***
-Kochanie zaprowadzisz dziś Maxa do szkoły? Ja mam spotkanie- powiedziała Kinga
-Jasne. Synku leć się ubrać bo ja zaraz muszę iść- zwróciłem się do dziecka- A o której wracasz?
-Nie wiem. Możliwe, że nie zdążę go odebrać i zaprowadzić go na trening.
-Nie ma problemu ja to zrobię- ucałowałem ją w policzek.- Max!?
-Już jestem- zameldował się grzecznie- możemy jechać.
-A gdzie buziak dla mamy?- zapytała, a Max pocałował Kinię
-Pa chłopcy i uważajcie na siebie- pomachała nam na do widzenia, a my odwzajemniliśmy gest
NINA:
A więc dziś zaczynam swój plan. Sama nie wiem od czego mam zacząć bo w mojej głowie jest masa pomysł jak zdobyć Svena, ale najpierw muszę iść się wyszykować. A potem na pewno coś wymyśle.
Gdy weszłam do pracy już czekał na mnie Marco:
-Hej Nina masz chwilę?
-Mam. A co chcesz mały masaż?
-Jak Ty mnie dobrze znasz- uśmiechnął się i położył na kozetce.
-Marco czy Sven z Kingą jest już długo?
-No już parę lat.
-A ten chłopczyk jest jego czy może...
-Nie. Maxa adoptowali.
-Jak to?- strasznie mnie to zdziwiło
-Kinga i Sven bardzo długo starali się o dziecko w końcu gdy im się udało to dziecko urodziło się martwe. Oboje strasznie to przeżywali, ale Kinga poznała Maxa on zmienił jej życie i jest znów radosną dziewczyną. A właściwie to czemu o to pytasz?
-A nie nic tak po prostu.
***
Zaprowadziłem Maxa do szkoły i poszedłem na trening, który minął nam bardzo przyjemnie. Wszyscy chłopcy już poszli, a ja zostałem trochę dłużej by nadrobić pewne zaległości. Następnie poszedłem pod prysznic, gdy z niego wyszedłem. Nina się na mnie dosłownie rzuciła! Zaczęła mnie całować.
-Nina co Ty robisz!? Przestań!- odepchnąłem ją
-Sven, przestań przecież wiem, że tego chcesz.
-Nina ja mam żonę!
-Która nie może dać Ci dziecka! Co to za kobieta?
-Co!? - strasznie mnie to zdziwiło skąd ona wie o naszym problemie- Skąd to wiesz?
- Wiele wiem o Tobie. Uwierz mi ja dam Ci dziecko. Tylko ją zostaw.
-Nie wtrącaj się w moje życie! To są nasze problemy. Proszę Cię Nina wyjdź stąd!
- Sven czemu nie chcesz się nawet ze mną przespać? Nie podobam Ci się? Nie pociągam!?
-Nina ja kocham Kingę.
-Powiedz czy jestem brzydka!
-Nie, ale ja kocham Kingę nie mogę z Tobą być. Znajdziesz kogoś innego. Proszę Cię wyjdź ja muszę się ubrać i jechać po synka. - Nina bez słowa wyszła z szatni.
A ja usiadłem i nie mogłem uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Po paru minutach ubrałem się i pojechałem po syna.
-Sven gdzie jesteście? - zapytała Kinga
-Jedziemy do domu.
-To przyjedźcie do Korneli zrobiłyśmy obiad.
-Nie możemy zjeść w domu?- nie miałem ochoty nigdzie jeździć
-Sven zrobiłyśmy obiad. Max przed treningiem musi coś zjeść.
-Dobra będziemy za 10 minut. Synku jedziemy do Huberta.
-Super.
Weszliśmy do domu Korneli i Łukasza:
-Hej- przywitaliśmy się
-Cześć siadajcie do stołu- powiedziała Kornelia
-Kochanie a czemu Łukasz już dawno jest w domu, a Ty dopiero teraz?
-Musiałem zostać dłużej i poćwiczyć.
-Taaa poćwiczyć- zaśmiał się Łukasz
-Łukasz o co Ci chodzi?- zapytałem wściekły
-No o nic. Chce Ci trochę podokuczać.
-Sven nie ma co się złościć siadajcie. - rozkazała moja żona- Max leć umyć ręce
Gdy zjedliśmy obiad poprosiłem by to Kinga zawiozła małego na trening, a ja udałem się do domu.
***
Sven poprosił mnie, żebym to ja zawiozła Maxa na trening co bardzo mnie zdziwiło, ale zrobiłam to.
Max ćwiczył, a ja czekałam na niego i patrzyłam jak sobie radzi:
-Cześć Ty jesteś Kinga? Dobrze pamiętam?- zapytała ta cała Nina
-Tak to ja- uśmiechnęłam się - Mogę Ci w czymś pomóc?
-A nie tak tylko chciałam się przywitać. Nie ma z Tobą Svena?
-Nie. Pojechał domu. Ja dziś przyjechałam z Maxem.
-Fajnego macie syna.
-Dziękuje, a Ty jesteś Niemką?
-Tak tak, a Ty Polką?
-Dokładnie. Kornelia, moja siostra przyjechała tu na studia poznała Piszczka i została, a ja przyjechałam ją odwiedzić i też się zakochałam i zostałam.
-To takie romantyczne nie sądzisz?
-Tak może trochę tak. Wiesz co muszę już iść Max właśnie skończył trening.
-A jasne leć pa
-Pa
Gdy wróciliśmy do domu Sven leżał i oglądał coś w telewizji.
-Jak było na treningu?- zapytał Maxa
-Fajnie jak zawsze. Tato nie gniewaj się, ale mam lekcje z niemieckiego. Muszę iść odrobić.
-Dobrze leć tylko potem daj do sprawdzenia.- Max kiwnął głową i pobiegł do pokoju
-Rozmawiałam dziś z tą waszą masażystką Niną- powiedziałam siadając obok Svena
-Co jak to?! Co Ci mówiła?
-Nic ciekawego. A co się stało? Jesteś jakiś dziwny dziś.
-Nie jestem! Długo z nią rozmawiałaś?
-Ona raczej pytała. Wymieniłyśmy kilka zdań i poszłam nic więcej. Czemu Ty jej nie lubisz?
-Bo jest jakaś dziwna nie sądzisz?
-Może trochę- pocałowałam go - lecę się wykąpać.
****
Boże tak bardzo się bałem gdy Kinia powiedziała mi o tym, że z nią gadała. Ta Nina jest nie normalna. Muszę z nią poważnie pogadać by odczepiła się ode mnie, Kingi i Maxa.
---------------------------------------------------------------------------------
STRÓJ KINGI:
STRÓJ KORNELI:
STRÓJ NINY:



Że tak powiem bojowy Blender. Rozdział jak zawsze fenomenalny. Z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń między Kingą, Niną a Svenem. Obawiam się że Sven jednak po jakimś czasie ulegnie Ninie mam jednak nadzieję że się mylę. Marco oczywiście nie potrafi trzymać języka za zębami tylko opowiada o życiu kumpla z drużyny osobom najmniej do tego odpowiednim. Czekam z niecierpliwością na nexta pozdrawiam Ewi Borussen.
OdpowiedzUsuńJesteś kochana, że tu zaglądasz.
UsuńDziękuję Ci bardzo.
Hehehe Marco jest zawsze i wszędzie :)