Gdy Sven poszedł na trening, a ona przeczytała wszystkie dokumenty dotyczące reklamy męża postanowiła wyjść na spacer. Szła ulicami Dortmundu. Nagle zatrzymała się. Zobaczyła małego chłopca, który stał samotnie na ulicy. Rozejrzała się dookoła czy nie ma gdzieś jego rodziców, babci czy może opiekunki. Niestety nikogo nie było. Nie chciała też przejść obok niego obojętnie tak jak setka innych ludzi krążąca po mieście. Podeszła bardzo powoli do chłopca:
-Cześć mam na imię Kinga.- podała mu rękę. Chłopczyk spojrzał na dziewczynę i po chwili odwzajemnił gest.
-Jestem Max
-Ślicznie- uśmiechnęła się do niego.-A gdzie są twoi rodzice? - chłopczyk spojrzał w dół- Zgubiłeś się? Tak?-Lecz on nic nie odpowiadał- Maksiu? Powiesz mi gdzie są Twoi rodzice?- Max spojrzał na nią
-Ja nie mam rodziców- Kinga nie wiedziała co powiedzieć w pierwszej chwili pomyślała, że rodzice nie żyją- Max bardzo mi przykro.A jest ktoś tu z tobą?
-Nie.- odpowiedział krótko
-To jak tu się znalazłeś?
-Uciekłem!
-Skąd?
-Z domu dziecka.- W tym momencie ją zatkało. Nie potrafiła zrozumieć jak można oddać dziecko do domu dziecka. Ona była wstanie oddać wszystko by móc mieć dziecko, a ktoś oddaje dziecko bez żadnych skrupułów.- Jesteś na mnie zła?
-Max..Dlaczego to zrobiłeś?
-Nie chce tam być. Tam jest strasznie. Dzieci mi dokuczają.
-Mam pomysł pójdziemy na lody dobrze?- chłopiec uśmiechnął się i złapał Kingę za rękę. Ona nie była wstanie opisać tego jak teraz się czuła. Wciągu 5 minut znaleźli się w kawiarni- To jakie lody chcesz?- zapytała sadząc go na krześle.
-Hmm nie wiem tu jest tyle do wyboru nigdy nie mogłem wybrać.
-Dziś masz tą okazję.- uśmiechnęła się do niego
-Poproszę czekoladowe, waniliowe i truskawkowe,
-I bitą śmietanę. Dobrze?
-Jasne.
Chłopczyk był uśmiechnięty od ucha do ucha. Miał kogoś kto był dla niego na wyłączność.
-Max ile masz lat?
-Nie długo skończę 7- odpowiedział dumnie - Jestem dużym chłopcem
-To prawda jesteś bardzo wysoki i mądry. Max musisz mi powiedzieć gdzie jest ten dom dziecka.
-Dlaczego?
-Maksiu widzisz muszę Cię tam zawieść.
-Nie! Błagam. Z Tobą jest mi tak dobrze. Proszę! Nie che tam iść. - Kinga nie chciała go tam zawozić, ale wiedziała, że musi. Na pewno wszyscy go już szukają. Najchętniej zabrała by go do domu, ale nie mogła tego uczynić.
-Max zrozum musimy tam jechać. Podaj mi adres.- chłopiec w końcu uległ. Kinga pojechała pod wskazany adres. Zapukała do drzwi. Młoda kobieta je otworzyła.
-Boże Max jesteś! Czemu uciekłeś?- dziecko nic nie odpowiedziało.
-Dzień dobry znalazłam Maxa.
-Tak dobrze. Dziękujemy. Max szybko na świetlice.
-Kinga? Dziękuje.
-Max nie ma za co.
-Jest.- chłopczyk ją przytulił- Dziękuje za lody- Kinga uśmiechnęła się- Odwiedzisz mnie? Kiedykolwiek?
-Oczywiście, że tak. Obiecuje.
-Mam nadzieje.
-Max dosyć tego! Szybko na górę- chłopczyk pomachał na dowiedzenia i pobiegł.- Dziękuje pani.
-Nie ma za co. Tylko proszę by pani była milsza dla niego.
-Proszę pani wie pani ile mamy takich dzieci? Im nie można pobłażać! Ten mały już owinął panią wokół palca! Do widzenia.
-Do widzenia.- Kinga była w szoku jak ta młoda dziewczyna się zachowała. Szybko udała się do domu.
-Kinga gdzie ty byłaś tyle czasu?
-Na mieście.- pocałowała męża na przywitanie.
-Tyle czasu? Co tam robiłaś? Czemu jesteś taka...smutna?
-Sven...- chciała powiedzieć mu, że spotkała chłopca, ale wiedziała, że mąż jej nie zrozumie będzie kazał przestać o nim myśleć- szukałam jakieś nowej kanapy do salonu bo tak jest jakaś...wytarta. Nie sądzisz?
-Wytarta? Była wymieniana pół roku temu!
-Te materiały teraz takie słabe. Pójdę się wykąpać.
Sven doskonale wiedział, że nie chodzi tu o kanapę czy inny mebel. Chciał się dowiedzieć co się dziś wydarzyło. Gdy Kinga położyła się obok niego od razy to wykorzystał:
-Skarbie powiedz mi gdzie byłaś? Tylko błagam Cię nie mów mi o kanapie czy inny meblu. Masz mówić tylko prawdę!
-Dobrze. Tylko nie bądź zły dobrze?
-Dobrze. Mów już!
-Dziś znalazłam małego chłopca.
-Jak to znalazłaś? Gdzie byli jego rodzice?
-On jest z domu dziecka.
-O nie! Kinga nie mów mi, że go gdzieś zabrałaś!
-Sven nie mogłam tak po prostu go zaprowadzić tam z powrotem. Zrozum on jest tak bardzo kochany. Obiecałam mu, że kiedyś go odwiedzę
-Kinga! Czy Ty nie wiesz, że dzieci szybko się przywiązują. Zrobisz mu tylko złudne nadzieje.
-Wiedziałam, że nie mogę Ci powiedzieć.
-No kochanie przepraszam, ale mamy inne problemy.
-ten chłopiec też ma problemy.
-Tak, ale to nie są nasze problemy.
-Sven! Jak tak możesz to mały chłopiec.
-Kinga obiecaj mi, że nie odwiedzisz go nigdy więcej.
-Nie mogę
-Dlaczego?
-Bo obiecałam mu, że na pewno go odwiedzę. A teraz dobranoc.
Sven dziś miał trening na późniejsza godzinę, więc mógł się spokojnie wyspać. Kinga nie mogła spać myśląc o chłopcu. Ubrała się szybko i ruszyła pod wczorajszy adres gdzie zostawiła Maxa.
------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Myślicie, że Kinga będzie wstanie iść do chłopca?
Kochane bardzo liczę na wasze komentarze bardzo pomagają w dalszej pracy :)
Gorąco pozdrawiam i całuje :*
MAŁY MAX:
Prawda, że można się w nim zakochać?
STROJE KINGI:



Super rozdział:) Myślę, że Max w najbliższym czasie będzie częścią rodziny Svena i Kingi:) Zapraszam do siebie: http://two-men-one-heart.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńZobaczymy jak wyjdzie ;)
Pozdrawiam ;*
eh, no ja mam nadzieję, że Sven zmieni zdanie jak pozna chłopca. może nawet w przyszłości stworzą wspaniałą rodzinę. oby!
OdpowiedzUsuńi tak, myślę, że skoro Kinga obiecała, to pójdzie odwiedzic chłopca.
do kolejnego i przy okazji serdecznie zapraszam na nowy rozdział para-siempre-fcb.blogspot.com pozdrawiam ;)
Dziękuje za komentarz :)
UsuńJuż zaglądam co Ciebie :)
Pozdrawiam i całuje :*
Uważam że Sven nie powinien tak zareagować. Oby zmienił zdanie i zgodził się na spotkanie z Maxem.
OdpowiedzUsuńRozdział genialny! <3
Czekam na kolejny i życzę spokojnych i radosnych świąt! :)
Buziaki :*
PS. U mnie nowy :)
Dziękuję. Tak już wchodzę; )
Usuń