sven- Tak?
-Mam pytanie czy może Max nocować w domu?
-Nie wiem czy to dobry pomysł?
-Bardzo chcę.
-Dobrze. Tylko ja go dobiorę ze szkoły. Możesz dać mi go na chwilę?
-Jasne
-Max bardzo przepraszam Cię, że dziś na Ciebie nakrzyczałam. Jesteś zły? Dlatego chcesz nocować w domu?
-Nie jestem. W domu chcę nocować bo to nasz dom. A Ty mamo powinnaś być razem z nami...
---------------------------------------------------------------
Hej ;)
Bardzo przepraszam za błędy ale pisalam go bardzo szybko.
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KORNELI:
STRÓJ KINGI:
-Musisz mi pomóc. Ta idiotka chcę zniszczyć mi życie!
-Kto?- zapytał zdezorientowany
-Nina!- podałem mu kopertę ze zdjęciami
-O stary! Spałeś z nią? Skąd to masz?
-Zwariowałeś?! Nie, oczywiście, że nie nie mógł bym zdradzić Kingi, ale ona tak sądzi. Nina jej to dała.
-Słuchaj nie dziw się te zdjęcia wyglądają jednoznacznie.
-Wiem, ale nie wiem jak ona mogła to zrobić. Przecież ona nigdy nie była u mnie w domu! Muszę do niej jechać i wyjaśnić to. Pojedziesz ze mną?
-Jasne.
Cały czas byłem wściekły i myślałem o Kindze co ona teraz czuje, myśli? Mi też nie było łatwo, ale wiem jaka ona jest delikatna. Zapukałem energicznie w drzwi mieszkania:
-Cześć kochanie miło Cię widzieć i Ciebie Marco też- powiedziała, a my weszliśmy do mieszkania
-Nie mów tak !- rzuciłem jej zdjęcia na komodę- Co to jest do diabła?
-Nie udawaj, że nie wiesz? JA wiem, że chcesz się kryć przed kolegą, ale chyba nie ma sensu.
-Co Ty gadasz? Lepiej powiedz mi jak to zrobiłaś?
-Nie muszę Ci nic mówić!- nie wytrzymałem! Złapałem ją za nadgarstek.
-Sven uspokój się- Marco oderwał mnie z uścisku- Nie ma sensu. Ona jest chora i tak nam nic nie powie. Wracajmy do domu- wiedziałem, że ma rację, ale nie mogłem tak po prostu wyjść
-Powiedz mi! Czemu chcesz zniszczyć moje życie ?
-Sam na to pracowałeś! Nie chciałeś się ze mną przespać to sama musiałam to zrobić!
-Jesteś nienormalna!- wyszliśmy z jej mieszkania - Co ja mam zrobić?
-Sven dziś już nic. Pojedziesz do mnie prześpisz się pojedziemy na trening i coś wymyślimy. Chcę, żebyś wiedział, że Ci wierzę. Wiem, że nie zdradziłeś Kingi.
-Dziękuje Ci
KINGA:
Wstałam o godzinie 11 dawno tak nie pospałam, ale gdy wstałam byłam bardziej zmęczona niż kiedykolwiek. Leżałam przez dłuższy czas i zastanawiałam się czemu Sven mnie zdradził. Przecież właśnie teraz nasze życie nabierało koloru dzięki naszemu synkowi. Poszłam do łazienki gdy spojrzałam w lustro moje oczy były szkliste i podpuchnięte. Otworzyłam kran w umywalce. Zanurzyłam ręce w lodowatej wodzie i zmyłam resztki wczorajszego makijażu. Weszłam pod prysznic i całe swoje ciało zmoczyłam letnią wodą. Gdy się umyłam i ubrałam. Usiadłam na skraju łóżka i włączyłam telefon. Miałam 18 nieodebranych połączeń od Svena. Na pewno chciał się wytłumaczyć z tego co rozbił, ale ja na razie nie mam ochoty słuchać najmniejszych tłumaczeń. Zeszłam do kuchni tam siedziała Kornelia:
-Maxa zaprowadziłam do szkoły. Zjesz coś?
-Dziękuje. Mówił coś?
-Nie był zbytnio rozmowny. Kinia musisz coś zjeść!
- Nie dziękuje. Na razie nie chcę.
-Był tu Sven.
-Daj spokój...
-Kinga on na pewno Cię nie zdradził. Łukasz z nim rozmawiał.
-A Ty byś się przyznała do zdrady?
-Kinia nie denerwuj się. Ja wiem, że to wszystko się wyjaśni i będziecie nadal szczęśliwą rodziną.
-Wątpię. Nie obraź się, ale muszę jechać na Signal Iduna park.
-Chcesz pogadać z Svenem? On kończy trening za dwie godziny.
-Nie. muszę pogadać z trenerem Maxa. - ucałowałam siostrę w policzek i wyszłam
Akurat gdy wysiadłam z samochodu trener Maxa był przed wejściem na stadion:
-Panie trenerze!- mężczyzna wykręcił się w moją stronę- Dzień dobry- podałam dłoń
-Witam- odwzajemnił gest
-Bardzo przepraszam, że Maxa nie było wczoraj na treningu, ale...
-Nie musisz mówić. Wszystko wiem.
-Tak na prawdę? - bardzo się zdziwiłam
-Tak. Jest mi bardzo przykro, że pan Sven panią zdradził.- po tych słowach zrobiło mi się słabo. Po prostu mnie zatkało.- To pewnie dlatego Maxa nie było.
-Skąd pan to wie?
-Z gazety- podał mi gazetę w której było napisane, że mój mąż mnie zdradza z Niną. W ogóle to bardzo ciekawe skąd te żmije się o tym do wiedziały!
-Nie o tym chciałam z panem rozmawiać, lecz o moim synku. Max powiedział mi, że jeżeli nie będzie go na treningu to nie weźmie udziału w meczu to prawda?
-Tak. Ten mecz jest bardzo ważny i muszą w nim grać najlepsi! Nie ukrywam, że Max był moim faworytem, ale w tej sytuacji ...
-Max chciał bardzo przyjść na trening, ale ja...sam pan rozumie. Po prostu nie chciałam tu przychodzić, ale Max trenował z Łukaszem z tego co wiem to bardzo się starał.
-Max zawsze bardzo się stara. Dobrze. Zrobimy tak niech Max będzie godzinę przed treningiem. Poćwiczę z nim indywidualnie i potem zbiorowo i będzie mógł wziąć udział w meczu.
-Świetnie bardzo panu dziękuje. Do widzenia.
-Do widzenia. Pani Kingo?
-Tak?
-Proszę głowę do góry- pomachał mi, a ja się uśmiechnęłam.
Pojechałam po Maxa i od razu wróciłam z nim na stadion:
-Mamo jesteś świetna! Tak bardzo się cieszę, że będę mógł grać w tym meczu!- mój mały przystojniak przytulił mnie
-Mówiłam, że pogadam z trenerem. - uśmiechnęłam się i ucałowałam go, a na horyzoncie pojawił się Sven z Marco
-Tata!!!- Max od razu wskoczył mu w ramiona
-Cześć synku. Tak bardzo się za Tobą stęskniłem. Cześć Kiniu.
-Cześć Kinga- powiedział Marco
-Hej.- odpowiedziałam
-Mamo, dziś nocujemy w domu?
-Nie.- odpowiedziałam stanowczo
-Dlaczego?- zapytał
-Max z tego co wiem to chyba śpieszysz się na trening więc leć do szatni się przebrać i zmykaj do trenera.
-Kinga po rozmawiajmy- powiedział Sven
-Nie mamy o czym!
-Mamo czemu jesteś zła? Pokłóciliście się ?
-Max do szatni! A ja po Ciebie przyjadę po treningu. - poszłam w stronę wyjścia. Byłam sama na siebie wściekła, że tak zachowałam się w stosunku do mojego syna
-Kinga!- krzyczał Marco
-Co chcesz?- zapytałam wycierając łzy z policzka
-On Cię nie zdradził!
-A co byłeś z nim 24 godziny na dobę? Czemu wszyscy myślą, że tego nie zrobił! Widziałam zdjęcia!
-Ja wiem, ale ona jest chora psychicznie. Ona go dręczyła.
-Co takiego?
-Ona od dawna chciała z nim być, ale on cały czas ją odrzucał.
-A może raz się skusił.
-Na pewno nie. On bardzo to przeżywa. Kocha Ciebie i Maxa. Uwierz mi. Teraz muszę już iść. Pa kochana- pocałował mnie w policzek i wyszedł. zobaczyłam, że Sven idzie w moją stronę
-Kinga posłuchaj mnie. Ta Nina jest chora ona to sobie wszystko zmyśliła. Kocham Ciebie
-Zdjęcia też sobie zmyśliła?
-Uwierz mi, że ja nie wiem jak ona to zrobiła na prawdę! Przyrzekam Ci.
-Na razie nie jestem w stanie to uwierzyć. Co ja mam sobie myśleć? Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz.
-Bo ona...
-Dręczyła Cię?
-Skąd wiesz?
-Nie ważne
-Kinga on odkąd tu pracowała dawała mi do zrozumienia, że chce, żebym się z nią przespał. Pewnego dnia wparowała do mnie do szatni w tedy kiedy dostałem dłużej. Rzuciła się na mnie! Ja ją wygoniłem. A ona zaraz po tym się zwolniła byłem pewien, że da mi spokój, ale jak widać miała inny plan.
-Czemu mi tego nie powiedziałeś?
-A co miałem powiedzieć? Że dręczy mnie jakaś baba. Przecież to śmieszne. Jestem facetem powinienem dać sobie sam radę, ale nie dałem. Kocham Cię!
-Muszę wracać do Korneli.
-Kinga wróć do domu.
-Nie teraz. Cześć.
-Mogę chociaż odebrać Maxa z treningu?
-Tak. Tylko przywieś go do Korneli
-Jasne.
Teraz w głowię miałam totalny mętlik. Nie byłam w stanie myśleć. A jeżeli ona na prawdę go dręczyła? Tylko czemu tego nie powiedział? No tak męska duma. A może jednak wymyślił to z Marco? Boże już nic nie wiem! Po prostu mam dość. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, która przygotowała moja siostra:
-Max będzie grał w meczu? - zapytał Łukasz
-Tak. Dogadałam się z trenerem.- wymusiłam uśmiech
-To super. Piłka jest dla niego bardzo ważna.
- Wiem dlatego chciałam, żeby zagrał.
-Kinga wiesz, że Sven bardzo Was kocha?
-Łukasz mam dość na dziś o słuchaniu o tym jak bardzo Sven nas kocha. Pójdę do siebie.- położyłam się na łóżku i zadzwonił mój telefon był to Sven- Tak?
-Mam pytanie czy może Max nocować w domu?
-Nie wiem czy to dobry pomysł?
-Bardzo chcę.
-Dobrze. Tylko ja go dobiorę ze szkoły. Możesz dać mi go na chwilę?
-Jasne
-Max bardzo przepraszam Cię, że dziś na Ciebie nakrzyczałam. Jesteś zły? Dlatego chcesz nocować w domu?
-Nie jestem. W domu chcę nocować bo to nasz dom. A Ty mamo powinnaś być razem z nami...
---------------------------------------------------------------
Hej ;)
Bardzo przepraszam za błędy ale pisalam go bardzo szybko.
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KORNELI:
STRÓJ KINGI:
wtorek, 23 września 2014
Rozdział 16
-Co takiego?! Jak to dla Svena ?
-Sven obiecał mi, że gdy rzucę prace rozstanie się z Tobą i będzie ze mną- nie mogłam uwierzyć w jej słowa. Po prostu nie mogłam!
-Co takiego?!- powtarzałam jak zaczarowana- Sven na pewno by tak nie zrobił!
-Niestety mnie też oszukał. Jeszcze się ze mną nie związał, ale mam nadzieję, że szybko to nadrobimy.
-Ty jesteś nie normalna! Wyjdź stąd!
-Już wychodzę, ale mam mały prezent dla Ciebie- rzuciła mi kopertę na stół i wyszła.
Cholernie bałam się zajrzeć do koperty nie wiedziałam co może w niej być. Nie mogłam wytrzymać sama ze sobą z natłoku tych wszystkich emocji! W końcu odważyłam się zajrzeć. To co zobaczyłam kompletnie zbiło mnie z nóg. Byłam załamana. W kopercie były trzy zdjęcia, a na nich Sven z Niną. Ewidentnie się całowali a być może nawet kochali. Boże przecież on był rozebrany ona tak samo! Na samą myśl jest mi nie dobrze.
Teraz wszytko składa się w całość. Sven chodzi od jakiegoś czasu osowiały, przygnębiony i mało spędza z nami czasu. Na pewno męczą go wyrzuty sumienia, a może dylemat którą ma wybrać! Jestem cała roztrzęsiona. Szybko pobiegłam na górę spakowałam swoje najpotrzebniejsze rzeczy jak i Maxa. Przebrałam się i pojechałam do szkoły syna. Akurat skończył lekcję:
-Cześć mamusiu- podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił, a ja ledwo pohamowywałam łzy, które coraz bardziej chciały wyjść na zewnątrz
-Cześć synku. Wskakuj do samochodu.- wiedziałam, że nie możemy wrócić do domu. Dlatego pojechałam do Korneli.
-Mamo nie w tą stronę jedziemy. Mam trening za godzinę.
-Max nie idziesz dziś na trening.
-Jak to? Za trzy dni mam mecz. Jeżeli nie pójdę nie będę grał.- powiedział. Widziałam, że mu zależy, ale Sven w tym czasie też jest na stadionie, a na pewno nie chcę na niego patrzeć.
-Max trudno. Zrozum dziś nie możesz iść na trening. Poćwiczysz z wujkiem Łukaszem.
-Ale ja nie zagram w meczu! Dlaczego z wujkiem, a nie z tatą?
-Wytłumaczę to trenerowi ok? A tata jest zajęty.
-Dobrze.- widziałam, że Max nie był zadowolony, ale na prawdę nie miałam innego wyjścia
Zaparkowałam samochód pod domem siostry i zapukałam do drzwi:
-Hej jak miło was widzieć- weszliśmy do mieszkania- Max może pójdziesz do Huberta jest na dworze- Max pobiegł pod wskazane miejsce- Kinia co Ci jest?
-Kornelia! Sven mnie zdradza! Z Niną!- w tedy już nie mogłam hamować łez dałam upust swoim emocją
-To na pewno jest nieporozumienie! Kinguś Sevn na pewno czegoś takiego by nie zrobił. Bardzo kocha Ciebie i Maxa.
-Kornelia ale ja mam dowody! Ona pokazała mi zdjęcia. Oni się kochali! To jest obrzydliwe. Tylko dlaczego teraz? Kiedy mamy normalną rodzinę! Wcześniej ok. Nie mogłam dać mu dziecka, byłam nie znośna, ale teraz? Kiedy tworzymy, a raczej tworzyliśmy normalną rodzinę!- Kornelia mnie przytuliła i tak na prawdę tylko to było mi teraz potrzebne do szczęścia.
-Chodź położysz się. Zrobię ci herbaty. Dobra?
-Nie wiem czy zasnę i czy cokolwiek przejdzie mi przez gardło.- mimo to siostra zaprowadziła mnie do pokoju.- Kornelia nie mówiłam nic Maxowi on na pewno by to mocno przeżywał.
-Masz rację na razie nic nie mów.
-Tylko co ja mam mu powiedzieć jak będzie pytać czemu tu mieszkamy?
-Kinia nie martw się coś wymyślimy. Teraz śpij...
SVEN:
Jak wróciłem do domu nie było ani Kingi ani Maxa. Zadzwoniłem też do biura zapytać czy może nie ma Maxa na treningu, ale on powiedział, że Maxa dziś w ogóle nie było. Strasznie się o nich bałem. Kompletnie nie wiedziałem gdzie są, a Kinga miała wyłączony telefon. Poszedłem na górę. Zobaczyłem, że nie ma walizki i rzeczy Maxa i Kingi. Bylem zaniepokojony. Od razu udałem się do Korneli.
ŁUKASZ:
-Skarbie jestem.- przywitałem się z żoną- Jest u nas Kinia bo widziałem jej samochód.
-Jest- odpowiedziała smutno- z Maxem.
-Co się stało?
-Czy Ty wiedziałeś, że Sven ją zdradza!?
-Co!? O czym Ty mówisz? Ty mówisz o Svenie?- przecież to nie było możliwe
-Tak o nim! Ja też w to nie mogłam uwierzyć, ale Kinga mówi, że ma zdjęcia na których wszystko jest jasne.
-To na pewno jest jakieś nie porozumienie. A gdzie Max?
-Bawi się z Hubertem na podwórku. Jest zły bo miał iść na trening, a nie poszedł. Poćwiczysz z nim?
-Jasne, że tak. - zostawiłem torbę i dołączyłem do chłopaków do słownie na 10 minut ponieważ usłyszałem głos Svena.- Chłopcy poczekacie na mnie ja zaraz wrócę. Max a Ty pilnuj Huberta i nie pozwól mu nigdzie iść ok?
-Oczywiście wujku.
-Kornelia wiem, że Kinga jest u Ciebie. Wpuść mnie!
-Nie ma takiej opcji! - krzyczała
-Sven, Kinga nie chcę z Tobą rozmawiać- powiedziałem spokojnie.
-Łukasz co Ty pieprzysz! Co ja zrobiłem?
-Jeszcze pytasz?- zapytała wściekła Kornelia
-Kochanie daj spokój. Wyjdę na chwilę zaraz wrócę.- wyszedłem z domu- Sven czy to prawda, że zdradziłeś Kingę ?
-Łukasz czy Ty jesteś normalny?
-Słuchaj Kinga tak mówi to nie są plotki ode mnie, ale podobno ma jakieś zdjęcia na których widać, że spałeś z inną kobietą
-Jakie zdjęcia ja nic nie wiem!
-Ja wiem tylko to co Kornelia mi powiedziała z Kingą nie gadałem bo śpi. Podobno jest strasznie roztrzęsiona. Dziś i tak nic nie zdziałasz leć lepiej do domu. Jutro z nią pogadasz.
-Ale Łukasz ja nic nie zrobiłem na prawdę jej nie zdradziłem!
-Ok Sven wierzę Ci, ale musisz dać jej czas.
-A MAx jest u was? Mogę go zobaczyć?
-To nie jest dobry pomysł. Lepiej dziś go nie odwiedzaj. Dobrze Ci radze. Widzimy się jutro na treningu.
-Dzięki. Cześć.
SVEN:
Po protu nie mogę w to uwierzyć! Przecież kocham Kinie i nie mógłbym jej tego zrobić. Nigdy bym jej nie zostawił ani zdradził! Wróciłem do domu otworzyłem butelkę wina i usiadłem na kanapie. Zobaczyłem jakąś kopertę, a w niej zdjęcia! W to co tam zobaczyłem nie mogłem uwierzyć! Wiedziałem, że to sprawka NINY! Ale jak ona zrobiła te zdjęcia przecież ja z nią nie spałem! Nie mogłem wysiedzieć w domu udałem się do Marco! Tylko on wiedział gdzie ona mieszka.
--------------------------------------------------------------------
Cześć :*
Dodaje kolejny rozdział dziś ponieważ nie wiem czy dam rade w piątek bądź sobotę.
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KINGI:
STRÓJ KORNELI:
-Sven obiecał mi, że gdy rzucę prace rozstanie się z Tobą i będzie ze mną- nie mogłam uwierzyć w jej słowa. Po prostu nie mogłam!
-Co takiego?!- powtarzałam jak zaczarowana- Sven na pewno by tak nie zrobił!
-Niestety mnie też oszukał. Jeszcze się ze mną nie związał, ale mam nadzieję, że szybko to nadrobimy.
-Ty jesteś nie normalna! Wyjdź stąd!
-Już wychodzę, ale mam mały prezent dla Ciebie- rzuciła mi kopertę na stół i wyszła.
Cholernie bałam się zajrzeć do koperty nie wiedziałam co może w niej być. Nie mogłam wytrzymać sama ze sobą z natłoku tych wszystkich emocji! W końcu odważyłam się zajrzeć. To co zobaczyłam kompletnie zbiło mnie z nóg. Byłam załamana. W kopercie były trzy zdjęcia, a na nich Sven z Niną. Ewidentnie się całowali a być może nawet kochali. Boże przecież on był rozebrany ona tak samo! Na samą myśl jest mi nie dobrze.
Teraz wszytko składa się w całość. Sven chodzi od jakiegoś czasu osowiały, przygnębiony i mało spędza z nami czasu. Na pewno męczą go wyrzuty sumienia, a może dylemat którą ma wybrać! Jestem cała roztrzęsiona. Szybko pobiegłam na górę spakowałam swoje najpotrzebniejsze rzeczy jak i Maxa. Przebrałam się i pojechałam do szkoły syna. Akurat skończył lekcję:
-Cześć mamusiu- podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił, a ja ledwo pohamowywałam łzy, które coraz bardziej chciały wyjść na zewnątrz
-Cześć synku. Wskakuj do samochodu.- wiedziałam, że nie możemy wrócić do domu. Dlatego pojechałam do Korneli.
-Mamo nie w tą stronę jedziemy. Mam trening za godzinę.
-Max nie idziesz dziś na trening.
-Jak to? Za trzy dni mam mecz. Jeżeli nie pójdę nie będę grał.- powiedział. Widziałam, że mu zależy, ale Sven w tym czasie też jest na stadionie, a na pewno nie chcę na niego patrzeć.
-Max trudno. Zrozum dziś nie możesz iść na trening. Poćwiczysz z wujkiem Łukaszem.
-Ale ja nie zagram w meczu! Dlaczego z wujkiem, a nie z tatą?
-Wytłumaczę to trenerowi ok? A tata jest zajęty.
-Dobrze.- widziałam, że Max nie był zadowolony, ale na prawdę nie miałam innego wyjścia
Zaparkowałam samochód pod domem siostry i zapukałam do drzwi:
-Hej jak miło was widzieć- weszliśmy do mieszkania- Max może pójdziesz do Huberta jest na dworze- Max pobiegł pod wskazane miejsce- Kinia co Ci jest?
-Kornelia! Sven mnie zdradza! Z Niną!- w tedy już nie mogłam hamować łez dałam upust swoim emocją
-To na pewno jest nieporozumienie! Kinguś Sevn na pewno czegoś takiego by nie zrobił. Bardzo kocha Ciebie i Maxa.
-Kornelia ale ja mam dowody! Ona pokazała mi zdjęcia. Oni się kochali! To jest obrzydliwe. Tylko dlaczego teraz? Kiedy mamy normalną rodzinę! Wcześniej ok. Nie mogłam dać mu dziecka, byłam nie znośna, ale teraz? Kiedy tworzymy, a raczej tworzyliśmy normalną rodzinę!- Kornelia mnie przytuliła i tak na prawdę tylko to było mi teraz potrzebne do szczęścia.
-Chodź położysz się. Zrobię ci herbaty. Dobra?
-Nie wiem czy zasnę i czy cokolwiek przejdzie mi przez gardło.- mimo to siostra zaprowadziła mnie do pokoju.- Kornelia nie mówiłam nic Maxowi on na pewno by to mocno przeżywał.
-Masz rację na razie nic nie mów.
-Tylko co ja mam mu powiedzieć jak będzie pytać czemu tu mieszkamy?
-Kinia nie martw się coś wymyślimy. Teraz śpij...
SVEN:
Jak wróciłem do domu nie było ani Kingi ani Maxa. Zadzwoniłem też do biura zapytać czy może nie ma Maxa na treningu, ale on powiedział, że Maxa dziś w ogóle nie było. Strasznie się o nich bałem. Kompletnie nie wiedziałem gdzie są, a Kinga miała wyłączony telefon. Poszedłem na górę. Zobaczyłem, że nie ma walizki i rzeczy Maxa i Kingi. Bylem zaniepokojony. Od razu udałem się do Korneli.
ŁUKASZ:
-Skarbie jestem.- przywitałem się z żoną- Jest u nas Kinia bo widziałem jej samochód.
-Jest- odpowiedziała smutno- z Maxem.
-Co się stało?
-Czy Ty wiedziałeś, że Sven ją zdradza!?
-Co!? O czym Ty mówisz? Ty mówisz o Svenie?- przecież to nie było możliwe
-Tak o nim! Ja też w to nie mogłam uwierzyć, ale Kinga mówi, że ma zdjęcia na których wszystko jest jasne.
-To na pewno jest jakieś nie porozumienie. A gdzie Max?
-Bawi się z Hubertem na podwórku. Jest zły bo miał iść na trening, a nie poszedł. Poćwiczysz z nim?
-Jasne, że tak. - zostawiłem torbę i dołączyłem do chłopaków do słownie na 10 minut ponieważ usłyszałem głos Svena.- Chłopcy poczekacie na mnie ja zaraz wrócę. Max a Ty pilnuj Huberta i nie pozwól mu nigdzie iść ok?
-Oczywiście wujku.
-Kornelia wiem, że Kinga jest u Ciebie. Wpuść mnie!
-Nie ma takiej opcji! - krzyczała
-Sven, Kinga nie chcę z Tobą rozmawiać- powiedziałem spokojnie.
-Łukasz co Ty pieprzysz! Co ja zrobiłem?
-Jeszcze pytasz?- zapytała wściekła Kornelia
-Kochanie daj spokój. Wyjdę na chwilę zaraz wrócę.- wyszedłem z domu- Sven czy to prawda, że zdradziłeś Kingę ?
-Łukasz czy Ty jesteś normalny?
-Słuchaj Kinga tak mówi to nie są plotki ode mnie, ale podobno ma jakieś zdjęcia na których widać, że spałeś z inną kobietą
-Jakie zdjęcia ja nic nie wiem!
-Ja wiem tylko to co Kornelia mi powiedziała z Kingą nie gadałem bo śpi. Podobno jest strasznie roztrzęsiona. Dziś i tak nic nie zdziałasz leć lepiej do domu. Jutro z nią pogadasz.
-Ale Łukasz ja nic nie zrobiłem na prawdę jej nie zdradziłem!
-Ok Sven wierzę Ci, ale musisz dać jej czas.
-A MAx jest u was? Mogę go zobaczyć?
-To nie jest dobry pomysł. Lepiej dziś go nie odwiedzaj. Dobrze Ci radze. Widzimy się jutro na treningu.
-Dzięki. Cześć.
SVEN:
Po protu nie mogę w to uwierzyć! Przecież kocham Kinie i nie mógłbym jej tego zrobić. Nigdy bym jej nie zostawił ani zdradził! Wróciłem do domu otworzyłem butelkę wina i usiadłem na kanapie. Zobaczyłem jakąś kopertę, a w niej zdjęcia! W to co tam zobaczyłem nie mogłem uwierzyć! Wiedziałem, że to sprawka NINY! Ale jak ona zrobiła te zdjęcia przecież ja z nią nie spałem! Nie mogłem wysiedzieć w domu udałem się do Marco! Tylko on wiedział gdzie ona mieszka.
--------------------------------------------------------------------
Cześć :*
Dodaje kolejny rozdział dziś ponieważ nie wiem czy dam rade w piątek bądź sobotę.
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KINGI:
STRÓJ KORNELI:
czwartek, 18 września 2014
Rozdział 15
Następnego dnia umówiłam się z Mią pod domem Svena. Gdy podjechałam w jego okolice od razu ją rozpoznałam:
Gdy Max był w szkole a Sven na treningu odwiedziła mnie Nina:
-Cześć
-Hej skąd widziałaś, że tu mieszkamy?
-Kiedyś do was wpadłam-uśmiechnęła się -mogę wejść?
-Tak jasne. Zapraszam. Chcesz cos może do picia?
-Nie Dziękuję ja tylko na chwilę.
-Ok. A czy Ty nie powinnaś być w pracy.
-Już tam nie pracuje-bardzo mnie zdziwiło to, że w ogóle przyszła do mnie, a w szczególności to, że nie pracuje w BVB -Zwolniłam się dla Svena.
-Co takiego? -kompletnie mnie zamurowało...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć dziewczyny trochę mieszam, ale mam nadzieje ze wam się podoba.
Pozdrawiam serdecznie i całuje Lena :*
Mia:
Stroje Niny:
Stroje Kingi:
-Mia!- zawołałam ją przez szybę -chodź do samochodu.
-Hej długo na Ciebie czekałam, a właściwie to dlaczego spotkałyśmy się tutaj?
-Bo w tym domu mieszka Sven.
-Sven? Czy on jest piłkarzem? Boże Nina przecież on ma żonę!
-No i co z tego- stwierdziłam
-Co z tego?! Boże Drogi! Nie mów, że z nim spałaś?
-Nie. Niestety nie, ale muszę coś zrobić bym mogła z nim być. A Ty mi w tym pomożesz!
-Nie wiem czy chce psuć czyjś związek.
-Ty go nie popsujesz on sam się zepsuje. - powiedziałam dumnie
-Czyli?- zapytała i właśnie w tym momencie wyszła z domu Kinga z Maxem.- O patrz to chyba jego żona, ale to dziecko?
-To jest ich dziecko.- stwierdziłam z grymasem
-Jak to?
-No adoptowali je. Z resztą nie ważne. Słuchaj ona wyszła a my musimy działać. Ja wejdę tarasem do domu.
-Jak to zrobisz i po co?
-Ty go zagadasz a o mnie się nie martw. Jak do Ciebie zadzwonię to wejdziesz do domu ok?
-Dobra niech będzie.
-To ja lecę.
Weszłam do mieszkania przez taras który na moje szczęście był otwarty. Sven leżał na kanapie popijając sok. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Na pewno musi być to Mia.
-Dzień dobry- powiedziała
-Cześć
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale mieszkam w tej dzielnicy od niedawna i nie wiem gdzie jest tu najbliższy sklep. Chciałam zapytać jakiegoś przechodnia, ale tu nikt się nie kręci.
-Nie ma sprawy. Musisz iść prosto i w drugą alejkę po prawo skręcić na pewno go zobaczysz.- a ja w tym czasie dosypałam mu do soku proszki usypiające
-Bardzo Ci dziękuje za pomoc.
-Nie ma za co. Cześć
-Do widzenia.
Po 30 minutach Sven padł jak mucha. Szybko zadzwoniłam po Mię.
-I co Ty wymyśliłaś? Boże Nina czemu on tak leży?- Mia zachowywała się jakby zobaczyła ducha
-Przestań on po prostu śpi.
-A jak nie wstanie?
-Wstanie po prostu się wyśpi. Ja go teraz rozbiorę i siebie i zrobisz nam zdjęcia. Ok?
-Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Weź się nie wygłupiaj!- Mia pomogła rozebrać mi Svena, gdy byłam gotowa rozebrałam się i położyłam na nim, a Mia wykonała nam parę fotek- Dobra starczy.
-Są te zdjęcia w miarę realne?
-Tak. Proszę Cię ubieraj się i jego też i spadamy stąd za nim nie przyszła jego żona. - Mia na prawdę trzęsie gaciami
-Wyluzuj i lepiej mi pomóż.- po 10 minutach byłyśmy w aucie
-Co chcesz zrobić z tymi zdjęciami?
- Nie ważne. Dowiesz się później. Dzięki za pomoc.
KINGA:
Gdy wróciłam z Maxem z treningu Sven leżał na kanapie:
-Tato ! Tato słyszysz mnie?
-Max tata śpi nie przeszkadzaj mu.
-Mamo, ale tata dziwnie śpi.- zaniepokojona podeszłam bliżej. Sven rzeczywiście dość dziwnie spał.
-Kochanie? Sven!- przebudził się, ale miał strasznie dziwne oczy
-Jesteście już? Strasznie boli mnie głowa.
-Jesteś jakiś dziwny. Źle się czujesz?
-Było wszystko ok, ale teraz nie zbyt dobrze. Chyba położę się w sypialni. Zjecie kolacje sami?
-Tak idź odpocząć. Kocham Cię- pocałowałam go w usta
-Ja Ciebie też. Synku jutro mi opowiesz jak było ok?
-Jasne tato. Spij dobrze.
-Dziękuje Maksiu.
-Chodź synku zrobimy kolację. - razem z Maxem udałam się do kuchni zrobić kanapki.
-Mamo czy tata dziwnie się zachowuje?
-Nie kochanie na pewno Ci się wydaje. Nie ma co sie martwić.
Chodź tak na prawdę sama zaczynałam się martwić o mojego męża. Od jakiegoś czasu na prawdę dziwnie się zachowuje, a dziś? Dziś to już w ogóle. Gdy Max zasnął poszłam do sypialni:
-Sven?- złapałam go za ramię.- Lepiej się czujesz?
-Yhym. Tak, ale chciał bym spać. Rano mam trening.
-Dobrze jak wolisz.- Dziś już sama nie miałam siły na dłużą rozmowę, ale na pewno będę musiała z nim porozmawiać.
3 DNI PÓŹNIEJ:
Gdy Max był w szkole a Sven na treningu odwiedziła mnie Nina:
-Cześć
-Hej skąd widziałaś, że tu mieszkamy?
-Kiedyś do was wpadłam-uśmiechnęła się -mogę wejść?
-Tak jasne. Zapraszam. Chcesz cos może do picia?
-Nie Dziękuję ja tylko na chwilę.
-Ok. A czy Ty nie powinnaś być w pracy.
-Już tam nie pracuje-bardzo mnie zdziwiło to, że w ogóle przyszła do mnie, a w szczególności to, że nie pracuje w BVB -Zwolniłam się dla Svena.
-Co takiego? -kompletnie mnie zamurowało...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć dziewczyny trochę mieszam, ale mam nadzieje ze wam się podoba.
Pozdrawiam serdecznie i całuje Lena :*
Mia:
Strój Mii:
Stroje Kingi:
piątek, 5 września 2014
Rozdział 14
Gdy tylko przyjechałem na stadion od razu ruszyłem do gabinetu Niny:
-O Sven jak miło Cię widzieć- wstała z kanapy i podeszła do mnie- Zastanowiłeś się nad moją propozycją?
-Chcę Ci Tylko powiedzieć, żebyś odczepiła się ode mnie, King i mojego syna. Zrozumiałaś?
-Ale o co Ci chodzi?
-Po co wczoraj rozmawiałaś z moją żoną?
-A powiedziała Ci o tym? Czyli wychodzi na to, że ona mówi Ci wszystko, ale Ty niekoniecznie. Nie wspomniałeś jej o naszym incydencie w szatni?
-Nina czy Ty siebie słyszysz? Przecież nic po między nami nie ma nie było i nie będzie!
-A nasze pocałunki?
-To Ty się na mnie rzuciłaś, a ja ich nie odwzajemniłem! Daj mi już spokój!- trzasnąłem drzwiami wyszedłem. Nie potrafię zrozumieć czemu ta dziewczyna nic nie rozumie.
-Ej Sven uważaj- rzucił Marco- Co z Tobą jest? Byłeś u Niny? A skusiłeś się na mały masaż, a może coś więcej?
-Marco nie żartuj sobie.
-Kiedyś sobie żartowaliśmy, a teraz..
-Teraz nie mam ochoty na żarty.
-Sven co się stało? Pytam poważnie. Jesteśmy kumplami.
-Nina się do mnie przyczepiła.
-Jak to?
-No normalnie. Lata za mną wczoraj wparowała do mnie do szatni...- Marco mi przerwał
-Nie mów, że to zrobiliście.
-Nie debilu! Mam Kingę. Ona oczywiście by coś chciała, ale ja nie chce zdradzić Kingi.
-To jej to powiedz.
-Myślisz, że nie mówiłem. Gadałem z nią, ale ona nic nie rozumiem. Z resztą nie ma co gadać chodźmy do szatni.
Tak też zrobiliśmy. Na treningu nie mogłem się skupić miałem mętlik w głowię. Nie wiedziałem czy powinienem powiedzieć Kini o tej sytuacji w szatni, ale przecież nic złego nie zrobiłem, więc po co mam ją martwić. Miejmy nadzieję, że Nina da już spokój.
4 DNI PÓŹNIEJ:
Wczoraj wróciliśmy z meczu wyjazdowego, który zakończył się wygraną 3:1. Byłem szczęśliwy widząc uśmiech na twarzy mojej pociechy kiedy krzyczał moje imię gdy strzeliłem bramkę. Właśnie skończyłem trening i wychodziłem z szatni:
-Ej Sven- po cichu powiedział Marco
-Co jest?
-Mam dla Ciebie dobre wieści- powiedział z uśmiechem na twarzy
-To mów! Bo nie mogę wytrzymać.
-Nina już tu nie pracuje.
-Na prawdę? Od kiedy?
-Podobno wczoraj złożyła wypowiedzenie. Nie masz już problemu.
-Dzięki stary. Lecę do domu.
Byłem niesamowicie szczęśliwy, że Niny nie ma już z nami. Teraz na pewno nie będę miał żadnych problemów. Podjechałem pod dom moim czarnym BMW:
-Cześć kochani- krzyknąłem, a zaraz obok pojawiła się moja piękna żona na rękach z synem- Co powiecie na wspólny spacer?
-U Sven co się stało? Dawno nie byliśmy na spacerze.
-Dlatego czas najwyższy to nadrobić. Proszę się ubierać.
Spacerowaliśmy po Dortmundzie wdychając świeżego powietrza następnie udaliśmy się na plac zabaw bawiąc się razem z Maxem. Niestety tą cudną chwilę przerwał mój telefon:
-Tak słucham?
-Cześć tu Nina- powiedziała uwodzicielsko
-Po co dzwonisz- powiedziałem podnosząc ton głosu
-Zwolniłam się z pracy. Specjalnie dla Ciebie. Teraz możemy być razem.
-Ja Ci tego nie kazałem robić!
-Kazałeś. Powiedziałeś, że możemy być razem kiedy się zwolnię.
-Nina Ty zwariowałaś! Nic takiego nie powiedziałem! Żegnam- rozłączyłem się
Po prostu nie mogę uwierzyć w to co ta kobieta gada. Ona jest chyba jakaś chora psychicznie.
-Sven?- podeszła do mnie Kinga i mnie przytuliła- Wszystko ok?
-Tak skarbie nie ma czym się przejmować- wymusiłem uśmiech- chodź dołączymy do Maxa- złapałem ją za rękę i poszliśmy w jego stronę.
NINA:
Teraz to on już przesadził! Specjalnie dla niego zwolniłam się z pracy. Nie powiedziałam tej jego brzydocie, że się z nim całowałam. Wybrałam numer do mojej przyjaciółki:
-Cześć Mia. Potrzebuje Twojej pomocy.
-Zawsze Ci pomogę . A co mam zrobić?
-Musisz pomóc zemścić się na facecie.
-Takie coś to ja lubię. Wpadnę do Ciebie i wszystko ustalimy.
---------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Mam nadzieje, że trochę robi się ciekawie i wam się podoba?
Zostawcie opinie w komentarzu :)
Daje to dużo radości i dużego kopa do pracy :D
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KINGI:
STROJE NINY:
-O Sven jak miło Cię widzieć- wstała z kanapy i podeszła do mnie- Zastanowiłeś się nad moją propozycją?
-Chcę Ci Tylko powiedzieć, żebyś odczepiła się ode mnie, King i mojego syna. Zrozumiałaś?
-Ale o co Ci chodzi?
-Po co wczoraj rozmawiałaś z moją żoną?
-A powiedziała Ci o tym? Czyli wychodzi na to, że ona mówi Ci wszystko, ale Ty niekoniecznie. Nie wspomniałeś jej o naszym incydencie w szatni?
-Nina czy Ty siebie słyszysz? Przecież nic po między nami nie ma nie było i nie będzie!
-A nasze pocałunki?
-To Ty się na mnie rzuciłaś, a ja ich nie odwzajemniłem! Daj mi już spokój!- trzasnąłem drzwiami wyszedłem. Nie potrafię zrozumieć czemu ta dziewczyna nic nie rozumie.
-Ej Sven uważaj- rzucił Marco- Co z Tobą jest? Byłeś u Niny? A skusiłeś się na mały masaż, a może coś więcej?
-Marco nie żartuj sobie.
-Kiedyś sobie żartowaliśmy, a teraz..
-Teraz nie mam ochoty na żarty.
-Sven co się stało? Pytam poważnie. Jesteśmy kumplami.
-Nina się do mnie przyczepiła.
-Jak to?
-No normalnie. Lata za mną wczoraj wparowała do mnie do szatni...- Marco mi przerwał
-Nie mów, że to zrobiliście.
-Nie debilu! Mam Kingę. Ona oczywiście by coś chciała, ale ja nie chce zdradzić Kingi.
-To jej to powiedz.
-Myślisz, że nie mówiłem. Gadałem z nią, ale ona nic nie rozumiem. Z resztą nie ma co gadać chodźmy do szatni.
Tak też zrobiliśmy. Na treningu nie mogłem się skupić miałem mętlik w głowię. Nie wiedziałem czy powinienem powiedzieć Kini o tej sytuacji w szatni, ale przecież nic złego nie zrobiłem, więc po co mam ją martwić. Miejmy nadzieję, że Nina da już spokój.
4 DNI PÓŹNIEJ:
Wczoraj wróciliśmy z meczu wyjazdowego, który zakończył się wygraną 3:1. Byłem szczęśliwy widząc uśmiech na twarzy mojej pociechy kiedy krzyczał moje imię gdy strzeliłem bramkę. Właśnie skończyłem trening i wychodziłem z szatni:
-Ej Sven- po cichu powiedział Marco
-Co jest?
-Mam dla Ciebie dobre wieści- powiedział z uśmiechem na twarzy
-To mów! Bo nie mogę wytrzymać.
-Nina już tu nie pracuje.
-Na prawdę? Od kiedy?
-Podobno wczoraj złożyła wypowiedzenie. Nie masz już problemu.
-Dzięki stary. Lecę do domu.
Byłem niesamowicie szczęśliwy, że Niny nie ma już z nami. Teraz na pewno nie będę miał żadnych problemów. Podjechałem pod dom moim czarnym BMW:
-Cześć kochani- krzyknąłem, a zaraz obok pojawiła się moja piękna żona na rękach z synem- Co powiecie na wspólny spacer?
-U Sven co się stało? Dawno nie byliśmy na spacerze.
-Dlatego czas najwyższy to nadrobić. Proszę się ubierać.
Spacerowaliśmy po Dortmundzie wdychając świeżego powietrza następnie udaliśmy się na plac zabaw bawiąc się razem z Maxem. Niestety tą cudną chwilę przerwał mój telefon:
-Tak słucham?
-Cześć tu Nina- powiedziała uwodzicielsko
-Po co dzwonisz- powiedziałem podnosząc ton głosu
-Zwolniłam się z pracy. Specjalnie dla Ciebie. Teraz możemy być razem.
-Ja Ci tego nie kazałem robić!
-Kazałeś. Powiedziałeś, że możemy być razem kiedy się zwolnię.
-Nina Ty zwariowałaś! Nic takiego nie powiedziałem! Żegnam- rozłączyłem się
Po prostu nie mogę uwierzyć w to co ta kobieta gada. Ona jest chyba jakaś chora psychicznie.
-Sven?- podeszła do mnie Kinga i mnie przytuliła- Wszystko ok?
-Tak skarbie nie ma czym się przejmować- wymusiłem uśmiech- chodź dołączymy do Maxa- złapałem ją za rękę i poszliśmy w jego stronę.
NINA:
Teraz to on już przesadził! Specjalnie dla niego zwolniłam się z pracy. Nie powiedziałam tej jego brzydocie, że się z nim całowałam. Wybrałam numer do mojej przyjaciółki:
-Cześć Mia. Potrzebuje Twojej pomocy.
-Zawsze Ci pomogę . A co mam zrobić?
-Musisz pomóc zemścić się na facecie.
-Takie coś to ja lubię. Wpadnę do Ciebie i wszystko ustalimy.
---------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Mam nadzieje, że trochę robi się ciekawie i wam się podoba?
Zostawcie opinie w komentarzu :)
Daje to dużo radości i dużego kopa do pracy :D
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KINGI:
STROJE NINY:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















