Boże tak bardzo chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie. Tak właśnie się stało! Dłużej bym nie mogła wytrzymać bez Svena.
-Kinga słyszysz?- zapytał Sven i mnie przytulił
-Tak.- powiedziałam jak nie przytomna- Mówiłeś prawdę.
-Kinga kocham Cię przecież nie mógłbym tego zrobić. Mia bardzo Ci dziękuje, że miałaś odwagę tu przyjść.
-Nie ma za co. Na prawdę przepraszam. Jeżeli będziecie chcieli zgłosić to na policje...będę zeznawać.
-Po co policja?- zapytał
-Ona jest nie poczytalna. Lepiej to zgłosić, a na pewno będzie miała zakaz zbliżania się do całej waszej trójki. Kinga strasznie mi przykro- podeszła do mnie i złapała za ramię- mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczycie. Miło Was było poznać.
-Poczekaj- powiedziałam - może miałabyś ochotę zobaczyć mecz naszego synka?
-Nie wiem czy powinnam.
-Powinnaś- powiedział Sven- w końcu nas pogodziłaś. Zapraszamy.
-W takim razie chętnie zobaczę poczynania małego piłkarza.- uśmiechnęła się i udaliśmy się na trybuny. Widziałam ją pierwszy raz i co prawda pomogła Ninie w jej pomyśle to ta dziewczyna wzbudzała we mnie dużą sympatie.
-Kinia teraz wrócisz do domu?- zapytał
-Teraz tak. Kocham Cię i bardzo za Tobą tęskniłam. Chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie.
-Cieszę się i chce, żebyś wiedziała, że teraz zawsze będę mówił Ci prawdę.- Sven pocałował mnie namiętnie bardzo tego pragnęłam.
-Ooo pogodziliście się?- zapytał Marco- Świetnie. Bardzo się cieszę. A co to za dziewczyna?- zapytał Svena
-To Mia. Ona pomogła mi przekonać Kingę, że nic nie zrobiłem
-Nie rozumiem- powiedział zdezorientowany
-Wyjaśnię Ci potem. Mia poznaj to Marco.
-Miło mi- odpowiedziała
-Mi jeszcze bardziej. Masz śliczny uśmiech- Mia ewidentnie się speszyła
-Oj Marco przestań- zaśmiałam się
-Chłopcy już wyszli na boisko- powiedział Sven i pomachał Maxowi. Max nie odwzajemnił gestu
-Nie martw się wyjaśnimy mu to po meczu- uśmiechnęłam się i pocałowałam męża.
Nie długo potem przyszła Kornelia z Łukaszem i Hubertem. Oczywiście musiałam jej powiedzieć kim jest Mia i opowiedzieć jej całą historie. Poradziła nam abyśmy zgłosili całą sprawę na policję. Osobiście też tak sądzę, ale będę musiała porozmawiać o tym z Svenem. Pod koniec meczu zrobiło mi się nie dobrze i szybko poszłam do łazienki:
- Kinia wszystko ok?- zapytała Mia, która przyszła za mną
-Tak- odpowiedziałam myjąc buzię letnią wodą- chyba cały stres ze mnie schodzi.
-Przepraszam.
-Co Ty! Przecież Ty nic nie zrobiłaś.
-Zrobiłam. Pomogłam Ninie.
-Nie miałaś wyjścia. Nie ma co teraz tego rozpamiętywać. Było minęło. Ważne, że Seven jest nie winny.
-Na pewno nic Ci nie jest?
-Na pewno. Możemy wracać.
Gdy wróciłyśmy mecz był zakończony wynikiem pozytywnym dla nas i nawet mój mały bohater zaliczył asystę. Po meczu pożegnaliśmy się ze wszystkim i czekaliśmy na Maxa:
- Mamo co on tu robi?
-Max, tata nic złego nie zrobił.- wzięłam syna na ręce- to było fałszywe oskarżenie.
-Max bardzo Was kocham i to co koledzy Ci mówili to nie było prawdą.- Max wyrwał się z mojego uścisku i przytulił Svena
-Tęskniłem. Teraz wrócimy wszyscy do domu?- zapytał
-Oczywiście, że tak. - odpowiedziałam
-Synku zagrałeś świetnie. Jesteśmy bardzo z Ciebie dumni.
-Tak jak Ty tato?
-Znacznie lepiej.
Wróciliśmy do domu. Tęskniłam z tym miejscem a szczególnie za moją garderobą i kuchnią w której wiem co jest. Szybko zrobiłam kolekcje i wspólnie ją zjedliśmy.
Następnie Max poszedł spać a ja udałam się do sypialni wraz z Svenem:
-Bardzo się cieszę że tu jesteście
-Uwierz mi, że ja też kochanie. - Pocałowałam Svena w usta, a on powtarzał to coraz bardziej mocniej z każdą sekunda...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ:
Sven 6 dni temu pojechał na zgrupowanie reprezentacji, więc nie zdążyliśmy nacieszyć się sobą, ale przynajmniej zdążył złożyć wniosek do sądu przeciwko Ninie. Bardzo się z tego powodu cieszę, może w końcu da nam spokój. Skorzystają z tego iż Max dziś nocował u kolegi. Postanowiłam zaprosić do siebie Mię.
-Hej - ucałowałam ją w policzek
-Fajnie, że mnie zaprosiłaś.
-To Ty zrobiłaś mi przyjemność, że przyszłaś. Cały czas siedzę sama. Dobrze, że Sven już dziś wraca. Chcesz coś do picia?
-Poproszę kawę- udałyśmy się do kuchni i tam zrobiłam kawę Ninie, a sobie miętę. Wygodnie usiadłyśmy na kanapie- A Max gdzie?
-Nocował u kolegi i jeszcze chciał zostać. Cieszę się, że ma kolegów bo przez moment było ciężko- uśmiechnęłam się
-Sven złożył wniosek?
-Tak. W końcu go namówiłam, ale nie było łatwo. Sądził, że już odpuściła/
-Dobrze zrobił. Dzwoniła do mnie przedwczoraj i ona nie wie o tym, że wróciłaś do Svena i może i dobrze. Przynajmniej myśli, że jej się udało i jak na razie nie kombinuje nic zrobić, ale kto tam ją wie. Lepiej dmuchać na zimne.
-Masz rację. A mówiła coś?
-Mówiła tylko, że jest genialna i dobrze to wszystko wymyśliła. Ona po prostu jest zakochana w Svenie i chce zrobić wszystko by z nim być. Ja jej oczywiście nie bronię, ale wiem w pewnym sensie co ona czuje.- Mia nagle posmutniała
-Wszystko ok? Wiem, że nie jesteś po stronie Niny.- uśmiechnęłam się
-To nie chodzi o to.
-Więc zapewne chodzi o faceta co? Jeżeli chcesz to powiedz. Może będzie Ci lepiej.
-Kiedyś byłam mocno zakochana. Na prawdę mocno. Co prawda był ode mnie straszy o 6 lat, ale myślałam, że będziemy razem zawsze. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, ale okazało się, że ma żonę i rocznego synka. Był to dla mnie straszny cios. Nie dość, że mnie okłamał to ja głupia wierzyłam mu w każde jego słowo. Czułam się okropnie bo przecież byłam tak jakby nie świadomie kochaną, którą nigdy w życiu nie chciałam być- Mia zaczęła cicho szlochać
-Mia, kochanie uspokój się. Przecież to nie Twoja wina. Nie wiedziałaś, że ma żonę i dziecko.- przytuliłam ją
-Tak niby nie, ale gdybym była bardziej ostrożna.
-Byłaś zakochana. Wierzyłaś mu. To normalne.
-Nina mnie bardzo wspierała. Ona proponowała mi zemstę. Na którą się zgodziłam. Chciała po prostu zniszczyć mu życie, ale w porę się opamiętałam i z tego zrezygnowałam. Zbyt mocno go kochałam by niszczyć mu całe życie. Żal było mi jego dziecka. Kinia przepraszam, że nie powstrzymałam jej przed tym okropnym planem.
-Mia daj spokój nie mogłaś nic zrobić. - nagle bardzo źle się poczułam, wstałam i upadłam.
-Kinga! Kinia co Ci!- słyszałam tylko przeraźliwy krzyk Mii.
---------------------------------------------------------------------------
Cześć kochane :*
Przepraszam, że rozdział dodaje dopiero teraz. Ale szkoła jest bardzo męcząca :(
Przykro mi, że nikt nie komentuje tego opowiadania.
Pozdrawiam ;*
Strój Kingi :
Strój Mii:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz