-Co takiego?! Jak to dla Svena ?
-Sven obiecał mi, że gdy rzucę prace rozstanie się z Tobą i będzie ze mną- nie mogłam uwierzyć w jej słowa. Po prostu nie mogłam!
-Co takiego?!- powtarzałam jak zaczarowana- Sven na pewno by tak nie zrobił!
-Niestety mnie też oszukał. Jeszcze się ze mną nie związał, ale mam nadzieję, że szybko to nadrobimy.
-Ty jesteś nie normalna! Wyjdź stąd!
-Już wychodzę, ale mam mały prezent dla Ciebie- rzuciła mi kopertę na stół i wyszła.
Cholernie bałam się zajrzeć do koperty nie wiedziałam co może w niej być. Nie mogłam wytrzymać sama ze sobą z natłoku tych wszystkich emocji! W końcu odważyłam się zajrzeć. To co zobaczyłam kompletnie zbiło mnie z nóg. Byłam załamana. W kopercie były trzy zdjęcia, a na nich Sven z Niną. Ewidentnie się całowali a być może nawet kochali. Boże przecież on był rozebrany ona tak samo! Na samą myśl jest mi nie dobrze.
Teraz wszytko składa się w całość. Sven chodzi od jakiegoś czasu osowiały, przygnębiony i mało spędza z nami czasu. Na pewno męczą go wyrzuty sumienia, a może dylemat którą ma wybrać! Jestem cała roztrzęsiona. Szybko pobiegłam na górę spakowałam swoje najpotrzebniejsze rzeczy jak i Maxa. Przebrałam się i pojechałam do szkoły syna. Akurat skończył lekcję:
-Cześć mamusiu- podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił, a ja ledwo pohamowywałam łzy, które coraz bardziej chciały wyjść na zewnątrz
-Cześć synku. Wskakuj do samochodu.- wiedziałam, że nie możemy wrócić do domu. Dlatego pojechałam do Korneli.
-Mamo nie w tą stronę jedziemy. Mam trening za godzinę.
-Max nie idziesz dziś na trening.
-Jak to? Za trzy dni mam mecz. Jeżeli nie pójdę nie będę grał.- powiedział. Widziałam, że mu zależy, ale Sven w tym czasie też jest na stadionie, a na pewno nie chcę na niego patrzeć.
-Max trudno. Zrozum dziś nie możesz iść na trening. Poćwiczysz z wujkiem Łukaszem.
-Ale ja nie zagram w meczu! Dlaczego z wujkiem, a nie z tatą?
-Wytłumaczę to trenerowi ok? A tata jest zajęty.
-Dobrze.- widziałam, że Max nie był zadowolony, ale na prawdę nie miałam innego wyjścia
Zaparkowałam samochód pod domem siostry i zapukałam do drzwi:
-Hej jak miło was widzieć- weszliśmy do mieszkania- Max może pójdziesz do Huberta jest na dworze- Max pobiegł pod wskazane miejsce- Kinia co Ci jest?
-Kornelia! Sven mnie zdradza! Z Niną!- w tedy już nie mogłam hamować łez dałam upust swoim emocją
-To na pewno jest nieporozumienie! Kinguś Sevn na pewno czegoś takiego by nie zrobił. Bardzo kocha Ciebie i Maxa.
-Kornelia ale ja mam dowody! Ona pokazała mi zdjęcia. Oni się kochali! To jest obrzydliwe. Tylko dlaczego teraz? Kiedy mamy normalną rodzinę! Wcześniej ok. Nie mogłam dać mu dziecka, byłam nie znośna, ale teraz? Kiedy tworzymy, a raczej tworzyliśmy normalną rodzinę!- Kornelia mnie przytuliła i tak na prawdę tylko to było mi teraz potrzebne do szczęścia.
-Chodź położysz się. Zrobię ci herbaty. Dobra?
-Nie wiem czy zasnę i czy cokolwiek przejdzie mi przez gardło.- mimo to siostra zaprowadziła mnie do pokoju.- Kornelia nie mówiłam nic Maxowi on na pewno by to mocno przeżywał.
-Masz rację na razie nic nie mów.
-Tylko co ja mam mu powiedzieć jak będzie pytać czemu tu mieszkamy?
-Kinia nie martw się coś wymyślimy. Teraz śpij...
SVEN:
Jak wróciłem do domu nie było ani Kingi ani Maxa. Zadzwoniłem też do biura zapytać czy może nie ma Maxa na treningu, ale on powiedział, że Maxa dziś w ogóle nie było. Strasznie się o nich bałem. Kompletnie nie wiedziałem gdzie są, a Kinga miała wyłączony telefon. Poszedłem na górę. Zobaczyłem, że nie ma walizki i rzeczy Maxa i Kingi. Bylem zaniepokojony. Od razu udałem się do Korneli.
ŁUKASZ:
-Skarbie jestem.- przywitałem się z żoną- Jest u nas Kinia bo widziałem jej samochód.
-Jest- odpowiedziała smutno- z Maxem.
-Co się stało?
-Czy Ty wiedziałeś, że Sven ją zdradza!?
-Co!? O czym Ty mówisz? Ty mówisz o Svenie?- przecież to nie było możliwe
-Tak o nim! Ja też w to nie mogłam uwierzyć, ale Kinga mówi, że ma zdjęcia na których wszystko jest jasne.
-To na pewno jest jakieś nie porozumienie. A gdzie Max?
-Bawi się z Hubertem na podwórku. Jest zły bo miał iść na trening, a nie poszedł. Poćwiczysz z nim?
-Jasne, że tak. - zostawiłem torbę i dołączyłem do chłopaków do słownie na 10 minut ponieważ usłyszałem głos Svena.- Chłopcy poczekacie na mnie ja zaraz wrócę. Max a Ty pilnuj Huberta i nie pozwól mu nigdzie iść ok?
-Oczywiście wujku.
-Kornelia wiem, że Kinga jest u Ciebie. Wpuść mnie!
-Nie ma takiej opcji! - krzyczała
-Sven, Kinga nie chcę z Tobą rozmawiać- powiedziałem spokojnie.
-Łukasz co Ty pieprzysz! Co ja zrobiłem?
-Jeszcze pytasz?- zapytała wściekła Kornelia
-Kochanie daj spokój. Wyjdę na chwilę zaraz wrócę.- wyszedłem z domu- Sven czy to prawda, że zdradziłeś Kingę ?
-Łukasz czy Ty jesteś normalny?
-Słuchaj Kinga tak mówi to nie są plotki ode mnie, ale podobno ma jakieś zdjęcia na których widać, że spałeś z inną kobietą
-Jakie zdjęcia ja nic nie wiem!
-Ja wiem tylko to co Kornelia mi powiedziała z Kingą nie gadałem bo śpi. Podobno jest strasznie roztrzęsiona. Dziś i tak nic nie zdziałasz leć lepiej do domu. Jutro z nią pogadasz.
-Ale Łukasz ja nic nie zrobiłem na prawdę jej nie zdradziłem!
-Ok Sven wierzę Ci, ale musisz dać jej czas.
-A MAx jest u was? Mogę go zobaczyć?
-To nie jest dobry pomysł. Lepiej dziś go nie odwiedzaj. Dobrze Ci radze. Widzimy się jutro na treningu.
-Dzięki. Cześć.
SVEN:
Po protu nie mogę w to uwierzyć! Przecież kocham Kinie i nie mógłbym jej tego zrobić. Nigdy bym jej nie zostawił ani zdradził! Wróciłem do domu otworzyłem butelkę wina i usiadłem na kanapie. Zobaczyłem jakąś kopertę, a w niej zdjęcia! W to co tam zobaczyłem nie mogłem uwierzyć! Wiedziałem, że to sprawka NINY! Ale jak ona zrobiła te zdjęcia przecież ja z nią nie spałem! Nie mogłem wysiedzieć w domu udałem się do Marco! Tylko on wiedział gdzie ona mieszka.
--------------------------------------------------------------------
Cześć :*
Dodaje kolejny rozdział dziś ponieważ nie wiem czy dam rade w piątek bądź sobotę.
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KINGI:
STRÓJ KORNELI:
wtorek, 23 września 2014
czwartek, 18 września 2014
Rozdział 15
Następnego dnia umówiłam się z Mią pod domem Svena. Gdy podjechałam w jego okolice od razu ją rozpoznałam:
Gdy Max był w szkole a Sven na treningu odwiedziła mnie Nina:
-Cześć
-Hej skąd widziałaś, że tu mieszkamy?
-Kiedyś do was wpadłam-uśmiechnęła się -mogę wejść?
-Tak jasne. Zapraszam. Chcesz cos może do picia?
-Nie Dziękuję ja tylko na chwilę.
-Ok. A czy Ty nie powinnaś być w pracy.
-Już tam nie pracuje-bardzo mnie zdziwiło to, że w ogóle przyszła do mnie, a w szczególności to, że nie pracuje w BVB -Zwolniłam się dla Svena.
-Co takiego? -kompletnie mnie zamurowało...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć dziewczyny trochę mieszam, ale mam nadzieje ze wam się podoba.
Pozdrawiam serdecznie i całuje Lena :*
Mia:
Stroje Niny:
Stroje Kingi:
-Mia!- zawołałam ją przez szybę -chodź do samochodu.
-Hej długo na Ciebie czekałam, a właściwie to dlaczego spotkałyśmy się tutaj?
-Bo w tym domu mieszka Sven.
-Sven? Czy on jest piłkarzem? Boże Nina przecież on ma żonę!
-No i co z tego- stwierdziłam
-Co z tego?! Boże Drogi! Nie mów, że z nim spałaś?
-Nie. Niestety nie, ale muszę coś zrobić bym mogła z nim być. A Ty mi w tym pomożesz!
-Nie wiem czy chce psuć czyjś związek.
-Ty go nie popsujesz on sam się zepsuje. - powiedziałam dumnie
-Czyli?- zapytała i właśnie w tym momencie wyszła z domu Kinga z Maxem.- O patrz to chyba jego żona, ale to dziecko?
-To jest ich dziecko.- stwierdziłam z grymasem
-Jak to?
-No adoptowali je. Z resztą nie ważne. Słuchaj ona wyszła a my musimy działać. Ja wejdę tarasem do domu.
-Jak to zrobisz i po co?
-Ty go zagadasz a o mnie się nie martw. Jak do Ciebie zadzwonię to wejdziesz do domu ok?
-Dobra niech będzie.
-To ja lecę.
Weszłam do mieszkania przez taras który na moje szczęście był otwarty. Sven leżał na kanapie popijając sok. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Na pewno musi być to Mia.
-Dzień dobry- powiedziała
-Cześć
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale mieszkam w tej dzielnicy od niedawna i nie wiem gdzie jest tu najbliższy sklep. Chciałam zapytać jakiegoś przechodnia, ale tu nikt się nie kręci.
-Nie ma sprawy. Musisz iść prosto i w drugą alejkę po prawo skręcić na pewno go zobaczysz.- a ja w tym czasie dosypałam mu do soku proszki usypiające
-Bardzo Ci dziękuje za pomoc.
-Nie ma za co. Cześć
-Do widzenia.
Po 30 minutach Sven padł jak mucha. Szybko zadzwoniłam po Mię.
-I co Ty wymyśliłaś? Boże Nina czemu on tak leży?- Mia zachowywała się jakby zobaczyła ducha
-Przestań on po prostu śpi.
-A jak nie wstanie?
-Wstanie po prostu się wyśpi. Ja go teraz rozbiorę i siebie i zrobisz nam zdjęcia. Ok?
-Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Weź się nie wygłupiaj!- Mia pomogła rozebrać mi Svena, gdy byłam gotowa rozebrałam się i położyłam na nim, a Mia wykonała nam parę fotek- Dobra starczy.
-Są te zdjęcia w miarę realne?
-Tak. Proszę Cię ubieraj się i jego też i spadamy stąd za nim nie przyszła jego żona. - Mia na prawdę trzęsie gaciami
-Wyluzuj i lepiej mi pomóż.- po 10 minutach byłyśmy w aucie
-Co chcesz zrobić z tymi zdjęciami?
- Nie ważne. Dowiesz się później. Dzięki za pomoc.
KINGA:
Gdy wróciłam z Maxem z treningu Sven leżał na kanapie:
-Tato ! Tato słyszysz mnie?
-Max tata śpi nie przeszkadzaj mu.
-Mamo, ale tata dziwnie śpi.- zaniepokojona podeszłam bliżej. Sven rzeczywiście dość dziwnie spał.
-Kochanie? Sven!- przebudził się, ale miał strasznie dziwne oczy
-Jesteście już? Strasznie boli mnie głowa.
-Jesteś jakiś dziwny. Źle się czujesz?
-Było wszystko ok, ale teraz nie zbyt dobrze. Chyba położę się w sypialni. Zjecie kolacje sami?
-Tak idź odpocząć. Kocham Cię- pocałowałam go w usta
-Ja Ciebie też. Synku jutro mi opowiesz jak było ok?
-Jasne tato. Spij dobrze.
-Dziękuje Maksiu.
-Chodź synku zrobimy kolację. - razem z Maxem udałam się do kuchni zrobić kanapki.
-Mamo czy tata dziwnie się zachowuje?
-Nie kochanie na pewno Ci się wydaje. Nie ma co sie martwić.
Chodź tak na prawdę sama zaczynałam się martwić o mojego męża. Od jakiegoś czasu na prawdę dziwnie się zachowuje, a dziś? Dziś to już w ogóle. Gdy Max zasnął poszłam do sypialni:
-Sven?- złapałam go za ramię.- Lepiej się czujesz?
-Yhym. Tak, ale chciał bym spać. Rano mam trening.
-Dobrze jak wolisz.- Dziś już sama nie miałam siły na dłużą rozmowę, ale na pewno będę musiała z nim porozmawiać.
3 DNI PÓŹNIEJ:
Gdy Max był w szkole a Sven na treningu odwiedziła mnie Nina:
-Cześć
-Hej skąd widziałaś, że tu mieszkamy?
-Kiedyś do was wpadłam-uśmiechnęła się -mogę wejść?
-Tak jasne. Zapraszam. Chcesz cos może do picia?
-Nie Dziękuję ja tylko na chwilę.
-Ok. A czy Ty nie powinnaś być w pracy.
-Już tam nie pracuje-bardzo mnie zdziwiło to, że w ogóle przyszła do mnie, a w szczególności to, że nie pracuje w BVB -Zwolniłam się dla Svena.
-Co takiego? -kompletnie mnie zamurowało...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć dziewczyny trochę mieszam, ale mam nadzieje ze wam się podoba.
Pozdrawiam serdecznie i całuje Lena :*
Mia:
Strój Mii:
Stroje Kingi:
piątek, 5 września 2014
Rozdział 14
Gdy tylko przyjechałem na stadion od razu ruszyłem do gabinetu Niny:
-O Sven jak miło Cię widzieć- wstała z kanapy i podeszła do mnie- Zastanowiłeś się nad moją propozycją?
-Chcę Ci Tylko powiedzieć, żebyś odczepiła się ode mnie, King i mojego syna. Zrozumiałaś?
-Ale o co Ci chodzi?
-Po co wczoraj rozmawiałaś z moją żoną?
-A powiedziała Ci o tym? Czyli wychodzi na to, że ona mówi Ci wszystko, ale Ty niekoniecznie. Nie wspomniałeś jej o naszym incydencie w szatni?
-Nina czy Ty siebie słyszysz? Przecież nic po między nami nie ma nie było i nie będzie!
-A nasze pocałunki?
-To Ty się na mnie rzuciłaś, a ja ich nie odwzajemniłem! Daj mi już spokój!- trzasnąłem drzwiami wyszedłem. Nie potrafię zrozumieć czemu ta dziewczyna nic nie rozumie.
-Ej Sven uważaj- rzucił Marco- Co z Tobą jest? Byłeś u Niny? A skusiłeś się na mały masaż, a może coś więcej?
-Marco nie żartuj sobie.
-Kiedyś sobie żartowaliśmy, a teraz..
-Teraz nie mam ochoty na żarty.
-Sven co się stało? Pytam poważnie. Jesteśmy kumplami.
-Nina się do mnie przyczepiła.
-Jak to?
-No normalnie. Lata za mną wczoraj wparowała do mnie do szatni...- Marco mi przerwał
-Nie mów, że to zrobiliście.
-Nie debilu! Mam Kingę. Ona oczywiście by coś chciała, ale ja nie chce zdradzić Kingi.
-To jej to powiedz.
-Myślisz, że nie mówiłem. Gadałem z nią, ale ona nic nie rozumiem. Z resztą nie ma co gadać chodźmy do szatni.
Tak też zrobiliśmy. Na treningu nie mogłem się skupić miałem mętlik w głowię. Nie wiedziałem czy powinienem powiedzieć Kini o tej sytuacji w szatni, ale przecież nic złego nie zrobiłem, więc po co mam ją martwić. Miejmy nadzieję, że Nina da już spokój.
4 DNI PÓŹNIEJ:
Wczoraj wróciliśmy z meczu wyjazdowego, który zakończył się wygraną 3:1. Byłem szczęśliwy widząc uśmiech na twarzy mojej pociechy kiedy krzyczał moje imię gdy strzeliłem bramkę. Właśnie skończyłem trening i wychodziłem z szatni:
-Ej Sven- po cichu powiedział Marco
-Co jest?
-Mam dla Ciebie dobre wieści- powiedział z uśmiechem na twarzy
-To mów! Bo nie mogę wytrzymać.
-Nina już tu nie pracuje.
-Na prawdę? Od kiedy?
-Podobno wczoraj złożyła wypowiedzenie. Nie masz już problemu.
-Dzięki stary. Lecę do domu.
Byłem niesamowicie szczęśliwy, że Niny nie ma już z nami. Teraz na pewno nie będę miał żadnych problemów. Podjechałem pod dom moim czarnym BMW:
-Cześć kochani- krzyknąłem, a zaraz obok pojawiła się moja piękna żona na rękach z synem- Co powiecie na wspólny spacer?
-U Sven co się stało? Dawno nie byliśmy na spacerze.
-Dlatego czas najwyższy to nadrobić. Proszę się ubierać.
Spacerowaliśmy po Dortmundzie wdychając świeżego powietrza następnie udaliśmy się na plac zabaw bawiąc się razem z Maxem. Niestety tą cudną chwilę przerwał mój telefon:
-Tak słucham?
-Cześć tu Nina- powiedziała uwodzicielsko
-Po co dzwonisz- powiedziałem podnosząc ton głosu
-Zwolniłam się z pracy. Specjalnie dla Ciebie. Teraz możemy być razem.
-Ja Ci tego nie kazałem robić!
-Kazałeś. Powiedziałeś, że możemy być razem kiedy się zwolnię.
-Nina Ty zwariowałaś! Nic takiego nie powiedziałem! Żegnam- rozłączyłem się
Po prostu nie mogę uwierzyć w to co ta kobieta gada. Ona jest chyba jakaś chora psychicznie.
-Sven?- podeszła do mnie Kinga i mnie przytuliła- Wszystko ok?
-Tak skarbie nie ma czym się przejmować- wymusiłem uśmiech- chodź dołączymy do Maxa- złapałem ją za rękę i poszliśmy w jego stronę.
NINA:
Teraz to on już przesadził! Specjalnie dla niego zwolniłam się z pracy. Nie powiedziałam tej jego brzydocie, że się z nim całowałam. Wybrałam numer do mojej przyjaciółki:
-Cześć Mia. Potrzebuje Twojej pomocy.
-Zawsze Ci pomogę . A co mam zrobić?
-Musisz pomóc zemścić się na facecie.
-Takie coś to ja lubię. Wpadnę do Ciebie i wszystko ustalimy.
---------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Mam nadzieje, że trochę robi się ciekawie i wam się podoba?
Zostawcie opinie w komentarzu :)
Daje to dużo radości i dużego kopa do pracy :D
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KINGI:
STROJE NINY:
-O Sven jak miło Cię widzieć- wstała z kanapy i podeszła do mnie- Zastanowiłeś się nad moją propozycją?
-Chcę Ci Tylko powiedzieć, żebyś odczepiła się ode mnie, King i mojego syna. Zrozumiałaś?
-Ale o co Ci chodzi?
-Po co wczoraj rozmawiałaś z moją żoną?
-A powiedziała Ci o tym? Czyli wychodzi na to, że ona mówi Ci wszystko, ale Ty niekoniecznie. Nie wspomniałeś jej o naszym incydencie w szatni?
-Nina czy Ty siebie słyszysz? Przecież nic po między nami nie ma nie było i nie będzie!
-A nasze pocałunki?
-To Ty się na mnie rzuciłaś, a ja ich nie odwzajemniłem! Daj mi już spokój!- trzasnąłem drzwiami wyszedłem. Nie potrafię zrozumieć czemu ta dziewczyna nic nie rozumie.
-Ej Sven uważaj- rzucił Marco- Co z Tobą jest? Byłeś u Niny? A skusiłeś się na mały masaż, a może coś więcej?
-Marco nie żartuj sobie.
-Kiedyś sobie żartowaliśmy, a teraz..
-Teraz nie mam ochoty na żarty.
-Sven co się stało? Pytam poważnie. Jesteśmy kumplami.
-Nina się do mnie przyczepiła.
-Jak to?
-No normalnie. Lata za mną wczoraj wparowała do mnie do szatni...- Marco mi przerwał
-Nie mów, że to zrobiliście.
-Nie debilu! Mam Kingę. Ona oczywiście by coś chciała, ale ja nie chce zdradzić Kingi.
-To jej to powiedz.
-Myślisz, że nie mówiłem. Gadałem z nią, ale ona nic nie rozumiem. Z resztą nie ma co gadać chodźmy do szatni.
Tak też zrobiliśmy. Na treningu nie mogłem się skupić miałem mętlik w głowię. Nie wiedziałem czy powinienem powiedzieć Kini o tej sytuacji w szatni, ale przecież nic złego nie zrobiłem, więc po co mam ją martwić. Miejmy nadzieję, że Nina da już spokój.
4 DNI PÓŹNIEJ:
Wczoraj wróciliśmy z meczu wyjazdowego, który zakończył się wygraną 3:1. Byłem szczęśliwy widząc uśmiech na twarzy mojej pociechy kiedy krzyczał moje imię gdy strzeliłem bramkę. Właśnie skończyłem trening i wychodziłem z szatni:
-Ej Sven- po cichu powiedział Marco
-Co jest?
-Mam dla Ciebie dobre wieści- powiedział z uśmiechem na twarzy
-To mów! Bo nie mogę wytrzymać.
-Nina już tu nie pracuje.
-Na prawdę? Od kiedy?
-Podobno wczoraj złożyła wypowiedzenie. Nie masz już problemu.
-Dzięki stary. Lecę do domu.
Byłem niesamowicie szczęśliwy, że Niny nie ma już z nami. Teraz na pewno nie będę miał żadnych problemów. Podjechałem pod dom moim czarnym BMW:
-Cześć kochani- krzyknąłem, a zaraz obok pojawiła się moja piękna żona na rękach z synem- Co powiecie na wspólny spacer?
-U Sven co się stało? Dawno nie byliśmy na spacerze.
-Dlatego czas najwyższy to nadrobić. Proszę się ubierać.
Spacerowaliśmy po Dortmundzie wdychając świeżego powietrza następnie udaliśmy się na plac zabaw bawiąc się razem z Maxem. Niestety tą cudną chwilę przerwał mój telefon:
-Tak słucham?
-Cześć tu Nina- powiedziała uwodzicielsko
-Po co dzwonisz- powiedziałem podnosząc ton głosu
-Zwolniłam się z pracy. Specjalnie dla Ciebie. Teraz możemy być razem.
-Ja Ci tego nie kazałem robić!
-Kazałeś. Powiedziałeś, że możemy być razem kiedy się zwolnię.
-Nina Ty zwariowałaś! Nic takiego nie powiedziałem! Żegnam- rozłączyłem się
Po prostu nie mogę uwierzyć w to co ta kobieta gada. Ona jest chyba jakaś chora psychicznie.
-Sven?- podeszła do mnie Kinga i mnie przytuliła- Wszystko ok?
-Tak skarbie nie ma czym się przejmować- wymusiłem uśmiech- chodź dołączymy do Maxa- złapałem ją za rękę i poszliśmy w jego stronę.
NINA:
Teraz to on już przesadził! Specjalnie dla niego zwolniłam się z pracy. Nie powiedziałam tej jego brzydocie, że się z nim całowałam. Wybrałam numer do mojej przyjaciółki:
-Cześć Mia. Potrzebuje Twojej pomocy.
-Zawsze Ci pomogę . A co mam zrobić?
-Musisz pomóc zemścić się na facecie.
-Takie coś to ja lubię. Wpadnę do Ciebie i wszystko ustalimy.
---------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Mam nadzieje, że trochę robi się ciekawie i wam się podoba?
Zostawcie opinie w komentarzu :)
Daje to dużo radości i dużego kopa do pracy :D
Pozdrawiam i całuje Lena :*
STRÓJ KINGI:
STROJE NINY:
wtorek, 2 września 2014
Rozdział 13
***
-Kochanie zaprowadzisz dziś Maxa do szkoły? Ja mam spotkanie- powiedziała Kinga
-Jasne. Synku leć się ubrać bo ja zaraz muszę iść- zwróciłem się do dziecka- A o której wracasz?
-Nie wiem. Możliwe, że nie zdążę go odebrać i zaprowadzić go na trening.
-Nie ma problemu ja to zrobię- ucałowałem ją w policzek.- Max!?
-Już jestem- zameldował się grzecznie- możemy jechać.
-A gdzie buziak dla mamy?- zapytała, a Max pocałował Kinię
-Pa chłopcy i uważajcie na siebie- pomachała nam na do widzenia, a my odwzajemniliśmy gest
NINA:
A więc dziś zaczynam swój plan. Sama nie wiem od czego mam zacząć bo w mojej głowie jest masa pomysł jak zdobyć Svena, ale najpierw muszę iść się wyszykować. A potem na pewno coś wymyśle.
Gdy weszłam do pracy już czekał na mnie Marco:
-Hej Nina masz chwilę?
-Mam. A co chcesz mały masaż?
-Jak Ty mnie dobrze znasz- uśmiechnął się i położył na kozetce.
-Marco czy Sven z Kingą jest już długo?
-No już parę lat.
-A ten chłopczyk jest jego czy może...
-Nie. Maxa adoptowali.
-Jak to?- strasznie mnie to zdziwiło
-Kinga i Sven bardzo długo starali się o dziecko w końcu gdy im się udało to dziecko urodziło się martwe. Oboje strasznie to przeżywali, ale Kinga poznała Maxa on zmienił jej życie i jest znów radosną dziewczyną. A właściwie to czemu o to pytasz?
-A nie nic tak po prostu.
***
Zaprowadziłem Maxa do szkoły i poszedłem na trening, który minął nam bardzo przyjemnie. Wszyscy chłopcy już poszli, a ja zostałem trochę dłużej by nadrobić pewne zaległości. Następnie poszedłem pod prysznic, gdy z niego wyszedłem. Nina się na mnie dosłownie rzuciła! Zaczęła mnie całować.
-Nina co Ty robisz!? Przestań!- odepchnąłem ją
-Sven, przestań przecież wiem, że tego chcesz.
-Nina ja mam żonę!
-Która nie może dać Ci dziecka! Co to za kobieta?
-Co!? - strasznie mnie to zdziwiło skąd ona wie o naszym problemie- Skąd to wiesz?
- Wiele wiem o Tobie. Uwierz mi ja dam Ci dziecko. Tylko ją zostaw.
-Nie wtrącaj się w moje życie! To są nasze problemy. Proszę Cię Nina wyjdź stąd!
- Sven czemu nie chcesz się nawet ze mną przespać? Nie podobam Ci się? Nie pociągam!?
-Nina ja kocham Kingę.
-Powiedz czy jestem brzydka!
-Nie, ale ja kocham Kingę nie mogę z Tobą być. Znajdziesz kogoś innego. Proszę Cię wyjdź ja muszę się ubrać i jechać po synka. - Nina bez słowa wyszła z szatni.
A ja usiadłem i nie mogłem uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Po paru minutach ubrałem się i pojechałem po syna.
-Sven gdzie jesteście? - zapytała Kinga
-Jedziemy do domu.
-To przyjedźcie do Korneli zrobiłyśmy obiad.
-Nie możemy zjeść w domu?- nie miałem ochoty nigdzie jeździć
-Sven zrobiłyśmy obiad. Max przed treningiem musi coś zjeść.
-Dobra będziemy za 10 minut. Synku jedziemy do Huberta.
-Super.
Weszliśmy do domu Korneli i Łukasza:
-Hej- przywitaliśmy się
-Cześć siadajcie do stołu- powiedziała Kornelia
-Kochanie a czemu Łukasz już dawno jest w domu, a Ty dopiero teraz?
-Musiałem zostać dłużej i poćwiczyć.
-Taaa poćwiczyć- zaśmiał się Łukasz
-Łukasz o co Ci chodzi?- zapytałem wściekły
-No o nic. Chce Ci trochę podokuczać.
-Sven nie ma co się złościć siadajcie. - rozkazała moja żona- Max leć umyć ręce
Gdy zjedliśmy obiad poprosiłem by to Kinga zawiozła małego na trening, a ja udałem się do domu.
***
Sven poprosił mnie, żebym to ja zawiozła Maxa na trening co bardzo mnie zdziwiło, ale zrobiłam to.
Max ćwiczył, a ja czekałam na niego i patrzyłam jak sobie radzi:
-Cześć Ty jesteś Kinga? Dobrze pamiętam?- zapytała ta cała Nina
-Tak to ja- uśmiechnęłam się - Mogę Ci w czymś pomóc?
-A nie tak tylko chciałam się przywitać. Nie ma z Tobą Svena?
-Nie. Pojechał domu. Ja dziś przyjechałam z Maxem.
-Fajnego macie syna.
-Dziękuje, a Ty jesteś Niemką?
-Tak tak, a Ty Polką?
-Dokładnie. Kornelia, moja siostra przyjechała tu na studia poznała Piszczka i została, a ja przyjechałam ją odwiedzić i też się zakochałam i zostałam.
-To takie romantyczne nie sądzisz?
-Tak może trochę tak. Wiesz co muszę już iść Max właśnie skończył trening.
-A jasne leć pa
-Pa
Gdy wróciliśmy do domu Sven leżał i oglądał coś w telewizji.
-Jak było na treningu?- zapytał Maxa
-Fajnie jak zawsze. Tato nie gniewaj się, ale mam lekcje z niemieckiego. Muszę iść odrobić.
-Dobrze leć tylko potem daj do sprawdzenia.- Max kiwnął głową i pobiegł do pokoju
-Rozmawiałam dziś z tą waszą masażystką Niną- powiedziałam siadając obok Svena
-Co jak to?! Co Ci mówiła?
-Nic ciekawego. A co się stało? Jesteś jakiś dziwny dziś.
-Nie jestem! Długo z nią rozmawiałaś?
-Ona raczej pytała. Wymieniłyśmy kilka zdań i poszłam nic więcej. Czemu Ty jej nie lubisz?
-Bo jest jakaś dziwna nie sądzisz?
-Może trochę- pocałowałam go - lecę się wykąpać.
****
Boże tak bardzo się bałem gdy Kinia powiedziała mi o tym, że z nią gadała. Ta Nina jest nie normalna. Muszę z nią poważnie pogadać by odczepiła się ode mnie, Kingi i Maxa.
---------------------------------------------------------------------------------
STRÓJ KINGI:
STRÓJ KORNELI:
STRÓJ NINY:
czwartek, 28 sierpnia 2014
Rozdział 12
3 miesiące później:
Wróciliśmy wczoraj z Polski byliśmy tam na krótkich feriach razem z Maxem, który poznał swoich drugich dziadków. Oczywiście nie mogła być inaczej dziadkowie byli oczarowani wnukiem z resztą się im nie dziwie Max jest wspaniałym dzieckiem. A ja właśnie jestem w drodze do szatni:
- Ooo Sven jak miło, że już jesteś- rzucił Piszczek
-Ty, a widziałeś tą nową masażystkę?- zapytał Błaszczykowski
-No jest świetna!- dodał Marco- Mnie to coraz częściej bolą plecy.
-Idź ty debilu się leczyć!- krzyknął Kuba
-Hej chłopcy. Nie widziałem.- powiedziałem zdejmując koszulkę
-Żałuj śliczna dziewczyna. A jak masuje poezja!- wtrącił Mats
-Witam chłopcy. - do szatni wszedł Klopp- dobrze, że jesteś Sven. Chciałem Ci przedstawić Ninę, nową masażystkę.
-Witam trenerze- podałem mu dłoń, a dziewczyna wyłoniła się za drzwi
-Cześć jestem Nina. Długo czekałam by Cię poznać. Mam nadzieję, że będziemy często się widzieć.
-Sven. Ja mam nadzieję, że nie...- chłopaki popatrzyli na mnie jak na debila.- chodziło mi o to, że wiesz no nie będę potrzebować masaży czy jakiś ćwiczeń. Po prostu nie chciał bym łapać jakieś kontuzji. Wiesz o co mi chodzi? - zapytałem speszony, a widziałem , że Ninie nie było do śmiechu.
-Rozumiem.- odpowiedziała- Przepraszam, ale muszę już iść. Pa
-Dobra idziemy na murawę!- rozkazał trener
-No Sven nie byłeś dla niej miły- wtrącił Marco
-Nie musiałem.
-Niby czemu nie?- zapytał
-Ponieważ ja mam żonę i dziecko i nie muszę robić do niej maślanych oczu jak ty! Choć racja nie zabrzmiało to zbyt miło, ale nie chciałem jej urazić na prawdę chodziło mi tylko o tę kontuzję.
-Tak tak Sven nie musisz się tłumaczyć- zaśmiał się Piszczu
Gdy wyszedłem z szatni zaczepiła mnie Nina:
-Jak po treningu? Nie potrzebujesz masażu?
-Nie dzięki. Czuje się świetnie! Jak wiesz byłem na krótkim urlopie i odpocząłem- Nina zaczynała mnie drażnić.
-Tak wiem w Polsce?
-Tak dokładnie tak.
-A nie nudziło Ci się tak samemu?
-Nie byłem sam.
-Nie?- Bardzo zdziwiła ją moja odpowiedz.- Pewnie z kolegami.
-Nie. Z żoną i synkiem.- i właśnie zobaczyłem Maksia, który biegł w moją stronę . A Ninie zdecydowanie nie było do śmiechu- Cześć skarbie
-Cześć tato- wpadł w moje ramiona
-Witam kochanie- Kinga podeszła do mnie i ucałowała mnie w policzek- widzę, że Ci przeszkodziliśmy- uśmiechnęła się w stronę Niny
-Nie kochanie. My już kończyliśmy. To Nina- wskazałem ręką- nasza nowa masażystka
-Cześć miło mi poznać Kinga- Kinga podała jej dłoń, a ona nie chętnie odwzajemniła gest
-Witam Nina. Przepraszam, ale muszę lecieć do gabinetu.
-Ok miło było poznać. - rzuciła Kinga, a ja pomyślałem , że po raz kolejny uciekła.
-Tato ja muszę iść do szatni bo za godzinę gram mecz.
-Wiem synku. Ty leć do szatni, a ja z mamą na trybuny. Przyjdzie też wujek Marco i Łukasz.
- Super. - i mały ruszył w stronę szatni
-Serio będą chłopaki? - zapytała Kinga
-Serio serio. Stęsknili się, za naszym synkiem.
***
Gdy była końcówka meczu zauważyłam, że Nina strasznie się patrzy w naszą stronę, ale nie zwracałam na to uwagi:
-Ty jak ta Nina tu zerka- powiedział Piszczek
-Na pewno na mnie- wtrącił Marco
-Ta już na Ciebie, a może na mnie?- powiedział Łukasz
-Ja tam nie wiem co Ty Marco w niej widzisz. Nie sądzisz, że ona jest dziwna?- zapytał mój mąż
-Dziwna? To ty jesteś dziwny! Ty chyba nie byłeś u niej na masażu człowieku.
- Nie byłem i się nie wybieram! A jak coś mnie za boli to pójdę do Mata.
-Kochanie czemu ? Całkiem miła dziewczyna- wtrąciłam choć wcale taka się nie wydawała. Usłyszałam gwizdek- Zobaczcie chłopcy wygrali! Jestem z Maxa tak dumna!
-No syna macie zdolnego- powiedział Łukasz- Pogratulujcie mu ode mnie bo ja muszę lecieć. A jak nie to Twoja kochana siostra mnie udusi, w ogóle to wpadnijcie do nas.
-Udusi Cię jak powiem jej jak szalejesz za tą Niną- powiedział Marco
-Chyba Ty debilu! Pa
-Pa
Po meczu wróciliśmy do domu i bardzo szybko poszliśmy spać.
NINA:
Bardzo chciałam poznać Svena czekałam na to cały tydzień. Myślałam, że jest wolny. A on dziecko i żona!
Wiedziałam, że miał jakąś dziewczynę no, ale żonę! A ten mały gnojek ile miał lat 6, 7 ! To na pewno nie jest jego dziecko. Specjalnie tak powiedział by mnie odrzucić od siebie, ale ja tak łatwo się nie poddam. Zaczynam mój plan!
-----------------------------------------------------------------
Hej powróciłam, ale nie wiem jak na długo. To zależy od Was moje drogie.
Komentujcie to pomaga.
Pozdrawiam Lena :*
Strój Kingi:
- Ooo Sven jak miło, że już jesteś- rzucił Piszczek
-Ty, a widziałeś tą nową masażystkę?- zapytał Błaszczykowski
-No jest świetna!- dodał Marco- Mnie to coraz częściej bolą plecy.
-Idź ty debilu się leczyć!- krzyknął Kuba
-Hej chłopcy. Nie widziałem.- powiedziałem zdejmując koszulkę
-Żałuj śliczna dziewczyna. A jak masuje poezja!- wtrącił Mats
-Witam chłopcy. - do szatni wszedł Klopp- dobrze, że jesteś Sven. Chciałem Ci przedstawić Ninę, nową masażystkę.
-Witam trenerze- podałem mu dłoń, a dziewczyna wyłoniła się za drzwi
-Cześć jestem Nina. Długo czekałam by Cię poznać. Mam nadzieję, że będziemy często się widzieć.
-Sven. Ja mam nadzieję, że nie...- chłopaki popatrzyli na mnie jak na debila.- chodziło mi o to, że wiesz no nie będę potrzebować masaży czy jakiś ćwiczeń. Po prostu nie chciał bym łapać jakieś kontuzji. Wiesz o co mi chodzi? - zapytałem speszony, a widziałem , że Ninie nie było do śmiechu.
-Rozumiem.- odpowiedziała- Przepraszam, ale muszę już iść. Pa
-Dobra idziemy na murawę!- rozkazał trener
-No Sven nie byłeś dla niej miły- wtrącił Marco
-Nie musiałem.
-Niby czemu nie?- zapytał
-Ponieważ ja mam żonę i dziecko i nie muszę robić do niej maślanych oczu jak ty! Choć racja nie zabrzmiało to zbyt miło, ale nie chciałem jej urazić na prawdę chodziło mi tylko o tę kontuzję.
-Tak tak Sven nie musisz się tłumaczyć- zaśmiał się Piszczu
Gdy wyszedłem z szatni zaczepiła mnie Nina:
-Jak po treningu? Nie potrzebujesz masażu?
-Nie dzięki. Czuje się świetnie! Jak wiesz byłem na krótkim urlopie i odpocząłem- Nina zaczynała mnie drażnić.
-Tak wiem w Polsce?
-Tak dokładnie tak.
-A nie nudziło Ci się tak samemu?
-Nie byłem sam.
-Nie?- Bardzo zdziwiła ją moja odpowiedz.- Pewnie z kolegami.
-Nie. Z żoną i synkiem.- i właśnie zobaczyłem Maksia, który biegł w moją stronę . A Ninie zdecydowanie nie było do śmiechu- Cześć skarbie
-Cześć tato- wpadł w moje ramiona
-Witam kochanie- Kinga podeszła do mnie i ucałowała mnie w policzek- widzę, że Ci przeszkodziliśmy- uśmiechnęła się w stronę Niny
-Nie kochanie. My już kończyliśmy. To Nina- wskazałem ręką- nasza nowa masażystka
-Cześć miło mi poznać Kinga- Kinga podała jej dłoń, a ona nie chętnie odwzajemniła gest
-Witam Nina. Przepraszam, ale muszę lecieć do gabinetu.
-Ok miło było poznać. - rzuciła Kinga, a ja pomyślałem , że po raz kolejny uciekła.
-Tato ja muszę iść do szatni bo za godzinę gram mecz.
-Wiem synku. Ty leć do szatni, a ja z mamą na trybuny. Przyjdzie też wujek Marco i Łukasz.
- Super. - i mały ruszył w stronę szatni
-Serio będą chłopaki? - zapytała Kinga
-Serio serio. Stęsknili się, za naszym synkiem.
***
Gdy była końcówka meczu zauważyłam, że Nina strasznie się patrzy w naszą stronę, ale nie zwracałam na to uwagi:
-Ty jak ta Nina tu zerka- powiedział Piszczek
-Na pewno na mnie- wtrącił Marco
-Ta już na Ciebie, a może na mnie?- powiedział Łukasz
-Ja tam nie wiem co Ty Marco w niej widzisz. Nie sądzisz, że ona jest dziwna?- zapytał mój mąż
-Dziwna? To ty jesteś dziwny! Ty chyba nie byłeś u niej na masażu człowieku.
- Nie byłem i się nie wybieram! A jak coś mnie za boli to pójdę do Mata.
-Kochanie czemu ? Całkiem miła dziewczyna- wtrąciłam choć wcale taka się nie wydawała. Usłyszałam gwizdek- Zobaczcie chłopcy wygrali! Jestem z Maxa tak dumna!
-No syna macie zdolnego- powiedział Łukasz- Pogratulujcie mu ode mnie bo ja muszę lecieć. A jak nie to Twoja kochana siostra mnie udusi, w ogóle to wpadnijcie do nas.
-Udusi Cię jak powiem jej jak szalejesz za tą Niną- powiedział Marco
-Chyba Ty debilu! Pa
-Pa
Po meczu wróciliśmy do domu i bardzo szybko poszliśmy spać.
NINA:
Bardzo chciałam poznać Svena czekałam na to cały tydzień. Myślałam, że jest wolny. A on dziecko i żona!
Wiedziałam, że miał jakąś dziewczynę no, ale żonę! A ten mały gnojek ile miał lat 6, 7 ! To na pewno nie jest jego dziecko. Specjalnie tak powiedział by mnie odrzucić od siebie, ale ja tak łatwo się nie poddam. Zaczynam mój plan!
-----------------------------------------------------------------
Hej powróciłam, ale nie wiem jak na długo. To zależy od Was moje drogie.
Komentujcie to pomaga.
Pozdrawiam Lena :*
Strój Kingi:
NINA:
środa, 2 lipca 2014
INFORMACJA
Kochani bardzo Was przepraszam, ale skończyły mi się pomysły na to opowiadanie. Musze go chyba usunąć lub zawiesić :(
Być może napisze nowe opowiadanie, ale tego nie obiecuje chyba, że macie jakieś pomysły ;)
Wyraźnie je w komentarzu :)
Dziękuję i pozdrawiam Lena :*
Być może napisze nowe opowiadanie, ale tego nie obiecuje chyba, że macie jakieś pomysły ;)
Wyraźnie je w komentarzu :)
Dziękuję i pozdrawiam Lena :*
czwartek, 12 czerwca 2014
ROZDZIAŁ 11
Następnego dnia Kinga wstała bardzo wcześnie. Zeszła na dół i przygotowała naleśniki, które bardzo lubi Max. Gdy wszystko było naszykowane udała się do pokoju dziecka. Usiadła na końcu łóżka i pogłaskała go po głowie.
-Cześć mamo.- powiedział zadowolony chłopiec
-część. Nie chciałam Cię obudzić, ale jak już wstałeś to leć do łazienki bo przygotowałam naleśniki.
- naleśniki ! Uwielbiam !
-Wiem. Są specjalnie dla Ciebie, ale wujek i tata też lubią więc wstawaj.
Chłopiec pospiesznie udał się do łazienki i dołączył do Kingi, która siedziała przy stole.
- Dzień dobry wszystkim-przywitał się Lars. A zaraz po nim Sven.
- Za godzinę mam trening, a tak jak mówiłem jedziecie ze mną - powiedziałam Sven
-Ja juz musze się zbierać, , wiec nie zobaczę Cię braciszku w akcji, ale mam nadzieje, że wpadniecie na mój mecz.
- nie możesz zostać? -zapytała Kinga
- Wybacz kochana, ale też mam trening i musze na niego zdążyć.
Max i młodzi rodzice udali się na stadion. Sven poszedł do szatni, a Kinga z dzieckiem udała się na trybuny.
Max był w niebo wzięty, że może oglądać trening swojej ukochanej drużyny, której od zawsze kibicował. Po treningu Sven zabrał małego na murawę i przedstawił go wszystkim kolegą i trenerowi oraz pograli w piłkę.
-Synku, a może chciałbyś chodzić do klubu piłkarskiego?
-Na prawdę bym mógł?
-No jasne. Tylko muszę Cię zapisać co Ty na to?
-Tato jasne, że chcę. Tylko czy mama się zgodzi?
-Maksiu oczywiście, że się zgadzam.
-W takim razie jutro po treningu Cię zapiszę, a teraz jedźmy do domu.
3 TYGODNIE PÓŹNIEJ:
Te tygodnie dla nich były prawdziwą sielanką. Sven chodził na treningi potem z małym udawał się do klubu. Zabierał go, a potem odpoczywali w domowym zaciszu. Leć jutro odbędzie się sprawa sądową nad całkowitą opieką Maxa. Kinga utuliła synka do snu i ucałowała w czoło:
-Mamo a jeżeli zabiorą mnie tam? Nie chcę iść do domu dziecka!- Kinga bała się tego samego, ale chciała uspokoić synka
-Maksiu wszystko będzie dobrze.
-Synku nikt Cię nie zabierze. Już zawsze będziesz z nami. Zobaczysz- Sven wierzył to bardzo mocno i chciałby, żeby tak było- A teraz śpij. - przybił z dzieckiem piątkę i razem z Kingą wyszli z pokoju.
-Sven, boje się, co jeśli on będzie miał rację. Jeżeli nam go zabiorą?
-Kinia nie mów tak! Jak tak możesz myśleć? Niby czemu mieli by nam go zabrać?
-Nie wiem, ale się martwię.
-Nie martw się tylko choć do łóżka bo jutro trzeba być wypoczętym.
-Boże, a kto jutro zostanie z Maxem ?
-Już wszystko załatwione. Marco się nim zajmie.
-Kocham Cię
-I ja Ciebie- Sven ucałował żonę
***
-No hej wszystkim- Marco wszedł jak do siebie- Ej Kinia co to za mina? Będzie dobrze
-Sven też tak mówi.
-I dobrze gada. Gdzie jest ten mały piłkarz ?
-Tu jestem- zameldował się Max
-Oj jakiś taki markotny jesteś jadłeś coś?
-No właśnie nie. Marco zrobisz mu tosty czy coś dobra? My już musimy lecieć - powiedział Sven i wraz z Kingą wyszli z domu.
-Dobra Max idziemy do kuchni coś zjeść. Ja też nie jadłem to razem coś zrobimy.
-Nie chce jeść nie jestem głodny.
-Ej ej co z Tobą musisz jeść by być takim dużym i dobrym piłkarzem jak Twój tata.
-O ile nadal będzie moim tatą- powiedział smutno
-Max jest i będzie rozumiesz? Nie martw się.
-Wujek mój tata jest najlepszym piłkarzem.
-O nie mój drogi najlepszym to jestem ja !
-Nie prawda!
-Uwierzę Ci jak zjesz tosty dobra?
-Dobrze.
Chłopcy zjedli śniadanie i wyszli na dwór pograć w piłkę, a następnie na lody. W tym samym czasie sąd wydał pozytywną opinię w sprawię Maxa. Szczęśliwa para wróciła do domu.
-Max jesteś nasz już nikt Cię nie zabierze!- Kinga była bardzo szczęśliwa
-Marco mam synka. Maxa Bendera.
-Gratulacje stary. Masz bardzo walecznego tego syna. Obronił to, że niby jesteś najlepszym piłkarzem
-Nie wiem czy jestem najlepszy, ale na pewno będę chciał być najlepszym ojcem. - Max podbiegł do Svena i wskoczył mu na ręce.
-Tatusiu nie musisz i tak już jesteś najlepszym tatą i piłkarzem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Cześć bardzo przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale kompletnie nie miałam pomysłu. Uważam, że ten rozdział też jest okropny. Bardzo Was przepraszam :(
Pozdrawiam Lena
STROJE KINGI:
Max i młodzi rodzice udali się na stadion. Sven poszedł do szatni, a Kinga z dzieckiem udała się na trybuny.
Max był w niebo wzięty, że może oglądać trening swojej ukochanej drużyny, której od zawsze kibicował. Po treningu Sven zabrał małego na murawę i przedstawił go wszystkim kolegą i trenerowi oraz pograli w piłkę.
-Synku, a może chciałbyś chodzić do klubu piłkarskiego?
-Na prawdę bym mógł?
-No jasne. Tylko muszę Cię zapisać co Ty na to?
-Tato jasne, że chcę. Tylko czy mama się zgodzi?
-Maksiu oczywiście, że się zgadzam.
-W takim razie jutro po treningu Cię zapiszę, a teraz jedźmy do domu.
3 TYGODNIE PÓŹNIEJ:
Te tygodnie dla nich były prawdziwą sielanką. Sven chodził na treningi potem z małym udawał się do klubu. Zabierał go, a potem odpoczywali w domowym zaciszu. Leć jutro odbędzie się sprawa sądową nad całkowitą opieką Maxa. Kinga utuliła synka do snu i ucałowała w czoło:
-Mamo a jeżeli zabiorą mnie tam? Nie chcę iść do domu dziecka!- Kinga bała się tego samego, ale chciała uspokoić synka
-Maksiu wszystko będzie dobrze.
-Synku nikt Cię nie zabierze. Już zawsze będziesz z nami. Zobaczysz- Sven wierzył to bardzo mocno i chciałby, żeby tak było- A teraz śpij. - przybił z dzieckiem piątkę i razem z Kingą wyszli z pokoju.
-Sven, boje się, co jeśli on będzie miał rację. Jeżeli nam go zabiorą?
-Kinia nie mów tak! Jak tak możesz myśleć? Niby czemu mieli by nam go zabrać?
-Nie wiem, ale się martwię.
-Nie martw się tylko choć do łóżka bo jutro trzeba być wypoczętym.
-Boże, a kto jutro zostanie z Maxem ?
-Już wszystko załatwione. Marco się nim zajmie.
-Kocham Cię
-I ja Ciebie- Sven ucałował żonę
***
-No hej wszystkim- Marco wszedł jak do siebie- Ej Kinia co to za mina? Będzie dobrze
-Sven też tak mówi.
-I dobrze gada. Gdzie jest ten mały piłkarz ?
-Tu jestem- zameldował się Max
-Oj jakiś taki markotny jesteś jadłeś coś?
-No właśnie nie. Marco zrobisz mu tosty czy coś dobra? My już musimy lecieć - powiedział Sven i wraz z Kingą wyszli z domu.
-Dobra Max idziemy do kuchni coś zjeść. Ja też nie jadłem to razem coś zrobimy.
-Nie chce jeść nie jestem głodny.
-Ej ej co z Tobą musisz jeść by być takim dużym i dobrym piłkarzem jak Twój tata.
-O ile nadal będzie moim tatą- powiedział smutno
-Max jest i będzie rozumiesz? Nie martw się.
-Wujek mój tata jest najlepszym piłkarzem.
-O nie mój drogi najlepszym to jestem ja !
-Nie prawda!
-Uwierzę Ci jak zjesz tosty dobra?
-Dobrze.
Chłopcy zjedli śniadanie i wyszli na dwór pograć w piłkę, a następnie na lody. W tym samym czasie sąd wydał pozytywną opinię w sprawię Maxa. Szczęśliwa para wróciła do domu.
-Max jesteś nasz już nikt Cię nie zabierze!- Kinga była bardzo szczęśliwa
-Marco mam synka. Maxa Bendera.
-Gratulacje stary. Masz bardzo walecznego tego syna. Obronił to, że niby jesteś najlepszym piłkarzem
-Nie wiem czy jestem najlepszy, ale na pewno będę chciał być najlepszym ojcem. - Max podbiegł do Svena i wskoczył mu na ręce.
-Tatusiu nie musisz i tak już jesteś najlepszym tatą i piłkarzem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Cześć bardzo przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale kompletnie nie miałam pomysłu. Uważam, że ten rozdział też jest okropny. Bardzo Was przepraszam :(
Pozdrawiam Lena
STROJE KINGI:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















