wtorek, 28 października 2014

Rozdział 20

Powoli otwierałam oczy tak bym mogła oswoić się z jasnością jaka panowała w pomieszczeniu:
-Co się stało?- zapytałam
-Zemdlała pani- uśmiechnął się lekarz, który właśnie mnie badał- Ale to normalne w pani stanie. Proszę się nie martwić jest już wszystko dobrze.- znów łaskawie obdarzył mnie uśmiechem, ale ja byłam zdezorientowana
-Przepraszam w jakim stanie?- zapytałam przerażona
-No przecież to się zdarza w ciąży.- Co takiego!? Czy ja dobrze usłyszałam.
-Ja nie mogę być w ciąży.- powiedziałam
-To pani nic o tym nie wiedziała?- zapytał lekarz- jest pani już w trzecim miesiącu.
-Panie doktorze to jest nie możliwe...ja nie mogę być w ciąży.- nie mogłam uwierzyć w to co ten lekarz mówi byłam pewna, że to jakiś sen- Kiedyś z mężem długo staraliśmy się o dziecko. Lekarz powiedział, że nie mam żadnych szans na dziecko.
-A jednak zdarzył się cud! Trzeba się cieszyć!
-Ale jak to możliwe?
-Czasami tak jest, że jak coś bardzo chcemy to tego nie dostaniemy, a kiedy odpuszczamy to to właśni się zdarza. Proszę to zdjęcia pani dziecka- podał mi do ręki fotografie- proszę odpoczywać.

Byłam załamana i jednocześnie szczęśliwa. Płakałam jak małe dziecko. Po prostu boje się, że...że znów stracę moje dziecko. Nie chce kolejny raz tego przechodzić. Do sali weszła Mia:
-Boże Kinga, ale na pędziłaś mi stracha. Czemu nie mówiłaś, że będziesz mamą? Kinia Ty płaczesz?
-Ja nie wiedziałam, że jestem w ciąży.
-Ale to świetna wiadomość!
-Mia ja kiedyś byłam w ciąży.
-No wiem przecież macie Maxa.
-Nie. Max jest naszym adoptowanym synem. Nie mogliśmy mieć dzieci. W końcu gdy zaszłam w ciąże to- w tedy wybuchłam jeszcze większym płaczem
-Kiniu spokojnie- Mia przytuliła mnie do siebie
-Moja Julcia urodziła się martwa! Tak bardzo pragnęłam dziecka.
-To straszne, ale teraz będzie inaczej.
-A jeżeli to dziecko też stracę?
-Kinga nie mów tak! Nie możesz tak nawet myśleć! Będzie wszystko ok.
-Po prostu się boje. Boże która jest godzina?
-18.
-Mia odebrała byś Maxa od kolegi?
-Jasne.
-Bardzo Ci dziękuje. Jak go odbierzesz to zawieź go do domu niedługo powinien być Sve.
-Sven to raczej tu zaraz będzie- rzuciła i wyszła z sali po jakiś 15 minutach był Sven:
-Kochanie- podbiegł do mnie i zaczął całować- jak się czujesz?
-Dobrze. Wiesz?- zapytałam
-Tak. Jestem szczęśliwy do granic możliwości.
-Sven, ja bardzo się boje.
-Skarbie wiem, że przeżyłaś straszne chwile. Mi też jest ciężko o tym mówić, ale tym razem musi być inaczej.-  przytulił mnie do siebie- Zobaczysz, że będzie dobrze.
-W tedy też miało być dobrze. Po prostu boje się, że znów Cię zawiodę.
-Kinga nigdy mnie nie zawiodłaś. Rozumiesz? To nie jest Twoja wina, że tak się dzieje. To dzięki Tobie mam wspaniałą żonę, syna i rodzinę. To Ty ją tworzysz!
-Na prawdę sądzisz, że będzie dobrze? Że tym razem się uda?
-Tak kochanie. - do sali wszedł lekarz
-Dobrze, że pan jest bo żonie potrzebne jest wsparcie. Na prawdę proszę się nie martwić. Dziecko rozwija się prawidłowo. Proszę nie myśleć p przeszłości tylko o tym co jest. A teraz pani musi odpoczywać i dbać o siebie i maleństwo. Jutro wyjdzie pani ze szpitala, ale dziś jeszcze panią poobserwujemy.
-Dziękujemy panie doktorze.- powiedział Sven
-Nie ma za co- odpowiedział i wyszedł
-Powiedz jak było na zgrupowaniu?
-Bardzo dobrze, tylko tęskniłem za wami.
-My za Tobą też. Jedź już do domu bo Max został z Mią.
-Posiedzę z Tobą jeszcze.
-Jedź już. Jutro wychodzę, a dziś odpocznę od was.
-Osz Ty! Jesteś niedobra. Idę. Tylko Ty idź spać i nie myśl już. Dobrze?
-Obiecuje! - pocałował mnie - ucałuj Maxa. Sven nie mów mu. Razem mu powiemy.
-Oczywiście. Pa kochanie.


Sven:
Gdy Mia do mnie zadzwoniła i powiedziała, że Kinga jest w szpitalu i na dokładkę dodała, że jest w ciąży. Nie mogłem uwierzyć w to co mówi. Przecież lekarz po stracie Julki powiedział, że nie ma po co się starać, że i tak się nie uda. Jednak stało się inaczej. Jestem szczęśliwy, ale mam też obawy. Boje się o Kingę. Ona jest wrażliwa i nie chce znów przechodzić przez piekło jakie ją spotkało. Ja zresztą też, ale teraz przecież musi być inaczej.
-Tata!- Max wskoczył mi na ręce- Jak było na zgrupowaniu?
-Dobrze synku. A Ty jak się bawiłeś u kolegi?
-Świetnie. Leo będzie mógł u nas nocować w następnym tygodniu?
-Oczywiście, że tak. A teraz zobacz co dla Ciebie mam- wręczyłem małemu samolot na pilota
-Tato to jest super!
-Idź do pokoju się pobawić, a ja zaraz do Ciebie dołączę ok?
-yhym- mały poleciał do pokoju
-Dzięki Mia za opiekę nad Maxem i Kingą. Całe szczęście, że wtedy z nią byłaś.
-Nie ma za co. A jak ona się czuje?
-Mam nadzieję, że trochę ją uspokoiłem. Powiedziała Ci...
-Tak. Bardzo mi przykro, że musieliście przez to przechodzić. Rozumiem ją, że się boi, ale musi być tym razem dobrze.
-Też tak sądzę.
-Będę już szła. Jeżeli będzie potrzebna jakaś pomoc to wiesz.
-Dzięki, ale Kinga jutro wychodzi, więc damy radę, ale na prawdę bardzo dziękuje.
-Pa
-Cześć.- dołączyłem do Maxa- i jak Ci się podoba?
-To jest super. Sam zobacz- podał mi pilota do ręki- Tato a czemu mamy jeszcze nie ma?
-Będzie jutro.
-Pokłóciliście się?
-Nie. Oczywiście, że nie. Po prostu mama musiała pojechać... do cioci Korneli.
-Po co?
-Zając się Hubertem. Jutro wróci.
-Na pewno?
-Max, przecież mama by nas nie zostawiła.

Kinga:

Następnego dni po treningu Sven przyjechał po mnie:
- Tu ma pani wypis i widzimy się za miesiąc na USG. Może uda nam się poznać płeć dziecka.
-Dziękuje- uśmiechnęłam się - Sven chodźmy już stąd.- ponagliłam męża- Co powiedziałeś Maxowi?
-Że nocowałaś u Korneli.
-Nie wysiliłeś się- stwierdziłam
-No wiesz co. Max chyba też w to nie uwierzył bo wypytywał strasznie.
-Nie dziwię się.- od razu odebraliśmy syna ze szkoły i udaliśmy się do domu- Max.
-Tak?
-Musimy Ci coś powiedzieć- powiedziałam
-Maksiu będziesz miał rodzeństwo- dokończył Sven
-Chcemy Ci powiedzieć, że nic się nie zmieni. Nadal bardzo Cię kochamy i to, że będziesz miał rodzeństwo nic nie zmienia.- dodałam
-Nie oddacie mnie?
-Max! Jak możesz tak mówić!?
-Max jak byśmy mogli to zrobić? Przecież nie mógłbym oddać mojego wspaniałego synka. Z kim bym grał w piłkę jak urodzi się dziewczynka- zaśmiał się Sven
- Jesteś okropny! - powiedziałam i delikatnie walnęłam go w ramię
-My chłopaki musimy trzymać się razem. Co nie Max?
-Tak tato!
-Widzisz?- zapytał
-Czyli co jak będzie dziewczyna to będą dwa obozy?
-No, a jak inaczej. Ty się módl, żeby to była dziewczyna bo jak nie to nie wiem jak dasz radę z trzema nugusami.
-Mam wspaniałych rodziców! Jesteście najlepsi na świecie!- Max przytulił nas. A ja ze szczęścia i na skutek tych słów trochę się rozkleiłam, ale i poczułam, że będzie wszystko dobrze.

--------------------------------------------------------------------------
Cześć :*
Mam nadzieję, że ktoś tu zagląda :)
Proszę o komentarze. Wręcz błagam.
Dziewczynki proszę.
Mam nadzieje, że was zaskoczyłam troszkę tym. że Kinga jest w ciąży :)

STRÓJ KINGI:


5 komentarzy:

  1. Siemka no to mnie rozwaliłaś na łopatki tym, że Kinia jest w ciąży. Mam nadzieję, że wszystko będzie teraz ok. Czekam z niecierpliwością na nexta, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodziło:) Dziękuję kochana :*

      Usuń
    2. Kiedy next? Już nie mogę się doczekać.

      Usuń
    3. Strasznie mi miło. Na razie dopadła mnie choroba. Postaram dodać coś jutro bądź w piątek ;)

      Usuń
  2. Nieźle ździwiłam się tą ciążą. Mam nadzieję, że Kinga poradzi sobie. (:
    Rozdział genialny! <3
    Zapraszam również do siebie w wolnej chwili!
    Buziaki kochana! :*

    OdpowiedzUsuń