poniedziałek, 29 września 2014

Rozdział 17

-Cześć stary wskakuj- zaprosił mnie Marco
-Musisz mi pomóc. Ta idiotka chcę zniszczyć mi życie!
-Kto?- zapytał zdezorientowany
-Nina!- podałem mu kopertę ze zdjęciami
-O stary! Spałeś z nią? Skąd to masz?
-Zwariowałeś?! Nie, oczywiście, że nie nie mógł bym zdradzić Kingi, ale ona tak sądzi. Nina jej to dała.
-Słuchaj nie dziw się te zdjęcia wyglądają jednoznacznie.
-Wiem, ale nie wiem jak ona mogła to zrobić. Przecież ona nigdy nie była u mnie w domu! Muszę do niej jechać i wyjaśnić to. Pojedziesz ze mną?
-Jasne.

Cały czas byłem wściekły i myślałem o Kindze co ona teraz czuje, myśli? Mi też nie było łatwo, ale wiem jaka ona jest delikatna. Zapukałem energicznie w drzwi mieszkania:
-Cześć kochanie miło Cię widzieć i Ciebie Marco też- powiedziała, a my weszliśmy do mieszkania
-Nie mów tak !- rzuciłem jej zdjęcia na komodę- Co to jest do diabła?
-Nie udawaj, że nie wiesz? JA wiem, że chcesz się kryć przed kolegą, ale chyba nie ma sensu.
-Co Ty gadasz? Lepiej powiedz mi jak to zrobiłaś?
-Nie muszę Ci nic mówić!- nie wytrzymałem! Złapałem ją za nadgarstek.
-Sven uspokój się- Marco oderwał mnie z uścisku- Nie ma sensu. Ona jest chora i tak nam nic nie powie. Wracajmy do domu- wiedziałem, że ma rację, ale nie mogłem tak po prostu wyjść
-Powiedz mi! Czemu chcesz zniszczyć moje życie ?
-Sam na to pracowałeś! Nie chciałeś się ze mną przespać to sama musiałam to zrobić!
-Jesteś nienormalna!- wyszliśmy z jej mieszkania - Co ja mam zrobić?
-Sven dziś już nic. Pojedziesz do mnie prześpisz się pojedziemy na trening i coś wymyślimy. Chcę, żebyś wiedział, że Ci wierzę. Wiem, że nie zdradziłeś Kingi.
-Dziękuje Ci

KINGA:
Wstałam o godzinie 11 dawno tak nie pospałam, ale gdy wstałam byłam bardziej zmęczona niż kiedykolwiek. Leżałam przez dłuższy czas i zastanawiałam się czemu Sven mnie zdradził. Przecież właśnie teraz nasze życie nabierało koloru dzięki naszemu synkowi. Poszłam do łazienki gdy spojrzałam w lustro moje oczy były szkliste i  podpuchnięte. Otworzyłam kran w umywalce. Zanurzyłam ręce w lodowatej wodzie i zmyłam resztki wczorajszego makijażu. Weszłam pod prysznic i całe swoje ciało zmoczyłam letnią wodą. Gdy się umyłam i ubrałam. Usiadłam na skraju łóżka i włączyłam telefon. Miałam 18 nieodebranych połączeń od Svena. Na pewno chciał się wytłumaczyć z tego co rozbił, ale ja na razie nie mam ochoty słuchać najmniejszych tłumaczeń. Zeszłam do kuchni tam siedziała Kornelia:
-Maxa zaprowadziłam do szkoły. Zjesz coś?
-Dziękuje. Mówił coś?
-Nie był zbytnio rozmowny. Kinia musisz coś zjeść!
- Nie dziękuje. Na razie nie chcę.
-Był tu  Sven.
-Daj spokój...
-Kinga on na pewno Cię nie zdradził. Łukasz z nim rozmawiał.
-A Ty byś się przyznała do zdrady?
-Kinia nie denerwuj się. Ja wiem, że to wszystko się wyjaśni i będziecie nadal szczęśliwą rodziną.
-Wątpię. Nie obraź się, ale muszę jechać na Signal Iduna park.
-Chcesz pogadać z Svenem? On kończy trening za dwie godziny.
-Nie. muszę pogadać z trenerem Maxa. - ucałowałam siostrę w policzek i wyszłam

Akurat gdy wysiadłam z samochodu trener Maxa był przed wejściem na stadion:
-Panie trenerze!- mężczyzna wykręcił się w moją stronę- Dzień dobry- podałam dłoń
-Witam- odwzajemnił gest
-Bardzo przepraszam, że Maxa nie było wczoraj na treningu, ale...
-Nie musisz mówić. Wszystko wiem.
-Tak na prawdę? - bardzo się zdziwiłam
-Tak. Jest mi bardzo przykro, że pan Sven panią zdradził.- po tych słowach zrobiło mi się słabo. Po prostu mnie zatkało.- To pewnie dlatego Maxa nie było.
-Skąd pan to wie?
-Z gazety- podał mi gazetę w której było napisane, że mój mąż mnie zdradza z Niną. W ogóle to bardzo ciekawe skąd te żmije się o tym do wiedziały!
-Nie o tym chciałam z panem rozmawiać, lecz o moim synku. Max powiedział mi, że jeżeli nie będzie  go na treningu to nie weźmie udziału w meczu to prawda?
-Tak. Ten mecz jest bardzo ważny i muszą w nim grać najlepsi! Nie ukrywam, że Max był moim faworytem, ale w tej sytuacji ...
-Max chciał bardzo przyjść na trening, ale ja...sam pan rozumie. Po prostu nie chciałam tu przychodzić, ale Max trenował z Łukaszem z tego co wiem to bardzo się starał.
-Max zawsze bardzo się stara. Dobrze. Zrobimy tak niech Max będzie godzinę przed treningiem. Poćwiczę z nim indywidualnie i potem zbiorowo i będzie mógł wziąć udział w meczu.
-Świetnie bardzo panu dziękuje. Do widzenia.
-Do widzenia. Pani Kingo?
-Tak?
-Proszę głowę do góry- pomachał mi, a ja się uśmiechnęłam.

Pojechałam po Maxa i od razu wróciłam z nim na stadion:
-Mamo jesteś świetna! Tak bardzo się cieszę, że będę mógł grać w tym meczu!- mój mały przystojniak przytulił mnie
-Mówiłam, że pogadam z trenerem. - uśmiechnęłam się i ucałowałam go, a na horyzoncie pojawił się Sven z Marco
-Tata!!!- Max od razu wskoczył mu w ramiona
-Cześć synku. Tak bardzo się za Tobą stęskniłem. Cześć Kiniu.
-Cześć Kinga- powiedział Marco
-Hej.- odpowiedziałam
-Mamo, dziś nocujemy w domu?
-Nie.- odpowiedziałam stanowczo
-Dlaczego?- zapytał
-Max z tego co wiem to chyba śpieszysz się na trening więc leć do szatni się przebrać i zmykaj do trenera.
-Kinga po rozmawiajmy- powiedział Sven
-Nie mamy o czym!
-Mamo czemu jesteś zła? Pokłóciliście się ?
-Max do szatni! A ja po Ciebie przyjadę po treningu. - poszłam w stronę wyjścia. Byłam sama na siebie wściekła, że tak zachowałam się w stosunku do mojego syna
-Kinga!- krzyczał Marco
-Co chcesz?- zapytałam wycierając łzy z policzka
-On Cię nie zdradził!
-A co byłeś z nim 24 godziny na dobę? Czemu wszyscy myślą, że tego nie zrobił! Widziałam zdjęcia!
-Ja wiem, ale ona jest chora psychicznie. Ona go dręczyła.
-Co takiego?
-Ona od dawna chciała z nim być, ale on cały czas ją odrzucał.
-A może raz się skusił.
-Na pewno nie. On bardzo to przeżywa. Kocha Ciebie i Maxa. Uwierz mi. Teraz muszę już iść. Pa kochana- pocałował mnie w policzek i wyszedł. zobaczyłam, że Sven idzie w moją stronę
-Kinga posłuchaj mnie. Ta Nina jest chora ona to sobie wszystko zmyśliła. Kocham Ciebie
-Zdjęcia też sobie zmyśliła?
-Uwierz mi, że ja nie wiem jak ona to zrobiła na prawdę! Przyrzekam Ci.
-Na razie nie jestem w stanie to uwierzyć. Co ja mam sobie myśleć? Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz.
-Bo ona...
-Dręczyła Cię?
-Skąd wiesz?
-Nie ważne
-Kinga on odkąd tu pracowała dawała mi do zrozumienia, że chce, żebym się z nią przespał. Pewnego dnia wparowała do mnie do szatni w tedy kiedy dostałem dłużej. Rzuciła się na mnie! Ja ją wygoniłem. A ona zaraz po  tym się zwolniła byłem pewien, że da mi spokój, ale jak widać miała inny plan.
-Czemu mi tego nie powiedziałeś?
-A co miałem powiedzieć? Że dręczy mnie jakaś baba. Przecież to śmieszne. Jestem facetem powinienem dać sobie sam radę, ale nie dałem. Kocham Cię!
-Muszę wracać do Korneli.
-Kinga wróć do domu.
-Nie teraz. Cześć.
-Mogę chociaż odebrać Maxa z treningu?
-Tak. Tylko przywieś go do Korneli
-Jasne.

Teraz w głowię miałam totalny mętlik. Nie byłam w stanie myśleć. A jeżeli ona na prawdę  go dręczyła? Tylko czemu tego nie powiedział? No tak męska duma. A może jednak wymyślił to z Marco? Boże już nic nie wiem! Po prostu mam dość. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, która przygotowała moja siostra:
-Max będzie grał w meczu? - zapytał Łukasz
-Tak. Dogadałam się z trenerem.- wymusiłam uśmiech
-To super. Piłka jest dla niego bardzo ważna.
- Wiem dlatego chciałam, żeby zagrał.
-Kinga wiesz, że Sven bardzo Was kocha?
-Łukasz mam dość na dziś o słuchaniu o tym jak bardzo Sven nas kocha. Pójdę do siebie.- położyłam się na łóżku i zadzwonił mój telefon był to Sven- Tak?
-Mam pytanie czy może Max nocować w domu?
-Nie wiem czy to dobry pomysł?
-Bardzo chcę.
-Dobrze. Tylko ja go dobiorę ze szkoły. Możesz dać mi go na chwilę?
-Jasne
-Max bardzo przepraszam Cię, że dziś na Ciebie nakrzyczałam. Jesteś zły? Dlatego chcesz nocować w domu?
-Nie jestem. W domu chcę nocować bo to nasz dom. A Ty mamo powinnaś być razem z nami...

---------------------------------------------------------------
Hej ;)
Bardzo przepraszam za błędy ale pisalam go bardzo szybko.
Pozdrawiam i całuje Lena :*


STRÓJ KORNELI:



STRÓJ KINGI:




wtorek, 23 września 2014

Rozdział 16

-Co takiego?! Jak to dla Svena ?
-Sven obiecał mi, że gdy rzucę prace rozstanie się z Tobą i będzie ze mną- nie mogłam uwierzyć w jej słowa. Po prostu nie mogłam!
-Co takiego?!- powtarzałam jak zaczarowana- Sven na pewno by tak nie zrobił!
-Niestety mnie też oszukał. Jeszcze się ze mną nie związał, ale mam nadzieję, że szybko to nadrobimy.
-Ty jesteś nie normalna! Wyjdź stąd!
-Już wychodzę, ale mam mały prezent dla Ciebie- rzuciła mi kopertę na stół i wyszła.

Cholernie bałam się zajrzeć do koperty nie wiedziałam co może w niej być. Nie mogłam wytrzymać sama ze sobą z natłoku tych wszystkich emocji! W końcu odważyłam się zajrzeć. To co zobaczyłam kompletnie zbiło mnie z nóg. Byłam załamana. W kopercie były trzy zdjęcia, a na nich Sven z Niną. Ewidentnie się całowali a być może nawet kochali. Boże przecież on był rozebrany ona tak samo! Na samą myśl jest mi nie dobrze.
Teraz wszytko składa się w całość. Sven chodzi od jakiegoś czasu osowiały, przygnębiony i mało spędza z nami czasu. Na pewno męczą go wyrzuty sumienia, a może dylemat którą ma wybrać! Jestem cała roztrzęsiona. Szybko pobiegłam na górę spakowałam swoje najpotrzebniejsze rzeczy jak i Maxa. Przebrałam się i pojechałam do szkoły syna. Akurat skończył lekcję:
-Cześć mamusiu- podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił, a ja ledwo pohamowywałam łzy, które coraz bardziej chciały wyjść na zewnątrz
-Cześć synku. Wskakuj do samochodu.- wiedziałam, że nie możemy wrócić do domu. Dlatego pojechałam do Korneli.
-Mamo nie w tą stronę jedziemy. Mam trening za godzinę.
-Max nie idziesz dziś na trening.
-Jak to? Za trzy dni mam mecz. Jeżeli nie pójdę nie będę grał.- powiedział. Widziałam, że mu zależy, ale Sven w tym czasie też jest na stadionie, a na pewno nie chcę na niego patrzeć.
-Max trudno. Zrozum dziś nie możesz iść na trening. Poćwiczysz z wujkiem Łukaszem.
-Ale ja nie zagram w meczu! Dlaczego z wujkiem, a nie z tatą?
-Wytłumaczę to trenerowi ok? A tata jest zajęty.
-Dobrze.- widziałam, że Max nie był zadowolony, ale na prawdę nie miałam innego wyjścia

Zaparkowałam samochód pod domem siostry i zapukałam do drzwi:
-Hej jak miło was widzieć- weszliśmy do mieszkania- Max może pójdziesz do Huberta jest na dworze- Max pobiegł pod wskazane miejsce- Kinia co Ci jest?
-Kornelia! Sven mnie zdradza! Z Niną!- w tedy już nie mogłam hamować łez dałam upust swoim emocją
-To na pewno jest nieporozumienie! Kinguś Sevn na pewno czegoś takiego by nie zrobił. Bardzo kocha Ciebie i Maxa.
-Kornelia ale ja mam dowody! Ona pokazała mi zdjęcia. Oni się kochali! To jest obrzydliwe. Tylko dlaczego teraz? Kiedy mamy normalną rodzinę! Wcześniej ok. Nie mogłam dać mu dziecka, byłam nie znośna, ale teraz? Kiedy tworzymy, a raczej tworzyliśmy normalną rodzinę!- Kornelia mnie przytuliła i tak na prawdę tylko to było mi teraz potrzebne do szczęścia.
-Chodź położysz się. Zrobię ci herbaty. Dobra?
-Nie wiem czy zasnę i czy cokolwiek przejdzie mi przez gardło.- mimo to siostra zaprowadziła mnie do pokoju.- Kornelia nie mówiłam nic Maxowi on na pewno by to mocno przeżywał.
-Masz rację na razie nic nie mów.
-Tylko co ja mam mu powiedzieć jak będzie pytać czemu tu mieszkamy?
-Kinia nie martw się coś wymyślimy. Teraz śpij...

SVEN:
Jak wróciłem do domu nie było ani Kingi ani Maxa. Zadzwoniłem też do biura zapytać czy może nie ma Maxa na treningu, ale on powiedział, że Maxa dziś w ogóle nie było. Strasznie się o nich bałem. Kompletnie nie wiedziałem gdzie są, a Kinga miała wyłączony telefon. Poszedłem na górę. Zobaczyłem, że nie ma walizki i rzeczy Maxa i Kingi. Bylem zaniepokojony. Od razu udałem się do Korneli.


ŁUKASZ:

-Skarbie jestem.- przywitałem się z żoną- Jest u nas Kinia bo widziałem jej samochód.
-Jest- odpowiedziała smutno- z Maxem.
-Co się stało?
-Czy Ty wiedziałeś, że Sven ją zdradza!?
-Co!? O czym Ty mówisz? Ty mówisz o Svenie?- przecież to nie było możliwe
-Tak o nim! Ja też w to nie mogłam uwierzyć, ale Kinga mówi, że ma zdjęcia na których wszystko jest jasne.
-To na pewno jest jakieś nie porozumienie. A gdzie Max?
-Bawi się z Hubertem na podwórku. Jest zły bo miał iść na trening, a nie poszedł. Poćwiczysz z nim?
-Jasne, że tak. - zostawiłem torbę i dołączyłem do chłopaków do słownie na 10 minut ponieważ usłyszałem głos Svena.- Chłopcy poczekacie na mnie ja zaraz wrócę. Max a Ty pilnuj Huberta i nie pozwól mu nigdzie iść ok?
-Oczywiście wujku.
-Kornelia wiem, że Kinga jest u Ciebie. Wpuść mnie!
-Nie ma takiej opcji! - krzyczała
-Sven, Kinga nie chcę z Tobą rozmawiać- powiedziałem spokojnie.
-Łukasz co Ty pieprzysz! Co ja zrobiłem?
-Jeszcze pytasz?- zapytała wściekła Kornelia
-Kochanie daj spokój. Wyjdę na chwilę zaraz wrócę.- wyszedłem z domu- Sven czy to prawda, że zdradziłeś Kingę ?
-Łukasz czy Ty jesteś normalny?
-Słuchaj Kinga tak mówi to nie są plotki ode mnie, ale podobno ma jakieś zdjęcia na których widać, że spałeś z inną kobietą
-Jakie zdjęcia ja nic nie wiem!
-Ja wiem tylko to co Kornelia mi powiedziała z Kingą nie gadałem bo śpi. Podobno jest strasznie roztrzęsiona. Dziś i tak nic nie zdziałasz leć lepiej do domu. Jutro z nią pogadasz.
-Ale Łukasz ja nic nie zrobiłem na prawdę  jej nie zdradziłem!
-Ok Sven wierzę Ci, ale musisz dać jej czas.
-A MAx jest u was? Mogę go zobaczyć?
-To nie jest dobry pomysł. Lepiej dziś go nie odwiedzaj. Dobrze Ci radze. Widzimy się jutro na treningu.
-Dzięki. Cześć.


SVEN:
Po protu nie mogę w to uwierzyć! Przecież kocham Kinie i nie mógłbym jej tego zrobić. Nigdy bym jej nie zostawił ani zdradził! Wróciłem do domu otworzyłem butelkę wina i usiadłem na kanapie. Zobaczyłem jakąś kopertę, a w niej zdjęcia! W to co tam zobaczyłem nie mogłem uwierzyć! Wiedziałem, że to sprawka NINY! Ale jak ona zrobiła te zdjęcia przecież ja z nią nie spałem! Nie mogłem wysiedzieć w  domu udałem się do Marco! Tylko on wiedział gdzie ona mieszka.



--------------------------------------------------------------------

Cześć :*

Dodaje kolejny rozdział dziś ponieważ nie wiem czy dam rade w piątek bądź sobotę.
Pozdrawiam i całuje Lena :*

STRÓJ KINGI:



STRÓJ KORNELI:

czwartek, 18 września 2014

Rozdział 15

Następnego dnia umówiłam się z Mią pod domem Svena. Gdy podjechałam w jego okolice od razu ją rozpoznałam:
-Mia!- zawołałam ją przez szybę -chodź do samochodu. 
-Hej długo na Ciebie czekałam, a właściwie to dlaczego spotkałyśmy się tutaj?
-Bo w tym domu mieszka Sven.
-Sven? Czy on jest piłkarzem? Boże Nina przecież on ma żonę!
-No i co z tego- stwierdziłam 
-Co z tego?! Boże Drogi! Nie mów, że z nim spałaś?
-Nie. Niestety nie, ale muszę coś zrobić bym mogła z nim być. A Ty mi w tym pomożesz!
-Nie wiem czy chce psuć czyjś związek.
-Ty go nie popsujesz on sam się zepsuje. - powiedziałam dumnie 
-Czyli?- zapytała i właśnie w tym momencie wyszła z domu Kinga z Maxem.- O patrz to chyba jego żona, ale to dziecko?
-To jest ich dziecko.- stwierdziłam z grymasem 
-Jak to?
-No adoptowali je. Z resztą nie ważne. Słuchaj ona wyszła a my musimy działać. Ja wejdę tarasem do domu.
-Jak to zrobisz i po co?
-Ty go zagadasz a o mnie się nie martw. Jak do Ciebie zadzwonię to wejdziesz do domu ok?
-Dobra niech będzie.
-To ja lecę.

Weszłam do mieszkania przez taras który na moje szczęście był otwarty. Sven leżał na kanapie popijając sok. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Na pewno musi być to Mia.
-Dzień dobry- powiedziała 
-Cześć 
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale mieszkam w tej dzielnicy od niedawna i nie wiem gdzie jest tu najbliższy sklep. Chciałam zapytać jakiegoś przechodnia, ale tu nikt się nie kręci. 
-Nie ma sprawy. Musisz iść prosto i w drugą alejkę po prawo skręcić na pewno go zobaczysz.- a ja w tym czasie dosypałam mu do soku proszki usypiające
-Bardzo Ci dziękuje za pomoc. 
-Nie ma za co. Cześć 
-Do widzenia. 

Po 30 minutach Sven padł jak mucha. Szybko zadzwoniłam po Mię. 
-I co Ty wymyśliłaś? Boże Nina czemu on tak leży?- Mia zachowywała się jakby zobaczyła ducha 
-Przestań on po prostu śpi. 
-A jak nie wstanie?
-Wstanie po prostu się wyśpi. Ja go teraz rozbiorę i siebie i zrobisz nam zdjęcia. Ok?
-Nie wiem czy to dobry pomysł.
-Weź się nie wygłupiaj!- Mia pomogła rozebrać mi Svena, gdy byłam gotowa rozebrałam się i położyłam na nim, a Mia wykonała nam parę fotek- Dobra starczy.
-Są te zdjęcia w miarę realne? 
-Tak. Proszę Cię ubieraj się i jego też i spadamy stąd za nim nie przyszła jego żona. - Mia na prawdę trzęsie gaciami
-Wyluzuj i lepiej mi pomóż.- po 10 minutach byłyśmy w aucie
-Co chcesz zrobić z tymi zdjęciami?
- Nie ważne. Dowiesz się później. Dzięki za pomoc. 

KINGA:
Gdy wróciłam z Maxem z treningu Sven leżał na kanapie:
-Tato ! Tato słyszysz mnie?
-Max tata śpi nie przeszkadzaj mu.
-Mamo, ale tata dziwnie śpi.- zaniepokojona podeszłam bliżej. Sven rzeczywiście dość dziwnie spał.
-Kochanie? Sven!- przebudził się, ale miał strasznie dziwne oczy 
-Jesteście już? Strasznie boli mnie głowa.
-Jesteś jakiś dziwny. Źle się czujesz? 
-Było wszystko ok, ale teraz nie zbyt dobrze. Chyba położę się w sypialni. Zjecie kolacje sami?
-Tak idź odpocząć. Kocham Cię- pocałowałam go w usta 
-Ja Ciebie też. Synku jutro mi opowiesz jak było ok? 
-Jasne tato. Spij dobrze.
-Dziękuje Maksiu. 
-Chodź synku zrobimy kolację. - razem z Maxem udałam się do kuchni zrobić kanapki.
-Mamo czy tata dziwnie się zachowuje?
-Nie kochanie na pewno Ci się wydaje. Nie ma co sie martwić. 

Chodź tak na prawdę sama zaczynałam się martwić o mojego męża. Od jakiegoś czasu na prawdę dziwnie się zachowuje, a dziś? Dziś to już w ogóle. Gdy Max zasnął poszłam do sypialni:
-Sven?- złapałam go za ramię.- Lepiej się czujesz?
-Yhym. Tak, ale chciał bym spać. Rano mam trening. 
-Dobrze jak wolisz.- Dziś już sama nie miałam siły na dłużą rozmowę, ale na pewno będę musiała z nim porozmawiać. 

3 DNI PÓŹNIEJ:

Gdy Max był w szkole a Sven na treningu odwiedziła mnie Nina:
-Cześć
-Hej skąd widziałaś,  że tu mieszkamy?
-Kiedyś do was wpadłam-uśmiechnęła się -mogę wejść?
-Tak jasne.  Zapraszam.  Chcesz cos może do picia?
-Nie Dziękuję ja tylko na chwilę.
-Ok. A czy Ty nie powinnaś być w pracy.
-Już tam nie pracuje-bardzo mnie zdziwiło to, że w ogóle przyszła do mnie, a  w szczególności to, że nie pracuje w BVB -Zwolniłam się dla Svena.
-Co takiego? -kompletnie mnie zamurowało...



---------------------------------------------------------------------------------------------

Cześć dziewczyny trochę mieszam, ale mam nadzieje ze wam się podoba.
Pozdrawiam serdecznie i całuje Lena :*


Mia:

Strój Mii:

Stroje Niny:


Stroje Kingi:

piątek, 5 września 2014

Rozdział 14

Gdy tylko przyjechałem na stadion od razu ruszyłem do gabinetu Niny:
-O Sven jak miło Cię widzieć- wstała z kanapy  i podeszła do mnie- Zastanowiłeś się nad moją propozycją?
-Chcę Ci Tylko powiedzieć, żebyś odczepiła się ode mnie, King i mojego syna. Zrozumiałaś?
-Ale o co Ci chodzi?
-Po co wczoraj rozmawiałaś z moją żoną?
-A powiedziała Ci o tym? Czyli wychodzi na to, że ona mówi Ci wszystko, ale Ty niekoniecznie. Nie wspomniałeś jej o naszym incydencie w szatni?
-Nina czy Ty siebie słyszysz? Przecież nic po między nami nie ma nie było i nie będzie!
-A nasze pocałunki?
-To Ty się na mnie rzuciłaś, a ja ich nie odwzajemniłem! Daj mi już spokój!- trzasnąłem drzwiami wyszedłem. Nie potrafię zrozumieć czemu ta dziewczyna nic nie rozumie.
-Ej Sven uważaj- rzucił Marco- Co z Tobą jest? Byłeś u Niny? A skusiłeś się na mały masaż, a może coś więcej?
-Marco nie żartuj sobie.
-Kiedyś sobie żartowaliśmy, a teraz..
-Teraz nie mam ochoty na żarty.
-Sven co się stało? Pytam poważnie. Jesteśmy kumplami.
-Nina się do mnie przyczepiła.
-Jak to?
-No normalnie. Lata za mną wczoraj wparowała do mnie do szatni...- Marco mi przerwał
-Nie mów, że to zrobiliście.
-Nie debilu! Mam Kingę. Ona oczywiście by coś chciała, ale ja nie chce zdradzić Kingi.
-To jej to powiedz.
-Myślisz, że nie mówiłem. Gadałem z nią, ale ona nic nie rozumiem. Z resztą nie ma co gadać chodźmy do szatni.

Tak też zrobiliśmy. Na treningu nie mogłem się skupić miałem mętlik w głowię. Nie wiedziałem czy powinienem powiedzieć Kini o tej sytuacji w szatni, ale przecież nic złego  nie zrobiłem, więc po co mam ją martwić. Miejmy nadzieję, że Nina da już spokój.



4 DNI PÓŹNIEJ:

Wczoraj wróciliśmy z meczu wyjazdowego, który zakończył się wygraną 3:1. Byłem szczęśliwy widząc uśmiech na twarzy mojej pociechy kiedy krzyczał moje imię gdy strzeliłem bramkę. Właśnie skończyłem trening i wychodziłem z szatni:
-Ej Sven- po cichu powiedział Marco
-Co jest?
-Mam dla Ciebie dobre wieści- powiedział z uśmiechem na twarzy
-To mów! Bo nie mogę wytrzymać.
-Nina już tu nie pracuje.
-Na prawdę? Od kiedy?
-Podobno wczoraj złożyła wypowiedzenie. Nie masz już problemu.
-Dzięki stary. Lecę do domu.


Byłem niesamowicie szczęśliwy, że Niny nie ma już z nami. Teraz na pewno nie będę miał żadnych problemów. Podjechałem pod dom moim czarnym BMW:
-Cześć kochani- krzyknąłem, a zaraz obok pojawiła się moja piękna żona na rękach z synem- Co powiecie na wspólny spacer?
-U Sven co się stało?  Dawno nie byliśmy na spacerze.
-Dlatego czas najwyższy to nadrobić. Proszę się ubierać.

Spacerowaliśmy po Dortmundzie wdychając świeżego powietrza następnie udaliśmy się na plac zabaw bawiąc się razem z Maxem. Niestety tą cudną chwilę przerwał mój telefon:
-Tak słucham?
-Cześć tu Nina- powiedziała uwodzicielsko
-Po co dzwonisz- powiedziałem podnosząc ton głosu
-Zwolniłam się z pracy. Specjalnie dla Ciebie. Teraz możemy być razem.
-Ja Ci tego nie kazałem robić!
-Kazałeś. Powiedziałeś, że możemy być razem kiedy się zwolnię.
-Nina Ty zwariowałaś! Nic takiego nie powiedziałem! Żegnam- rozłączyłem się

Po prostu nie mogę uwierzyć w to co ta kobieta gada. Ona jest chyba jakaś chora psychicznie.
-Sven?- podeszła do mnie Kinga i mnie przytuliła- Wszystko ok?
-Tak skarbie nie ma czym się przejmować- wymusiłem uśmiech- chodź dołączymy do Maxa- złapałem ją za rękę i poszliśmy w jego stronę.



NINA:

Teraz to on już przesadził! Specjalnie dla niego zwolniłam się z pracy. Nie powiedziałam tej jego brzydocie, że się z nim całowałam. Wybrałam numer do mojej przyjaciółki:
-Cześć Mia. Potrzebuje Twojej pomocy.
-Zawsze Ci pomogę . A co mam zrobić?
-Musisz pomóc zemścić się na facecie.
-Takie coś to ja lubię. Wpadnę do Ciebie i wszystko ustalimy.



---------------------------------------------------------------------------

Hej :*
Mam nadzieje, że trochę robi się ciekawie i wam się podoba?
Zostawcie opinie w komentarzu :)
Daje to dużo radości i dużego kopa do pracy :D
Pozdrawiam i całuje Lena :*

STRÓJ KINGI:




STROJE NINY:




wtorek, 2 września 2014

Rozdział 13


                                                                  ***
-Kochanie zaprowadzisz dziś Maxa do szkoły? Ja mam spotkanie- powiedziała Kinga
-Jasne. Synku leć się ubrać bo ja zaraz muszę iść- zwróciłem się do dziecka- A o której wracasz?
-Nie wiem. Możliwe, że nie zdążę go odebrać i zaprowadzić go na trening.
-Nie ma problemu ja to zrobię- ucałowałem ją w policzek.- Max!?
-Już jestem- zameldował się grzecznie- możemy jechać.
-A gdzie buziak dla mamy?- zapytała, a Max pocałował Kinię
-Pa  chłopcy i uważajcie na siebie- pomachała nam na do widzenia, a my odwzajemniliśmy gest

NINA:
A więc dziś zaczynam swój plan. Sama nie wiem od czego mam zacząć bo w mojej głowie jest masa pomysł jak zdobyć Svena, ale najpierw muszę iść się wyszykować. A potem na pewno coś wymyśle.

Gdy weszłam do pracy już czekał na mnie Marco:
-Hej Nina masz chwilę?
-Mam. A co chcesz mały masaż?
-Jak Ty mnie dobrze znasz- uśmiechnął się i położył na kozetce.
-Marco czy Sven z Kingą jest już długo?
-No już parę lat.
-A ten chłopczyk jest jego czy może...
-Nie. Maxa adoptowali.
-Jak to?- strasznie mnie to zdziwiło
-Kinga i Sven bardzo długo starali się o dziecko w końcu gdy im się udało to dziecko urodziło się martwe. Oboje strasznie to przeżywali, ale Kinga poznała Maxa on zmienił jej życie i jest znów radosną dziewczyną. A właściwie to czemu o to pytasz?
-A nie nic tak po prostu.

                                                                   ***

Zaprowadziłem Maxa do szkoły i poszedłem na trening, który minął nam bardzo przyjemnie. Wszyscy chłopcy już poszli, a ja zostałem trochę dłużej by nadrobić pewne zaległości. Następnie poszedłem pod prysznic, gdy z niego wyszedłem. Nina się na mnie dosłownie rzuciła! Zaczęła mnie całować.
-Nina co Ty robisz!? Przestań!- odepchnąłem  ją
-Sven, przestań przecież wiem, że tego chcesz.
-Nina ja mam żonę!
-Która nie może dać Ci dziecka! Co to za kobieta?
-Co!? - strasznie mnie to zdziwiło skąd ona wie o naszym problemie- Skąd to wiesz?
- Wiele wiem o Tobie. Uwierz mi ja dam Ci dziecko. Tylko ją zostaw.
-Nie wtrącaj się w moje życie! To są nasze problemy. Proszę Cię Nina wyjdź stąd!
- Sven czemu nie chcesz się nawet ze mną przespać? Nie podobam Ci się? Nie pociągam!?
-Nina ja kocham Kingę.
-Powiedz czy jestem brzydka!
-Nie, ale ja kocham Kingę nie mogę z Tobą być. Znajdziesz kogoś innego. Proszę Cię wyjdź ja muszę się ubrać i jechać po  synka. - Nina bez słowa wyszła z szatni.
A ja usiadłem i nie mogłem uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Po paru minutach ubrałem się i pojechałem po syna.
-Sven gdzie jesteście? - zapytała Kinga
-Jedziemy do domu.
-To przyjedźcie do Korneli zrobiłyśmy obiad.
-Nie możemy zjeść w domu?- nie miałem ochoty nigdzie jeździć
-Sven zrobiłyśmy obiad. Max przed treningiem musi coś zjeść.
-Dobra będziemy za 10 minut. Synku jedziemy do Huberta.
-Super.



Weszliśmy do domu Korneli i Łukasza:
-Hej- przywitaliśmy się
-Cześć siadajcie do stołu- powiedziała Kornelia
-Kochanie a czemu Łukasz już dawno jest w domu, a Ty dopiero teraz?
-Musiałem zostać dłużej i poćwiczyć.
-Taaa poćwiczyć- zaśmiał się Łukasz
-Łukasz o co Ci chodzi?- zapytałem wściekły
-No o nic. Chce Ci trochę podokuczać.
-Sven nie ma co się złościć siadajcie. - rozkazała moja żona- Max leć umyć ręce

Gdy zjedliśmy obiad poprosiłem by to Kinga zawiozła małego na trening, a ja udałem się do domu.

                                                                              ***


Sven poprosił mnie, żebym to ja zawiozła Maxa na trening co bardzo mnie zdziwiło, ale zrobiłam to.
Max ćwiczył, a ja czekałam na niego i patrzyłam jak sobie radzi:
-Cześć Ty jesteś Kinga? Dobrze pamiętam?- zapytała ta cała Nina
-Tak to ja- uśmiechnęłam się - Mogę Ci w czymś pomóc?
-A nie tak tylko chciałam się przywitać. Nie ma z Tobą Svena?
-Nie. Pojechał domu. Ja dziś przyjechałam z Maxem.
-Fajnego macie syna.
-Dziękuje, a Ty jesteś Niemką?
-Tak tak, a Ty Polką?
-Dokładnie. Kornelia, moja siostra przyjechała tu na studia poznała Piszczka i została, a ja przyjechałam ją odwiedzić i też się zakochałam i zostałam.
-To takie romantyczne nie sądzisz?
-Tak może trochę tak. Wiesz co muszę już iść Max właśnie skończył trening.
-A jasne leć pa
-Pa

Gdy wróciliśmy do domu Sven leżał i oglądał coś w telewizji.
-Jak było na treningu?- zapytał Maxa
-Fajnie jak zawsze. Tato nie gniewaj się, ale mam lekcje z niemieckiego. Muszę iść odrobić.
-Dobrze leć tylko potem daj do sprawdzenia.- Max kiwnął głową i pobiegł do pokoju
-Rozmawiałam dziś z tą waszą masażystką Niną- powiedziałam siadając obok Svena
-Co jak to?! Co Ci mówiła?
-Nic ciekawego. A co się stało? Jesteś jakiś dziwny dziś.
-Nie jestem! Długo z nią rozmawiałaś?
-Ona raczej pytała. Wymieniłyśmy kilka zdań i poszłam nic więcej. Czemu Ty jej nie lubisz?
-Bo jest jakaś dziwna nie sądzisz?
-Może trochę- pocałowałam go - lecę się wykąpać.

                                                                       ****
Boże tak bardzo się bałem gdy Kinia powiedziała mi o tym, że z nią gadała. Ta Nina jest nie normalna. Muszę z nią poważnie pogadać by odczepiła się ode mnie, Kingi i Maxa.





---------------------------------------------------------------------------------




STRÓJ KINGI:



STRÓJ KORNELI:



STRÓJ NINY: