Następnego dnia Kinga nadal nie mogła uwierzyć, że jej mąż zgodził się na adopcje. Wiedziała też ile czasu im to zajmie, ale była bardzo szczęśliwa. On w głębi duszy też był szczęśliwy w końcu uszczęśliwi dwie osoby. A on sam zawsze chciał mieć synka z którym będzie mógł podzielać pasje. Max właśnie taki jest. Uwielbia grać w piłkę. Gdy Sven jeszcze spał Kinga przygotowała śniadanie. Chciała odwdzięczyć się mu za te wszystkie tygodnie. Wiedziała, że Svenowi nie było łatwo przez ten czas kiedy ją wspierał. Gdy śniadanie było już podane na dół zeszedł piłkarz:
-Cześć- przywitał się
-Dzień dobry kochanie- dziewczyna pocałowała go namiętnie w usta
-Czym sobie zasłużyłem na takie przywitanie.
-Ostatnio nie byłam zbyt przyjemna dla Ciebie. Przepraszam.
-To prawda, ale nic się nie stało skarbie. Możemy zacząć jeść?
-Oczywiście.- uśmiechnęła się do niego i usiedli przy stole.
Po śniadaniu udali się do ośrodka adopcyjnego. Po pewnym czasie starsza kobieta poprosiła ich do pokoju:
-A więc państwo chcą adoptować Maxa?
-Tak- odpowiedziała Kinga.
-Na prawdę? Kompletnie tego nie rozumiem.- pomarszczyła brwi
-Przepraszam bardzo, ale czego tu pani nie rozumie?- Sven nie był zadowolony z takiego pytania, a Kinga złapała go za rękę by go uspokoić.
-Wie pan. Państwo są piękni, młodzi, bogaci i po co wam jakaś sierota?
-Po co? Czy Pani siebie słyszy?- krzyknął Sven
-Tak! I oczekuje odpowiedzi!
-Dobrze w takim razie pani odpowiem. Po to by móc zapewnić temu chłopcu normalną rodzinę, a przede wszystkim miłość!
-Dobrze proszę wypełnić formularze i w tedy rozpatrzymy państwa zgłoszenie.- kobieta podała im plik kartek. Małżonkowie staranie je wypełnili i oddali kobiecie.
-Proszę Pani mam pytanie.- powiedziała Kinga
-Proszę?
-Czy możemy zobaczyć Maksia?
-Na razie nie. Trzeba wcześniej to uzgodnić. I proszę mu nic nie mówić o państwa planach. Dobrze?
-Oczywiście. Do widzenia.- Para wyszła z ośrodka.
-Co za baba! Czy tam wszystkie są takie okropne?!
-Sven trochę się pomęczymy a potem będziemy normalną rodziną.
-Wiem kochanie wiem. Teraz muszę iść na trening. Wrócisz sama?
-Tak.- ucałowała go. A Sven?
-Tak?
-Nie mów nikomu o naszych planach nie chce zapeszyć. Dobrze?
-Oczywiście słońce. Papa
Minął tydzień od wizyty w ośrodku. Kinga była już pewna, że nie mają szans na adopcje. Jednak Sven ciągle wierzył. Kinga i Sven byli na zakupach gdy telefon piłkarza zadzwonił:
-Witam ma na imię Lisa Meyer dzwonię z Ośrodka Adopcyjnego. Mam przyjemność z panem Svenem Benderem?
-Dzień dobry. Tak.
-Powiem krótko nie widzimy absolutnie żadnych zastrzeżeń by Max mógłbyś państwa synem.
-To świetnie bardzo się ciesze! A kiedy możemy go zabrać do domu.
-Widzę, że jest pan bardzo zadowolony, ale nie możemy tak od razu oddać Państwu chłopca. Najpierw musimy zobaczyć państwa dom. Następnie Max zamieszka z Wami przez pewien okres a potem gdy wszystko będzie w porządku to odbędzie się sprawa sądowa, ale to będzie tylko formalność.
-Rozumiem.- Sven nie co posmutniał
-Kiedy mogę państwa odwiedzić?
-A choć by dziś!
-Dziś już nie zdążę, ale jutro o 19. Może być ?
-Dobrze.
-W takim razie do zobaczenia.
-Sven z kim tyle gadałeś?- zapytała zniecierpliwiona dziewczyna.
-Kinguś możemy być rodzicami Maxa!
-Aaaa to cudownie- Sven wyjaśnił wszystko żonie. - To może przygotujemy pokój dla Maxa? Kupili byśmy łóżko, jakieś meble.
-Dobrze to chodźmy.
Para położyła się bardzo późno spać ponieważ przygotowywali pokój dla chłopca.
***
Do drzwi zapukała kobieta. Sven poszedł otworzyć:
-Dobry wieczór
-Dobry wieczór zapraszamy do salonu.- ręką wskazał miejsce
-Nie dziękuje. Po prostu przejdziemy się po mieszkaniu i będę uciekać.- uśmiechnęła się i we trójkę zwiedzili mieszkanie.- Mieszkanie jest bardzo ładnie urządzone, a pokój dla Maxa świetny na pewno mu się spodoba. Proszę się nie martwić. Max nie długo będzie częścią Was.
-Dziękujemy pani- odpowiedziała Kinga
-Nie ma za co. Ja muszę już iść. Do widzenia.
-Do widzenia.
Kinga i Sven byli zadowoleni z takiego przebiegu sytuacji. Czuli, że już nie długo ich rodzina się powiększy.
----------------------------------------------------------------------
Cześć kochane :*
Mam wrażenie, że ten rozdział jest beznadziejny. W ogóle mi się nie podoba, ale nie miałam pomysłu na nic innego :(
Dodaje go dziś ponieważ wyjeżdżam i nie będę mogła dodać go w czwartek :)
Obiecuje, że wszystkie rozdziały, które dodacie w tym czasie przeczytam po powrocie i skomentuje :)
Życzę udanej majówki!
Buziaki Lena :*
STROJE KINGI:



Boże genialny rozdział to takie piękne że aż się poryczałam czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńBardzo mi to cieszy na prawdę ;)
UsuńRozdział jednym słowem GENIALNY!
OdpowiedzUsuńDobrze że Kinga i Sven będą mogli zaadaptować Maxa. Na pewno zapewnią mu wspaniałą rodzinkę. :)
Z niecierpliwością czekam na kolejny!
Buziaki ;*
Dziękuje :*
Usuń