Moje drogie na razie nie postanowiłam pisać drugiej części tego opowiadania, ale cały czas nad tym pracuje. Dziś chce wam przedstawić moje kolejne opowiadanie:
http://lilikuba.blogspot.com/
Mam nadzieję, że zajrzycie:)
Z góry dziękuje :)
Lena:*
I need you Sven [ZAKOŃCZONE]
poniedziałek, 22 grudnia 2014
środa, 17 grudnia 2014
Epilog
7 LAT PÓŹNIEJ:
Kornelia i Łukasz wyjechali do Polski po zakończeniu piłkarskiej kariery Piszczka. Para ma już 11 letniego Huberta, ale na świecie 5 lat temu pojawiła się Wiktoria. Hubert doskonale sprawdza się w roli starszego brata.
Natomiast Mia i Marco mają 4 letniego Lucasa. Wcześniej mieszkali w Madrycie gdzie Marco grał w Realu przez dwa lata, ale obecnie przez 3 lata mieszkają w Dortmundzie tak jak my.
Pewnie jesteście ciekawi co u nas się dzieję, a raczej co wydarzyło przez ostatni czas.
Max ma już 15 lat i gra w BVB. Piłka jest dla niego całym światem od razu ze szkoły idzie na boisko i gra. Mikołaj ma 7 lat i podąża śladami starszego brata. Max chętnie zabiera go ze sobą na treningi i wspólnie ćwiczą. Natomiast to nie koniec naszych dzieci ja i Sven mamy również bliźniaczki! Nawet nie wiecie jak byłam szczęśliwa gdy dowiedziałam się, że będę po raz kolejny mamą i to bliźniaczek. Byliśmy strasznie szczęśliwy. Przecież bałam się, że do końca życia będziemy z Sven sami a tu proszę Max, Mikołaj i jeszcze nasze dwie dziewczynki. Maja Julia i Mia Julia mają 3 latka i są naszym oczkiem w głowie. Mia dostała to imię oczywiście po Mii, która dużo nam pomogła. Była strasznie wzruszona tym gestem, a Maja dostała to imię ponieważ chcieliśmy by nasza cała czwórka miała imię zaczynające się na"M" oczywiście każda dostała również na drugie Julia po zmarłej siostrze. Dziewczynki są jeszcze za małe by wiedzieć, że miały kiedyś siostrę, która umarła. Wiadomo, że nigdy nie zapomnę o Julci. Ona zawsze będzie w moim sercu i mimo to, że jestem szczęśliwa z całą piątką to często siedząc wspólnie przy stole myślę jak by wyglądała Julka, jakie by miała zainteresowania? Czy była by grzeczna tak jak Mikołaj i Max i pełna energii tak jak Mia i Maja? Wiem, że już nigdy nie dostanę odpowiedzi na to pytanie, ale mimo to nie potrafię o niej zapomnieć.
----------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim :*
Dziewczyny mam pytanie czy wolałybyście drugą część tego opowiadania czy może kolejny blog?
Jeżeli blog to powiedzcie o kim miałby być :)
Gorąco Was ściskam :*
Lena :)
Kornelia i Łukasz wyjechali do Polski po zakończeniu piłkarskiej kariery Piszczka. Para ma już 11 letniego Huberta, ale na świecie 5 lat temu pojawiła się Wiktoria. Hubert doskonale sprawdza się w roli starszego brata.
Natomiast Mia i Marco mają 4 letniego Lucasa. Wcześniej mieszkali w Madrycie gdzie Marco grał w Realu przez dwa lata, ale obecnie przez 3 lata mieszkają w Dortmundzie tak jak my.
Pewnie jesteście ciekawi co u nas się dzieję, a raczej co wydarzyło przez ostatni czas.
Max ma już 15 lat i gra w BVB. Piłka jest dla niego całym światem od razu ze szkoły idzie na boisko i gra. Mikołaj ma 7 lat i podąża śladami starszego brata. Max chętnie zabiera go ze sobą na treningi i wspólnie ćwiczą. Natomiast to nie koniec naszych dzieci ja i Sven mamy również bliźniaczki! Nawet nie wiecie jak byłam szczęśliwa gdy dowiedziałam się, że będę po raz kolejny mamą i to bliźniaczek. Byliśmy strasznie szczęśliwy. Przecież bałam się, że do końca życia będziemy z Sven sami a tu proszę Max, Mikołaj i jeszcze nasze dwie dziewczynki. Maja Julia i Mia Julia mają 3 latka i są naszym oczkiem w głowie. Mia dostała to imię oczywiście po Mii, która dużo nam pomogła. Była strasznie wzruszona tym gestem, a Maja dostała to imię ponieważ chcieliśmy by nasza cała czwórka miała imię zaczynające się na"M" oczywiście każda dostała również na drugie Julia po zmarłej siostrze. Dziewczynki są jeszcze za małe by wiedzieć, że miały kiedyś siostrę, która umarła. Wiadomo, że nigdy nie zapomnę o Julci. Ona zawsze będzie w moim sercu i mimo to, że jestem szczęśliwa z całą piątką to często siedząc wspólnie przy stole myślę jak by wyglądała Julka, jakie by miała zainteresowania? Czy była by grzeczna tak jak Mikołaj i Max i pełna energii tak jak Mia i Maja? Wiem, że już nigdy nie dostanę odpowiedzi na to pytanie, ale mimo to nie potrafię o niej zapomnieć.
----------------------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim :*
Dziewczyny mam pytanie czy wolałybyście drugą część tego opowiadania czy może kolejny blog?
Jeżeli blog to powiedzcie o kim miałby być :)
Gorąco Was ściskam :*
Lena :)
wtorek, 9 grudnia 2014
Rozdział 22
Gdy wspólnie zjedliśmy obiad Sven poszedł na górę pomóc Maxowi odrobić lekcje, a Mia udała się do domu. Ja poszłam umyć naczynia:
-Kinga długo znacie Mię?- zapytał Lars
-Nie, ale bardzo ją lubimy. Mam z nią dobry kontakt, a co tak pytasz co?
-Bo może ja też będę miał okazję ją bliżej poznać.
-Tak? Podoba Ci się? Wcale się nie dziwę. Jest piękną kobietą. Tylko ty mieszkasz Leverkusen.
-Już nie!
- Co jak to?! Lars, dlaczego?
-Bo teraz będę mieszkał w Dortmundzie.
-Na prawdę? Będziesz grał w BVB?
-Dokładnie moja droga.
-Ale super!
-Ale cicho. Nie chce mówić o tym Svenie.
-Dlaczego?
-Sam mu to powiem jutro. Jutro mam pierwszy trening.
-A masz już gdzie mieszkać ? W ogóle czemu nam nie powiedziałeś wcześniej?
-Tak mam już mieszkanie. Jestem tu od tygodnia. Nie chciałem zapeszyć. Będę już leciał.
-Nie poczekasz na chłopaków, aż odrobią lekcje?- uśmiechnęłam się
-Chciałbym, ale jutro ważny dzień. Część kochana- pocałował mnie w policzek i wyszedł
***
Gdy wszedłem do szatni zobaczyłem mojego barat. Bardzo się zdziwiłem:
-Lars? Co Ty tu robisz?
-Tak się składa bracie, że już nie będziemy grać w przeciwnych drużynach.
-Czyli mamy dwóch barci- powiedział Marco
-I tak już powinno być od dawna - powiedział Łukasz
6 Miesięcy później:
Tydzień temu zostałam mamą. Jak dobrze wiecie bardzo bałam się okresu ciąży ciągle myślałam o Julce. Było to dla mnie ciężki czas, ale gdy rozpoczął się 9 miesiąc ciąży to moje obawy samoistnie przestały istnieć. Gdy usłyszałam płacz mojego Mikołaja to byłam strasznie szczęśliwa, ale jeszcze bardziej byłam gdy lekarz powiedział mi, że Miki dostał 10/10 punktów i jest zdrów i podał mi go na ręce. On jest tak malutki i kruchutki. Sven jest nim oczarowany tak samo jak Max:
-Mamo! Gdzie Miki?- zapytał rzucając plecak w kąt
-A może by tak cześć mamo i buzi?- zapytałam uśmiechnięta
-Cześć mamo- pocałował mnie
-Mikołaj leży w łóżeczku właśnie wstał idę zrobić mu mleko.
-To Ty kochanie idź, a my idziemy do niego.- odpowiedział mój mąż- sami widzicie, że lubią się nim zajmować, ale ciekawe ile to będzie trwać? Zrobiłam mleko i udałam się do pokoju Mikusia.- Dajcie mi go.
-Daj ja na karmię- wyciągnął Sven rękę. Podałam mu butelkę i zadzwonił dzwonek do drzwi.
Byli to oczywiście Mia i Lars. Tak się rozgadałam o moim dziecku, że zapomniałam Wam powiedzieć, że Mia i Lars są razem od 4 miesięcy. Tworzą na prawdę super parę.
--------------------------------------------------------------------------
Witam Tych co może tu jeszcze zaglądają :)
Chciałam Wam powiedzieć, że został już tylko epilog i kończę to opowiadanie :(
Pozdrawiam i całuje Lena :)
MIKOŁAJ:

-Kinga długo znacie Mię?- zapytał Lars
-Nie, ale bardzo ją lubimy. Mam z nią dobry kontakt, a co tak pytasz co?
-Bo może ja też będę miał okazję ją bliżej poznać.
-Tak? Podoba Ci się? Wcale się nie dziwę. Jest piękną kobietą. Tylko ty mieszkasz Leverkusen.
-Już nie!
- Co jak to?! Lars, dlaczego?
-Bo teraz będę mieszkał w Dortmundzie.
-Na prawdę? Będziesz grał w BVB?
-Dokładnie moja droga.
-Ale super!
-Ale cicho. Nie chce mówić o tym Svenie.
-Dlaczego?
-Sam mu to powiem jutro. Jutro mam pierwszy trening.
-A masz już gdzie mieszkać ? W ogóle czemu nam nie powiedziałeś wcześniej?
-Tak mam już mieszkanie. Jestem tu od tygodnia. Nie chciałem zapeszyć. Będę już leciał.
-Nie poczekasz na chłopaków, aż odrobią lekcje?- uśmiechnęłam się
-Chciałbym, ale jutro ważny dzień. Część kochana- pocałował mnie w policzek i wyszedł
***
Gdy wszedłem do szatni zobaczyłem mojego barat. Bardzo się zdziwiłem:
-Lars? Co Ty tu robisz?
-Tak się składa bracie, że już nie będziemy grać w przeciwnych drużynach.
-Czyli mamy dwóch barci- powiedział Marco
-I tak już powinno być od dawna - powiedział Łukasz
6 Miesięcy później:
Tydzień temu zostałam mamą. Jak dobrze wiecie bardzo bałam się okresu ciąży ciągle myślałam o Julce. Było to dla mnie ciężki czas, ale gdy rozpoczął się 9 miesiąc ciąży to moje obawy samoistnie przestały istnieć. Gdy usłyszałam płacz mojego Mikołaja to byłam strasznie szczęśliwa, ale jeszcze bardziej byłam gdy lekarz powiedział mi, że Miki dostał 10/10 punktów i jest zdrów i podał mi go na ręce. On jest tak malutki i kruchutki. Sven jest nim oczarowany tak samo jak Max:
-Mamo! Gdzie Miki?- zapytał rzucając plecak w kąt
-A może by tak cześć mamo i buzi?- zapytałam uśmiechnięta
-Cześć mamo- pocałował mnie
-Mikołaj leży w łóżeczku właśnie wstał idę zrobić mu mleko.
-To Ty kochanie idź, a my idziemy do niego.- odpowiedział mój mąż- sami widzicie, że lubią się nim zajmować, ale ciekawe ile to będzie trwać? Zrobiłam mleko i udałam się do pokoju Mikusia.- Dajcie mi go.
-Daj ja na karmię- wyciągnął Sven rękę. Podałam mu butelkę i zadzwonił dzwonek do drzwi.
Byli to oczywiście Mia i Lars. Tak się rozgadałam o moim dziecku, że zapomniałam Wam powiedzieć, że Mia i Lars są razem od 4 miesięcy. Tworzą na prawdę super parę.
--------------------------------------------------------------------------
Witam Tych co może tu jeszcze zaglądają :)
Chciałam Wam powiedzieć, że został już tylko epilog i kończę to opowiadanie :(
Pozdrawiam i całuje Lena :)
MIKOŁAJ:

piątek, 7 listopada 2014
Rozdział 21
Samego rano usłyszałam dzwonek do drzwi i schodziłam po schodach na dół:
-Cześć Max- powiedziała Kornelia wchodząc do mieszkania z Hubertem- jest mama?
-jestem- powiedziałam i podeszłam by się przywitać.- Coś się stało?
-Ty się pytasz? To chyba ja powinnam! Od wczoraj nie odbierasz telefonu! Martwiłam się!
-Przepraszam. Miałam wyłączony.- udałam się do kuchni- chcecie śniadanie?
-Tak. Nic nie jadłam. Przez Ciebie!- dodała oburzona
-Kornelia przepraszam, ale na prawdę miałam parę spraw na głowie. Jak chłopcy pójdą to Ci wszystko wyjaśnię. Dobra?
-Aha czyli miałam rację coś się stało?- wypytywała
-Błagam potem. Hubert zjesz naleśnika?
-Tak ciociu.
Po 10 minutach zrobiłam naleśniki i Sven z Maxem dosiedli się do stołu:
-Max pobawimy się?- zapytał Hubert
-Muszę iść do szkoły.
-Szkoda. Fajnie było jak byłeś u nas parę dni.
-O chyba Hubert prosi o rodzeństwo- zaśmiał się Sven
-Tak jasne. Już lecę. Z nim sobie czasami nie radzę.- powiedziała Kornelia
-Mamo, a może Hubert przyjedzie do nas w sobotę na noc? Tak jak mój kolega.
-Jasne czemu nie? W tedy się pobawicie.
-Dobra Max musimy już iść.- chłopcy się z nami pożegnali
-Możesz mi już powiedzieć?
-Kornelia jestem w ciąży.- moja siostra była bardzo zdziwiona
-Ale jak to? Przecież...
-Ja sama nie wiem czemu tak się stało, ale jestem. Lekarz powiedział, że może dlatego tak się stało, że psychicznie odpuściliśmy.
-Strasznie się cieszę- Kornelia mnie przytuliła- Który to tydzień?
-3 miesiąc.
-Jak to? I nic mi wcześniej nie powiedziałaś?
-Dowiedziałam się przedwczoraj. Tak na prawdę przez to że trafiłam do szpitala.
-Boże Kinia co Ci było?
-Zemdlałam. Dobrze, że była ze mną Mia.
-Mia? Ty nadal masz z nią kontakt?
-Tak, a czemu miałabym z nią nie mieć kontaktu?
-Ona zrobiła wam krzywdę. Nie powinnaś się z nią zadawać.
-Kornelia nie bądź taka. Przecież ona nas pogodziła.
-Ale na początku was skłóciła.
-To była Nina. Posłuchaj lubię Mię. Jest fajną dziewczyną.
-Dobra jak chcesz. Tylko uważaj na nią. A nie miałaś żadnych objawów?
-Nie. To znaczy czasem było mi nie dobrze, ale nigdy bym nie pomyślała, że to ciąża. Kornelia a tak na prawdę to się cholernie boję!
-Kinia, ale czego?- przytuliła mnie
-Tego, że znów stracę moje dziecko. Nie wiem czy poradzę sobie.
-Kinga nie mów tak. Tym razem będzie wszystko dobrze. Zobaczysz.
SOBOTA:
Tak jak obiecaliśmy Maxowi dziś nocuje u niego Leo i Hubert. Rano pojechałam po Leo i Kuberta, a Sven udał się na trening bo jutro mają mecz. Najpierw pojechałam z chłopcami na kręgle, gdzie musiałam trochę pomagać Hubertowi unieść ciężką kule. Potem udaliśmy się do kina i na obiad gdzie dołączył do nas Sven. Razem pojechaliśmy na ścinkę wspinaczkową. Tam wszyscy mieliśmy sporo zabawy taka spora rodzinka na pewno nie mogłaby się nudzić. Ja z wiadomych względów mogłam obserwować poczynania chłopców tylko z dołu. . W domu Byliśmy o 19. Zrobiłam kolacje i zawołałam dzieci:
-Jak zjecie to pójdziecie się kąpać.
-Mamo a możemy spać w salonie? Chcieliśmy trochę pograć w FIFĘ.
-Możecie. Ja pójdę pościelić łóżko.
Gdy to zrobiłam. Poszłam wykąpać Huberta i dołączyliśmy do Svena, Maxa i Leo:
-Teraz ja chcę - powiedział Hubert pokazując na pada.
-Proszę- podał mu Max.Chwilę popatrzyłam jak grają.
-Sven jak Hubert uśnie to przynieś go do nas nie chce by chłopcy go zagnietli- powiedziałam ciszej
-Max jest bardzo opiekuńczy- stwierdził mój mąż- ślicznie się nim zajmuje.
-Prawda. Bardzo się cieszę, ale mimo wszystko...
-Oczywiście kochanie Hubert będzie spał u Twego boku. Idź spać ja chwilę z nimi posiedzę.
Po 30 minutach Sven do mnie dołączył wraz z Hubertem, który smacznie spał.
-Chłopcy padli jak muchy. Dałaś im dziś tyle atrakcji.
-To bardzo dobrze, ale sądzę ze jutro po meczu będą większej euforii radości.
Dziś samego rana zostałam sama z dziećmi bo Sven przecież miał mecz. Po śniadaniu poszłam z nimi na spacer i plac zabaw. Wróciliśmy do domu wraz z Kornelią udałyśmy się na stadionie. Chłopcy dali niesamowity popis swoich emocji gdzie wygraliśmy 4:1. Sam wynik mówi o tym jak dzieci skakały z radości. Tym bardziej że Łukasz popisał się dwoma asystami.
4 DNI PÓŹNIEJ:
Gdy pomagałam Maxowi odrabiać lekcje zadzwonił dzwonek do drzwi:
- Cześć Lars- powiedziałam
-Jejku, ale Ty jesteś przebiegła. Nigdy nie mogę Cię nabrać. Ale chyba mogę liczyć na buziaka w policzek?
-na buziaka możesz-Pocałowałam go w policzek- fajnie że przyjechałeś. Max!
- Wujek.!
-Cześć kurde jak ty urosłeś. Tata mówił, że coraz lepiej grasz w piłkę. To prawda?
- Tak. Trener też mnie chwali.
-Super, ale musimy pogadać. Czemu nie widziałem Cię na moim meczu?
- No wiesz wujek ja przecież sam nie pojadę.
- Słuszna odpowiedź wiec z tym pytaniem wędrujemy do pięknej mamy. -Lars zwrócił się w moja stronę.
-Ja nie biorę w tym udziału.- broniłam się
-dobra dobra ty jak zawsze umiesz się wymagać. - zadzwonił dzwonek do drzwi- ja otworze.
- Cześć Sven jest Kinga? - po głosie poznałam, że to Mia
- Cześć tak jest. Wejdź.
- A jak ona się czuje?
-No dobrze a jak miała się czuć?- musiałam wkroczyć do akcji
- hej Mia fajnie ze wpadłaś. To nie jest Sven tylko jego brat bliźniak, Lars on lubi sobie ludzi powkręcać.
-Uf to dobrze bo już się bałam, że Sven zamienił się z kimś na rozum.
- No wiesz co- powiedziałam oburzony.
-Przepraszam. Tak w ogóle to jestem Mia. Miło mi poznać.
- A mi również - uśmiechnął się do niej.
-Cześć Lars już jesteś? -wszedł do domu Sven
- jestem w towarzystwie dwóch pięknych pan z czego jedna jest zajęta przez mojego brata. Powiedz czemu wybrałaś jego a nie mnie? - zapytał mnie
-Bo jestem fajniejszy- wtrącił Sven- musimy Ci z Kingą cos powiedzieć- aha czyli po to Sven go zaprosił. No dobra przecież kiedyś i tak się dowie. - Kinga jest w ciąży.
- Na prawdę? To cudownie. Bardzo się cieszę że wam się udało. - Lars przytulił mnie do siebie- głęboko w to wierzyłem kochana.
-------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim.
Strasznie Przepraszam za błędy, ale pisalam o 23 wiec Proszę o wyrozumiałość.
Dziękuję wszystkim którzy to czytają ;)
Pozdrawiam ;*
Stroje Kingi :
Stój Mii :
-Cześć Max- powiedziała Kornelia wchodząc do mieszkania z Hubertem- jest mama?
-jestem- powiedziałam i podeszłam by się przywitać.- Coś się stało?
-Ty się pytasz? To chyba ja powinnam! Od wczoraj nie odbierasz telefonu! Martwiłam się!
-Przepraszam. Miałam wyłączony.- udałam się do kuchni- chcecie śniadanie?
-Tak. Nic nie jadłam. Przez Ciebie!- dodała oburzona
-Kornelia przepraszam, ale na prawdę miałam parę spraw na głowie. Jak chłopcy pójdą to Ci wszystko wyjaśnię. Dobra?
-Aha czyli miałam rację coś się stało?- wypytywała
-Błagam potem. Hubert zjesz naleśnika?
-Tak ciociu.
Po 10 minutach zrobiłam naleśniki i Sven z Maxem dosiedli się do stołu:
-Max pobawimy się?- zapytał Hubert
-Muszę iść do szkoły.
-Szkoda. Fajnie było jak byłeś u nas parę dni.
-O chyba Hubert prosi o rodzeństwo- zaśmiał się Sven
-Tak jasne. Już lecę. Z nim sobie czasami nie radzę.- powiedziała Kornelia
-Mamo, a może Hubert przyjedzie do nas w sobotę na noc? Tak jak mój kolega.
-Jasne czemu nie? W tedy się pobawicie.
-Dobra Max musimy już iść.- chłopcy się z nami pożegnali
-Możesz mi już powiedzieć?
-Kornelia jestem w ciąży.- moja siostra była bardzo zdziwiona
-Ale jak to? Przecież...
-Ja sama nie wiem czemu tak się stało, ale jestem. Lekarz powiedział, że może dlatego tak się stało, że psychicznie odpuściliśmy.
-Strasznie się cieszę- Kornelia mnie przytuliła- Który to tydzień?
-3 miesiąc.
-Jak to? I nic mi wcześniej nie powiedziałaś?
-Dowiedziałam się przedwczoraj. Tak na prawdę przez to że trafiłam do szpitala.
-Boże Kinia co Ci było?
-Zemdlałam. Dobrze, że była ze mną Mia.
-Mia? Ty nadal masz z nią kontakt?
-Tak, a czemu miałabym z nią nie mieć kontaktu?
-Ona zrobiła wam krzywdę. Nie powinnaś się z nią zadawać.
-Kornelia nie bądź taka. Przecież ona nas pogodziła.
-Ale na początku was skłóciła.
-To była Nina. Posłuchaj lubię Mię. Jest fajną dziewczyną.
-Dobra jak chcesz. Tylko uważaj na nią. A nie miałaś żadnych objawów?
-Nie. To znaczy czasem było mi nie dobrze, ale nigdy bym nie pomyślała, że to ciąża. Kornelia a tak na prawdę to się cholernie boję!
-Kinia, ale czego?- przytuliła mnie
-Tego, że znów stracę moje dziecko. Nie wiem czy poradzę sobie.
-Kinga nie mów tak. Tym razem będzie wszystko dobrze. Zobaczysz.
SOBOTA:
Tak jak obiecaliśmy Maxowi dziś nocuje u niego Leo i Hubert. Rano pojechałam po Leo i Kuberta, a Sven udał się na trening bo jutro mają mecz. Najpierw pojechałam z chłopcami na kręgle, gdzie musiałam trochę pomagać Hubertowi unieść ciężką kule. Potem udaliśmy się do kina i na obiad gdzie dołączył do nas Sven. Razem pojechaliśmy na ścinkę wspinaczkową. Tam wszyscy mieliśmy sporo zabawy taka spora rodzinka na pewno nie mogłaby się nudzić. Ja z wiadomych względów mogłam obserwować poczynania chłopców tylko z dołu. . W domu Byliśmy o 19. Zrobiłam kolacje i zawołałam dzieci:
-Jak zjecie to pójdziecie się kąpać.
-Mamo a możemy spać w salonie? Chcieliśmy trochę pograć w FIFĘ.
-Możecie. Ja pójdę pościelić łóżko.
Gdy to zrobiłam. Poszłam wykąpać Huberta i dołączyliśmy do Svena, Maxa i Leo:
-Teraz ja chcę - powiedział Hubert pokazując na pada.
-Proszę- podał mu Max.Chwilę popatrzyłam jak grają.
-Sven jak Hubert uśnie to przynieś go do nas nie chce by chłopcy go zagnietli- powiedziałam ciszej
-Max jest bardzo opiekuńczy- stwierdził mój mąż- ślicznie się nim zajmuje.
-Prawda. Bardzo się cieszę, ale mimo wszystko...
-Oczywiście kochanie Hubert będzie spał u Twego boku. Idź spać ja chwilę z nimi posiedzę.
Po 30 minutach Sven do mnie dołączył wraz z Hubertem, który smacznie spał.
-Chłopcy padli jak muchy. Dałaś im dziś tyle atrakcji.
-To bardzo dobrze, ale sądzę ze jutro po meczu będą większej euforii radości.
Dziś samego rana zostałam sama z dziećmi bo Sven przecież miał mecz. Po śniadaniu poszłam z nimi na spacer i plac zabaw. Wróciliśmy do domu wraz z Kornelią udałyśmy się na stadionie. Chłopcy dali niesamowity popis swoich emocji gdzie wygraliśmy 4:1. Sam wynik mówi o tym jak dzieci skakały z radości. Tym bardziej że Łukasz popisał się dwoma asystami.
4 DNI PÓŹNIEJ:
Gdy pomagałam Maxowi odrabiać lekcje zadzwonił dzwonek do drzwi:
- Cześć Lars- powiedziałam
-Jejku, ale Ty jesteś przebiegła. Nigdy nie mogę Cię nabrać. Ale chyba mogę liczyć na buziaka w policzek?
-na buziaka możesz-Pocałowałam go w policzek- fajnie że przyjechałeś. Max!
- Wujek.!
-Cześć kurde jak ty urosłeś. Tata mówił, że coraz lepiej grasz w piłkę. To prawda?
- Tak. Trener też mnie chwali.
-Super, ale musimy pogadać. Czemu nie widziałem Cię na moim meczu?
- No wiesz wujek ja przecież sam nie pojadę.
- Słuszna odpowiedź wiec z tym pytaniem wędrujemy do pięknej mamy. -Lars zwrócił się w moja stronę.
-Ja nie biorę w tym udziału.- broniłam się
-dobra dobra ty jak zawsze umiesz się wymagać. - zadzwonił dzwonek do drzwi- ja otworze.
- Cześć Sven jest Kinga? - po głosie poznałam, że to Mia
- Cześć tak jest. Wejdź.
- A jak ona się czuje?
-No dobrze a jak miała się czuć?- musiałam wkroczyć do akcji
- hej Mia fajnie ze wpadłaś. To nie jest Sven tylko jego brat bliźniak, Lars on lubi sobie ludzi powkręcać.
-Uf to dobrze bo już się bałam, że Sven zamienił się z kimś na rozum.
- No wiesz co- powiedziałam oburzony.
-Przepraszam. Tak w ogóle to jestem Mia. Miło mi poznać.
- A mi również - uśmiechnął się do niej.
-Cześć Lars już jesteś? -wszedł do domu Sven
- jestem w towarzystwie dwóch pięknych pan z czego jedna jest zajęta przez mojego brata. Powiedz czemu wybrałaś jego a nie mnie? - zapytał mnie
-Bo jestem fajniejszy- wtrącił Sven- musimy Ci z Kingą cos powiedzieć- aha czyli po to Sven go zaprosił. No dobra przecież kiedyś i tak się dowie. - Kinga jest w ciąży.
- Na prawdę? To cudownie. Bardzo się cieszę że wam się udało. - Lars przytulił mnie do siebie- głęboko w to wierzyłem kochana.
-------------------------------------------------------------
Cześć wszystkim.
Strasznie Przepraszam za błędy, ale pisalam o 23 wiec Proszę o wyrozumiałość.
Dziękuję wszystkim którzy to czytają ;)
Pozdrawiam ;*
Stroje Kingi :
Stój Mii :
wtorek, 28 października 2014
Rozdział 20
Powoli otwierałam oczy tak bym mogła oswoić się z jasnością jaka panowała w pomieszczeniu:
-Co się stało?- zapytałam
-Zemdlała pani- uśmiechnął się lekarz, który właśnie mnie badał- Ale to normalne w pani stanie. Proszę się nie martwić jest już wszystko dobrze.- znów łaskawie obdarzył mnie uśmiechem, ale ja byłam zdezorientowana
-Przepraszam w jakim stanie?- zapytałam przerażona
-No przecież to się zdarza w ciąży.- Co takiego!? Czy ja dobrze usłyszałam.
-Ja nie mogę być w ciąży.- powiedziałam
-To pani nic o tym nie wiedziała?- zapytał lekarz- jest pani już w trzecim miesiącu.
-Panie doktorze to jest nie możliwe...ja nie mogę być w ciąży.- nie mogłam uwierzyć w to co ten lekarz mówi byłam pewna, że to jakiś sen- Kiedyś z mężem długo staraliśmy się o dziecko. Lekarz powiedział, że nie mam żadnych szans na dziecko.
-A jednak zdarzył się cud! Trzeba się cieszyć!
-Ale jak to możliwe?
-Czasami tak jest, że jak coś bardzo chcemy to tego nie dostaniemy, a kiedy odpuszczamy to to właśni się zdarza. Proszę to zdjęcia pani dziecka- podał mi do ręki fotografie- proszę odpoczywać.
Byłam załamana i jednocześnie szczęśliwa. Płakałam jak małe dziecko. Po prostu boje się, że...że znów stracę moje dziecko. Nie chce kolejny raz tego przechodzić. Do sali weszła Mia:
-Boże Kinga, ale na pędziłaś mi stracha. Czemu nie mówiłaś, że będziesz mamą? Kinia Ty płaczesz?
-Ja nie wiedziałam, że jestem w ciąży.
-Ale to świetna wiadomość!
-Mia ja kiedyś byłam w ciąży.
-No wiem przecież macie Maxa.
-Nie. Max jest naszym adoptowanym synem. Nie mogliśmy mieć dzieci. W końcu gdy zaszłam w ciąże to- w tedy wybuchłam jeszcze większym płaczem
-Kiniu spokojnie- Mia przytuliła mnie do siebie
-Moja Julcia urodziła się martwa! Tak bardzo pragnęłam dziecka.
-To straszne, ale teraz będzie inaczej.
-A jeżeli to dziecko też stracę?
-Kinga nie mów tak! Nie możesz tak nawet myśleć! Będzie wszystko ok.
-Po prostu się boje. Boże która jest godzina?
-18.
-Mia odebrała byś Maxa od kolegi?
-Jasne.
-Bardzo Ci dziękuje. Jak go odbierzesz to zawieź go do domu niedługo powinien być Sve.
-Sven to raczej tu zaraz będzie- rzuciła i wyszła z sali po jakiś 15 minutach był Sven:
-Kochanie- podbiegł do mnie i zaczął całować- jak się czujesz?
-Dobrze. Wiesz?- zapytałam
-Tak. Jestem szczęśliwy do granic możliwości.
-Sven, ja bardzo się boje.
-Skarbie wiem, że przeżyłaś straszne chwile. Mi też jest ciężko o tym mówić, ale tym razem musi być inaczej.- przytulił mnie do siebie- Zobaczysz, że będzie dobrze.
-W tedy też miało być dobrze. Po prostu boje się, że znów Cię zawiodę.
-Kinga nigdy mnie nie zawiodłaś. Rozumiesz? To nie jest Twoja wina, że tak się dzieje. To dzięki Tobie mam wspaniałą żonę, syna i rodzinę. To Ty ją tworzysz!
-Na prawdę sądzisz, że będzie dobrze? Że tym razem się uda?
-Tak kochanie. - do sali wszedł lekarz
-Dobrze, że pan jest bo żonie potrzebne jest wsparcie. Na prawdę proszę się nie martwić. Dziecko rozwija się prawidłowo. Proszę nie myśleć p przeszłości tylko o tym co jest. A teraz pani musi odpoczywać i dbać o siebie i maleństwo. Jutro wyjdzie pani ze szpitala, ale dziś jeszcze panią poobserwujemy.
-Dziękujemy panie doktorze.- powiedział Sven
-Nie ma za co- odpowiedział i wyszedł
-Powiedz jak było na zgrupowaniu?
-Bardzo dobrze, tylko tęskniłem za wami.
-My za Tobą też. Jedź już do domu bo Max został z Mią.
-Posiedzę z Tobą jeszcze.
-Jedź już. Jutro wychodzę, a dziś odpocznę od was.
-Osz Ty! Jesteś niedobra. Idę. Tylko Ty idź spać i nie myśl już. Dobrze?
-Obiecuje! - pocałował mnie - ucałuj Maxa. Sven nie mów mu. Razem mu powiemy.
-Oczywiście. Pa kochanie.
Sven:
Gdy Mia do mnie zadzwoniła i powiedziała, że Kinga jest w szpitalu i na dokładkę dodała, że jest w ciąży. Nie mogłem uwierzyć w to co mówi. Przecież lekarz po stracie Julki powiedział, że nie ma po co się starać, że i tak się nie uda. Jednak stało się inaczej. Jestem szczęśliwy, ale mam też obawy. Boje się o Kingę. Ona jest wrażliwa i nie chce znów przechodzić przez piekło jakie ją spotkało. Ja zresztą też, ale teraz przecież musi być inaczej.
-Tata!- Max wskoczył mi na ręce- Jak było na zgrupowaniu?
-Dobrze synku. A Ty jak się bawiłeś u kolegi?
-Świetnie. Leo będzie mógł u nas nocować w następnym tygodniu?
-Oczywiście, że tak. A teraz zobacz co dla Ciebie mam- wręczyłem małemu samolot na pilota
-Tato to jest super!
-Idź do pokoju się pobawić, a ja zaraz do Ciebie dołączę ok?
-yhym- mały poleciał do pokoju
-Dzięki Mia za opiekę nad Maxem i Kingą. Całe szczęście, że wtedy z nią byłaś.
-Nie ma za co. A jak ona się czuje?
-Mam nadzieję, że trochę ją uspokoiłem. Powiedziała Ci...
-Tak. Bardzo mi przykro, że musieliście przez to przechodzić. Rozumiem ją, że się boi, ale musi być tym razem dobrze.
-Też tak sądzę.
-Będę już szła. Jeżeli będzie potrzebna jakaś pomoc to wiesz.
-Dzięki, ale Kinga jutro wychodzi, więc damy radę, ale na prawdę bardzo dziękuje.
-Pa
-Cześć.- dołączyłem do Maxa- i jak Ci się podoba?
-To jest super. Sam zobacz- podał mi pilota do ręki- Tato a czemu mamy jeszcze nie ma?
-Będzie jutro.
-Pokłóciliście się?
-Nie. Oczywiście, że nie. Po prostu mama musiała pojechać... do cioci Korneli.
-Po co?
-Zając się Hubertem. Jutro wróci.
-Na pewno?
-Max, przecież mama by nas nie zostawiła.
Kinga:
Następnego dni po treningu Sven przyjechał po mnie:
- Tu ma pani wypis i widzimy się za miesiąc na USG. Może uda nam się poznać płeć dziecka.
-Dziękuje- uśmiechnęłam się - Sven chodźmy już stąd.- ponagliłam męża- Co powiedziałeś Maxowi?
-Że nocowałaś u Korneli.
-Nie wysiliłeś się- stwierdziłam
-No wiesz co. Max chyba też w to nie uwierzył bo wypytywał strasznie.
-Nie dziwię się.- od razu odebraliśmy syna ze szkoły i udaliśmy się do domu- Max.
-Tak?
-Musimy Ci coś powiedzieć- powiedziałam
-Maksiu będziesz miał rodzeństwo- dokończył Sven
-Chcemy Ci powiedzieć, że nic się nie zmieni. Nadal bardzo Cię kochamy i to, że będziesz miał rodzeństwo nic nie zmienia.- dodałam
-Nie oddacie mnie?
-Max! Jak możesz tak mówić!?
-Max jak byśmy mogli to zrobić? Przecież nie mógłbym oddać mojego wspaniałego synka. Z kim bym grał w piłkę jak urodzi się dziewczynka- zaśmiał się Sven
- Jesteś okropny! - powiedziałam i delikatnie walnęłam go w ramię
-My chłopaki musimy trzymać się razem. Co nie Max?
-Tak tato!
-Widzisz?- zapytał
-Czyli co jak będzie dziewczyna to będą dwa obozy?
-No, a jak inaczej. Ty się módl, żeby to była dziewczyna bo jak nie to nie wiem jak dasz radę z trzema nugusami.
-Mam wspaniałych rodziców! Jesteście najlepsi na świecie!- Max przytulił nas. A ja ze szczęścia i na skutek tych słów trochę się rozkleiłam, ale i poczułam, że będzie wszystko dobrze.
--------------------------------------------------------------------------
Cześć :*
Mam nadzieję, że ktoś tu zagląda :)
Proszę o komentarze. Wręcz błagam.
Dziewczynki proszę.
Mam nadzieje, że was zaskoczyłam troszkę tym. że Kinga jest w ciąży :)
STRÓJ KINGI:
-Co się stało?- zapytałam
-Zemdlała pani- uśmiechnął się lekarz, który właśnie mnie badał- Ale to normalne w pani stanie. Proszę się nie martwić jest już wszystko dobrze.- znów łaskawie obdarzył mnie uśmiechem, ale ja byłam zdezorientowana
-Przepraszam w jakim stanie?- zapytałam przerażona
-No przecież to się zdarza w ciąży.- Co takiego!? Czy ja dobrze usłyszałam.
-Ja nie mogę być w ciąży.- powiedziałam
-To pani nic o tym nie wiedziała?- zapytał lekarz- jest pani już w trzecim miesiącu.
-Panie doktorze to jest nie możliwe...ja nie mogę być w ciąży.- nie mogłam uwierzyć w to co ten lekarz mówi byłam pewna, że to jakiś sen- Kiedyś z mężem długo staraliśmy się o dziecko. Lekarz powiedział, że nie mam żadnych szans na dziecko.
-A jednak zdarzył się cud! Trzeba się cieszyć!
-Ale jak to możliwe?
-Czasami tak jest, że jak coś bardzo chcemy to tego nie dostaniemy, a kiedy odpuszczamy to to właśni się zdarza. Proszę to zdjęcia pani dziecka- podał mi do ręki fotografie- proszę odpoczywać.
Byłam załamana i jednocześnie szczęśliwa. Płakałam jak małe dziecko. Po prostu boje się, że...że znów stracę moje dziecko. Nie chce kolejny raz tego przechodzić. Do sali weszła Mia:
-Boże Kinga, ale na pędziłaś mi stracha. Czemu nie mówiłaś, że będziesz mamą? Kinia Ty płaczesz?
-Ja nie wiedziałam, że jestem w ciąży.
-Ale to świetna wiadomość!
-Mia ja kiedyś byłam w ciąży.
-No wiem przecież macie Maxa.
-Nie. Max jest naszym adoptowanym synem. Nie mogliśmy mieć dzieci. W końcu gdy zaszłam w ciąże to- w tedy wybuchłam jeszcze większym płaczem
-Kiniu spokojnie- Mia przytuliła mnie do siebie
-Moja Julcia urodziła się martwa! Tak bardzo pragnęłam dziecka.
-To straszne, ale teraz będzie inaczej.
-A jeżeli to dziecko też stracę?
-Kinga nie mów tak! Nie możesz tak nawet myśleć! Będzie wszystko ok.
-Po prostu się boje. Boże która jest godzina?
-18.
-Mia odebrała byś Maxa od kolegi?
-Jasne.
-Bardzo Ci dziękuje. Jak go odbierzesz to zawieź go do domu niedługo powinien być Sve.
-Sven to raczej tu zaraz będzie- rzuciła i wyszła z sali po jakiś 15 minutach był Sven:
-Kochanie- podbiegł do mnie i zaczął całować- jak się czujesz?
-Dobrze. Wiesz?- zapytałam
-Tak. Jestem szczęśliwy do granic możliwości.
-Sven, ja bardzo się boje.
-Skarbie wiem, że przeżyłaś straszne chwile. Mi też jest ciężko o tym mówić, ale tym razem musi być inaczej.- przytulił mnie do siebie- Zobaczysz, że będzie dobrze.
-W tedy też miało być dobrze. Po prostu boje się, że znów Cię zawiodę.
-Kinga nigdy mnie nie zawiodłaś. Rozumiesz? To nie jest Twoja wina, że tak się dzieje. To dzięki Tobie mam wspaniałą żonę, syna i rodzinę. To Ty ją tworzysz!
-Na prawdę sądzisz, że będzie dobrze? Że tym razem się uda?
-Tak kochanie. - do sali wszedł lekarz
-Dobrze, że pan jest bo żonie potrzebne jest wsparcie. Na prawdę proszę się nie martwić. Dziecko rozwija się prawidłowo. Proszę nie myśleć p przeszłości tylko o tym co jest. A teraz pani musi odpoczywać i dbać o siebie i maleństwo. Jutro wyjdzie pani ze szpitala, ale dziś jeszcze panią poobserwujemy.
-Dziękujemy panie doktorze.- powiedział Sven
-Nie ma za co- odpowiedział i wyszedł
-Powiedz jak było na zgrupowaniu?
-Bardzo dobrze, tylko tęskniłem za wami.
-My za Tobą też. Jedź już do domu bo Max został z Mią.
-Posiedzę z Tobą jeszcze.
-Jedź już. Jutro wychodzę, a dziś odpocznę od was.
-Osz Ty! Jesteś niedobra. Idę. Tylko Ty idź spać i nie myśl już. Dobrze?
-Obiecuje! - pocałował mnie - ucałuj Maxa. Sven nie mów mu. Razem mu powiemy.
-Oczywiście. Pa kochanie.
Sven:
Gdy Mia do mnie zadzwoniła i powiedziała, że Kinga jest w szpitalu i na dokładkę dodała, że jest w ciąży. Nie mogłem uwierzyć w to co mówi. Przecież lekarz po stracie Julki powiedział, że nie ma po co się starać, że i tak się nie uda. Jednak stało się inaczej. Jestem szczęśliwy, ale mam też obawy. Boje się o Kingę. Ona jest wrażliwa i nie chce znów przechodzić przez piekło jakie ją spotkało. Ja zresztą też, ale teraz przecież musi być inaczej.
-Tata!- Max wskoczył mi na ręce- Jak było na zgrupowaniu?
-Dobrze synku. A Ty jak się bawiłeś u kolegi?
-Świetnie. Leo będzie mógł u nas nocować w następnym tygodniu?
-Oczywiście, że tak. A teraz zobacz co dla Ciebie mam- wręczyłem małemu samolot na pilota
-Tato to jest super!
-Idź do pokoju się pobawić, a ja zaraz do Ciebie dołączę ok?
-yhym- mały poleciał do pokoju
-Dzięki Mia za opiekę nad Maxem i Kingą. Całe szczęście, że wtedy z nią byłaś.
-Nie ma za co. A jak ona się czuje?
-Mam nadzieję, że trochę ją uspokoiłem. Powiedziała Ci...
-Tak. Bardzo mi przykro, że musieliście przez to przechodzić. Rozumiem ją, że się boi, ale musi być tym razem dobrze.
-Też tak sądzę.
-Będę już szła. Jeżeli będzie potrzebna jakaś pomoc to wiesz.
-Dzięki, ale Kinga jutro wychodzi, więc damy radę, ale na prawdę bardzo dziękuje.
-Pa
-Cześć.- dołączyłem do Maxa- i jak Ci się podoba?
-To jest super. Sam zobacz- podał mi pilota do ręki- Tato a czemu mamy jeszcze nie ma?
-Będzie jutro.
-Pokłóciliście się?
-Nie. Oczywiście, że nie. Po prostu mama musiała pojechać... do cioci Korneli.
-Po co?
-Zając się Hubertem. Jutro wróci.
-Na pewno?
-Max, przecież mama by nas nie zostawiła.
Kinga:
Następnego dni po treningu Sven przyjechał po mnie:
- Tu ma pani wypis i widzimy się za miesiąc na USG. Może uda nam się poznać płeć dziecka.
-Dziękuje- uśmiechnęłam się - Sven chodźmy już stąd.- ponagliłam męża- Co powiedziałeś Maxowi?
-Że nocowałaś u Korneli.
-Nie wysiliłeś się- stwierdziłam
-No wiesz co. Max chyba też w to nie uwierzył bo wypytywał strasznie.
-Nie dziwię się.- od razu odebraliśmy syna ze szkoły i udaliśmy się do domu- Max.
-Tak?
-Musimy Ci coś powiedzieć- powiedziałam
-Maksiu będziesz miał rodzeństwo- dokończył Sven
-Chcemy Ci powiedzieć, że nic się nie zmieni. Nadal bardzo Cię kochamy i to, że będziesz miał rodzeństwo nic nie zmienia.- dodałam
-Nie oddacie mnie?
-Max! Jak możesz tak mówić!?
-Max jak byśmy mogli to zrobić? Przecież nie mógłbym oddać mojego wspaniałego synka. Z kim bym grał w piłkę jak urodzi się dziewczynka- zaśmiał się Sven
- Jesteś okropny! - powiedziałam i delikatnie walnęłam go w ramię
-My chłopaki musimy trzymać się razem. Co nie Max?
-Tak tato!
-Widzisz?- zapytał
-Czyli co jak będzie dziewczyna to będą dwa obozy?
-No, a jak inaczej. Ty się módl, żeby to była dziewczyna bo jak nie to nie wiem jak dasz radę z trzema nugusami.
-Mam wspaniałych rodziców! Jesteście najlepsi na świecie!- Max przytulił nas. A ja ze szczęścia i na skutek tych słów trochę się rozkleiłam, ale i poczułam, że będzie wszystko dobrze.
--------------------------------------------------------------------------
Cześć :*
Mam nadzieję, że ktoś tu zagląda :)
Proszę o komentarze. Wręcz błagam.
Dziewczynki proszę.
Mam nadzieje, że was zaskoczyłam troszkę tym. że Kinga jest w ciąży :)
STRÓJ KINGI:
wtorek, 21 października 2014
Rozdział 19
Kinga:
Boże tak bardzo chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie. Tak właśnie się stało! Dłużej bym nie mogła wytrzymać bez Svena.
-Kinga słyszysz?- zapytał Sven i mnie przytulił
-Tak.- powiedziałam jak nie przytomna- Mówiłeś prawdę.
-Kinga kocham Cię przecież nie mógłbym tego zrobić. Mia bardzo Ci dziękuje, że miałaś odwagę tu przyjść.
-Nie ma za co. Na prawdę przepraszam. Jeżeli będziecie chcieli zgłosić to na policje...będę zeznawać.
-Po co policja?- zapytał
-Ona jest nie poczytalna. Lepiej to zgłosić, a na pewno będzie miała zakaz zbliżania się do całej waszej trójki. Kinga strasznie mi przykro- podeszła do mnie i złapała za ramię- mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczycie. Miło Was było poznać.
-Poczekaj- powiedziałam - może miałabyś ochotę zobaczyć mecz naszego synka?
-Nie wiem czy powinnam.
-Powinnaś- powiedział Sven- w końcu nas pogodziłaś. Zapraszamy.
-W takim razie chętnie zobaczę poczynania małego piłkarza.- uśmiechnęła się i udaliśmy się na trybuny. Widziałam ją pierwszy raz i co prawda pomogła Ninie w jej pomyśle to ta dziewczyna wzbudzała we mnie dużą sympatie.
-Kinia teraz wrócisz do domu?- zapytał
-Teraz tak. Kocham Cię i bardzo za Tobą tęskniłam. Chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie.
-Cieszę się i chce, żebyś wiedziała, że teraz zawsze będę mówił Ci prawdę.- Sven pocałował mnie namiętnie bardzo tego pragnęłam.
-Ooo pogodziliście się?- zapytał Marco- Świetnie. Bardzo się cieszę. A co to za dziewczyna?- zapytał Svena
-To Mia. Ona pomogła mi przekonać Kingę, że nic nie zrobiłem
-Nie rozumiem- powiedział zdezorientowany
-Wyjaśnię Ci potem. Mia poznaj to Marco.
-Miło mi- odpowiedziała
-Mi jeszcze bardziej. Masz śliczny uśmiech- Mia ewidentnie się speszyła
-Oj Marco przestań- zaśmiałam się
-Chłopcy już wyszli na boisko- powiedział Sven i pomachał Maxowi. Max nie odwzajemnił gestu
-Nie martw się wyjaśnimy mu to po meczu- uśmiechnęłam się i pocałowałam męża.
Nie długo potem przyszła Kornelia z Łukaszem i Hubertem. Oczywiście musiałam jej powiedzieć kim jest Mia i opowiedzieć jej całą historie. Poradziła nam abyśmy zgłosili całą sprawę na policję. Osobiście też tak sądzę, ale będę musiała porozmawiać o tym z Svenem. Pod koniec meczu zrobiło mi się nie dobrze i szybko poszłam do łazienki:
- Kinia wszystko ok?- zapytała Mia, która przyszła za mną
-Tak- odpowiedziałam myjąc buzię letnią wodą- chyba cały stres ze mnie schodzi.
-Przepraszam.
-Co Ty! Przecież Ty nic nie zrobiłaś.
-Zrobiłam. Pomogłam Ninie.
-Nie miałaś wyjścia. Nie ma co teraz tego rozpamiętywać. Było minęło. Ważne, że Seven jest nie winny.
-Na pewno nic Ci nie jest?
-Na pewno. Możemy wracać.
Gdy wróciłyśmy mecz był zakończony wynikiem pozytywnym dla nas i nawet mój mały bohater zaliczył asystę. Po meczu pożegnaliśmy się ze wszystkim i czekaliśmy na Maxa:
- Mamo co on tu robi?
-Max, tata nic złego nie zrobił.- wzięłam syna na ręce- to było fałszywe oskarżenie.
-Max bardzo Was kocham i to co koledzy Ci mówili to nie było prawdą.- Max wyrwał się z mojego uścisku i przytulił Svena
-Tęskniłem. Teraz wrócimy wszyscy do domu?- zapytał
-Oczywiście, że tak. - odpowiedziałam
-Synku zagrałeś świetnie. Jesteśmy bardzo z Ciebie dumni.
-Tak jak Ty tato?
-Znacznie lepiej.
Wróciliśmy do domu. Tęskniłam z tym miejscem a szczególnie za moją garderobą i kuchnią w której wiem co jest. Szybko zrobiłam kolekcje i wspólnie ją zjedliśmy.
Następnie Max poszedł spać a ja udałam się do sypialni wraz z Svenem:
-Bardzo się cieszę że tu jesteście
-Uwierz mi, że ja też kochanie. - Pocałowałam Svena w usta, a on powtarzał to coraz bardziej mocniej z każdą sekunda...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ:
Sven 6 dni temu pojechał na zgrupowanie reprezentacji, więc nie zdążyliśmy nacieszyć się sobą, ale przynajmniej zdążył złożyć wniosek do sądu przeciwko Ninie. Bardzo się z tego powodu cieszę, może w końcu da nam spokój. Skorzystają z tego iż Max dziś nocował u kolegi. Postanowiłam zaprosić do siebie Mię.
-Hej - ucałowałam ją w policzek
-Fajnie, że mnie zaprosiłaś.
-To Ty zrobiłaś mi przyjemność, że przyszłaś. Cały czas siedzę sama. Dobrze, że Sven już dziś wraca. Chcesz coś do picia?
-Poproszę kawę- udałyśmy się do kuchni i tam zrobiłam kawę Ninie, a sobie miętę. Wygodnie usiadłyśmy na kanapie- A Max gdzie?
-Nocował u kolegi i jeszcze chciał zostać. Cieszę się, że ma kolegów bo przez moment było ciężko- uśmiechnęłam się
-Sven złożył wniosek?
-Tak. W końcu go namówiłam, ale nie było łatwo. Sądził, że już odpuściła/
-Dobrze zrobił. Dzwoniła do mnie przedwczoraj i ona nie wie o tym, że wróciłaś do Svena i może i dobrze. Przynajmniej myśli, że jej się udało i jak na razie nie kombinuje nic zrobić, ale kto tam ją wie. Lepiej dmuchać na zimne.
-Masz rację. A mówiła coś?
-Mówiła tylko, że jest genialna i dobrze to wszystko wymyśliła. Ona po prostu jest zakochana w Svenie i chce zrobić wszystko by z nim być. Ja jej oczywiście nie bronię, ale wiem w pewnym sensie co ona czuje.- Mia nagle posmutniała
-Wszystko ok? Wiem, że nie jesteś po stronie Niny.- uśmiechnęłam się
-To nie chodzi o to.
-Więc zapewne chodzi o faceta co? Jeżeli chcesz to powiedz. Może będzie Ci lepiej.
-Kiedyś byłam mocno zakochana. Na prawdę mocno. Co prawda był ode mnie straszy o 6 lat, ale myślałam, że będziemy razem zawsze. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, ale okazało się, że ma żonę i rocznego synka. Był to dla mnie straszny cios. Nie dość, że mnie okłamał to ja głupia wierzyłam mu w każde jego słowo. Czułam się okropnie bo przecież byłam tak jakby nie świadomie kochaną, którą nigdy w życiu nie chciałam być- Mia zaczęła cicho szlochać
-Mia, kochanie uspokój się. Przecież to nie Twoja wina. Nie wiedziałaś, że ma żonę i dziecko.- przytuliłam ją
-Tak niby nie, ale gdybym była bardziej ostrożna.
-Byłaś zakochana. Wierzyłaś mu. To normalne.
-Nina mnie bardzo wspierała. Ona proponowała mi zemstę. Na którą się zgodziłam. Chciała po prostu zniszczyć mu życie, ale w porę się opamiętałam i z tego zrezygnowałam. Zbyt mocno go kochałam by niszczyć mu całe życie. Żal było mi jego dziecka. Kinia przepraszam, że nie powstrzymałam jej przed tym okropnym planem.
-Mia daj spokój nie mogłaś nic zrobić. - nagle bardzo źle się poczułam, wstałam i upadłam.
-Kinga! Kinia co Ci!- słyszałam tylko przeraźliwy krzyk Mii.
---------------------------------------------------------------------------
Cześć kochane :*
Przepraszam, że rozdział dodaje dopiero teraz. Ale szkoła jest bardzo męcząca :(
Przykro mi, że nikt nie komentuje tego opowiadania.
Pozdrawiam ;*
Strój Kingi :
Boże tak bardzo chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie. Tak właśnie się stało! Dłużej bym nie mogła wytrzymać bez Svena.
-Kinga słyszysz?- zapytał Sven i mnie przytulił
-Tak.- powiedziałam jak nie przytomna- Mówiłeś prawdę.
-Kinga kocham Cię przecież nie mógłbym tego zrobić. Mia bardzo Ci dziękuje, że miałaś odwagę tu przyjść.
-Nie ma za co. Na prawdę przepraszam. Jeżeli będziecie chcieli zgłosić to na policje...będę zeznawać.
-Po co policja?- zapytał
-Ona jest nie poczytalna. Lepiej to zgłosić, a na pewno będzie miała zakaz zbliżania się do całej waszej trójki. Kinga strasznie mi przykro- podeszła do mnie i złapała za ramię- mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczycie. Miło Was było poznać.
-Poczekaj- powiedziałam - może miałabyś ochotę zobaczyć mecz naszego synka?
-Nie wiem czy powinnam.
-Powinnaś- powiedział Sven- w końcu nas pogodziłaś. Zapraszamy.
-W takim razie chętnie zobaczę poczynania małego piłkarza.- uśmiechnęła się i udaliśmy się na trybuny. Widziałam ją pierwszy raz i co prawda pomogła Ninie w jej pomyśle to ta dziewczyna wzbudzała we mnie dużą sympatie.
-Kinia teraz wrócisz do domu?- zapytał
-Teraz tak. Kocham Cię i bardzo za Tobą tęskniłam. Chciałam, żeby to było jakieś nieporozumienie.
-Cieszę się i chce, żebyś wiedziała, że teraz zawsze będę mówił Ci prawdę.- Sven pocałował mnie namiętnie bardzo tego pragnęłam.
-Ooo pogodziliście się?- zapytał Marco- Świetnie. Bardzo się cieszę. A co to za dziewczyna?- zapytał Svena
-To Mia. Ona pomogła mi przekonać Kingę, że nic nie zrobiłem
-Nie rozumiem- powiedział zdezorientowany
-Wyjaśnię Ci potem. Mia poznaj to Marco.
-Miło mi- odpowiedziała
-Mi jeszcze bardziej. Masz śliczny uśmiech- Mia ewidentnie się speszyła
-Oj Marco przestań- zaśmiałam się
-Chłopcy już wyszli na boisko- powiedział Sven i pomachał Maxowi. Max nie odwzajemnił gestu
-Nie martw się wyjaśnimy mu to po meczu- uśmiechnęłam się i pocałowałam męża.
Nie długo potem przyszła Kornelia z Łukaszem i Hubertem. Oczywiście musiałam jej powiedzieć kim jest Mia i opowiedzieć jej całą historie. Poradziła nam abyśmy zgłosili całą sprawę na policję. Osobiście też tak sądzę, ale będę musiała porozmawiać o tym z Svenem. Pod koniec meczu zrobiło mi się nie dobrze i szybko poszłam do łazienki:
- Kinia wszystko ok?- zapytała Mia, która przyszła za mną
-Tak- odpowiedziałam myjąc buzię letnią wodą- chyba cały stres ze mnie schodzi.
-Przepraszam.
-Co Ty! Przecież Ty nic nie zrobiłaś.
-Zrobiłam. Pomogłam Ninie.
-Nie miałaś wyjścia. Nie ma co teraz tego rozpamiętywać. Było minęło. Ważne, że Seven jest nie winny.
-Na pewno nic Ci nie jest?
-Na pewno. Możemy wracać.
Gdy wróciłyśmy mecz był zakończony wynikiem pozytywnym dla nas i nawet mój mały bohater zaliczył asystę. Po meczu pożegnaliśmy się ze wszystkim i czekaliśmy na Maxa:
- Mamo co on tu robi?
-Max, tata nic złego nie zrobił.- wzięłam syna na ręce- to było fałszywe oskarżenie.
-Max bardzo Was kocham i to co koledzy Ci mówili to nie było prawdą.- Max wyrwał się z mojego uścisku i przytulił Svena
-Tęskniłem. Teraz wrócimy wszyscy do domu?- zapytał
-Oczywiście, że tak. - odpowiedziałam
-Synku zagrałeś świetnie. Jesteśmy bardzo z Ciebie dumni.
-Tak jak Ty tato?
-Znacznie lepiej.
Wróciliśmy do domu. Tęskniłam z tym miejscem a szczególnie za moją garderobą i kuchnią w której wiem co jest. Szybko zrobiłam kolekcje i wspólnie ją zjedliśmy.
Następnie Max poszedł spać a ja udałam się do sypialni wraz z Svenem:
-Bardzo się cieszę że tu jesteście
-Uwierz mi, że ja też kochanie. - Pocałowałam Svena w usta, a on powtarzał to coraz bardziej mocniej z każdą sekunda...
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ:
Sven 6 dni temu pojechał na zgrupowanie reprezentacji, więc nie zdążyliśmy nacieszyć się sobą, ale przynajmniej zdążył złożyć wniosek do sądu przeciwko Ninie. Bardzo się z tego powodu cieszę, może w końcu da nam spokój. Skorzystają z tego iż Max dziś nocował u kolegi. Postanowiłam zaprosić do siebie Mię.
-Hej - ucałowałam ją w policzek
-Fajnie, że mnie zaprosiłaś.
-To Ty zrobiłaś mi przyjemność, że przyszłaś. Cały czas siedzę sama. Dobrze, że Sven już dziś wraca. Chcesz coś do picia?
-Poproszę kawę- udałyśmy się do kuchni i tam zrobiłam kawę Ninie, a sobie miętę. Wygodnie usiadłyśmy na kanapie- A Max gdzie?
-Nocował u kolegi i jeszcze chciał zostać. Cieszę się, że ma kolegów bo przez moment było ciężko- uśmiechnęłam się
-Sven złożył wniosek?
-Tak. W końcu go namówiłam, ale nie było łatwo. Sądził, że już odpuściła/
-Dobrze zrobił. Dzwoniła do mnie przedwczoraj i ona nie wie o tym, że wróciłaś do Svena i może i dobrze. Przynajmniej myśli, że jej się udało i jak na razie nie kombinuje nic zrobić, ale kto tam ją wie. Lepiej dmuchać na zimne.
-Masz rację. A mówiła coś?
-Mówiła tylko, że jest genialna i dobrze to wszystko wymyśliła. Ona po prostu jest zakochana w Svenie i chce zrobić wszystko by z nim być. Ja jej oczywiście nie bronię, ale wiem w pewnym sensie co ona czuje.- Mia nagle posmutniała
-Wszystko ok? Wiem, że nie jesteś po stronie Niny.- uśmiechnęłam się
-To nie chodzi o to.
-Więc zapewne chodzi o faceta co? Jeżeli chcesz to powiedz. Może będzie Ci lepiej.
-Kiedyś byłam mocno zakochana. Na prawdę mocno. Co prawda był ode mnie straszy o 6 lat, ale myślałam, że będziemy razem zawsze. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, ale okazało się, że ma żonę i rocznego synka. Był to dla mnie straszny cios. Nie dość, że mnie okłamał to ja głupia wierzyłam mu w każde jego słowo. Czułam się okropnie bo przecież byłam tak jakby nie świadomie kochaną, którą nigdy w życiu nie chciałam być- Mia zaczęła cicho szlochać
-Mia, kochanie uspokój się. Przecież to nie Twoja wina. Nie wiedziałaś, że ma żonę i dziecko.- przytuliłam ją
-Tak niby nie, ale gdybym była bardziej ostrożna.
-Byłaś zakochana. Wierzyłaś mu. To normalne.
-Nina mnie bardzo wspierała. Ona proponowała mi zemstę. Na którą się zgodziłam. Chciała po prostu zniszczyć mu życie, ale w porę się opamiętałam i z tego zrezygnowałam. Zbyt mocno go kochałam by niszczyć mu całe życie. Żal było mi jego dziecka. Kinia przepraszam, że nie powstrzymałam jej przed tym okropnym planem.
-Mia daj spokój nie mogłaś nic zrobić. - nagle bardzo źle się poczułam, wstałam i upadłam.
-Kinga! Kinia co Ci!- słyszałam tylko przeraźliwy krzyk Mii.
---------------------------------------------------------------------------
Cześć kochane :*
Przepraszam, że rozdział dodaje dopiero teraz. Ale szkoła jest bardzo męcząca :(
Przykro mi, że nikt nie komentuje tego opowiadania.
Pozdrawiam ;*
Strój Kingi :
Strój Mii:
wtorek, 7 października 2014
Rozdział 18
Sven:
Cholernie się cieszyłem, że Kinga mnie wysłuchała i pozwoliła Maxowi zostać na noc w domu.
-Tato czemu mama jest na Ciebie zła?
-Max, to jest dość trudne. Zaszło małe nie porozumienie, ale zrobię wszystko byśmy znów mieszkali razem. Kocham Cię synku.
-Ja Ciebie też tato. Jestem bardzo głodny po treningu.
-Ja też. To może zamówimy pizzę ?
-Mama nie była by zadowolona.
- I nasi trenerzy też nie. No ale ich tu nie ma, więc co zamawiamy?
-Tak!
KINGA:
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie. Ubrałam się i zeszłam na dół:
-Kinga mam prośbę mogłabyś posiedzieć z Hubertem chwilę?- zapytała moja siostra
-Oczywiście, że tak to żaden problem. Tylko o 14 odbieram Maxa ze szkoły.
-Zdążę. Będziemy dziś u niego na meczu. O której on jest?
-Bardzo się ucieszy. zaczyna się o 17
-Dobra. Ja lecę. Pa
-Pa- odpowiedziałam i wzięłam Huberta na ręce- Ostatnio Cię troszkę zaniedbałam co?
-Troszke - odpowiedział przytulając się do mnie
-Jesteś taki słodki. Jadłeś śniadanie?
-Jeście nie, alie mam ochiote na tiosty
-To lecimy do kuchni! Szybko Hubcio!
Po zjedzeniu ubrałam Huberta i poszłam z nim na spacer. Mały był w niebo wzięty z atrakcji jakie były na placu zabaw. Wróciliśmy do domu i położyłam małego na krótką drzemkę. Następnie przygotowałam szybko obiad:
-Jestem!- krzyknęła moja siostra- Hubert śpi?
-Tak. Był zmęczony. Zrobiłam obiad. Ja już zjadłam. Muszę teraz jechać odebrać Maxa. To co? Widzimy się na meczu?
-Jasne. Dzięki za obiad!
-Nie ma sprawy- odpowiedziałam w pośpiechu i ruszyłam pod szkołę mojego syna. Gdy weszłam do szatni Max siedział na ławce ze spuszczoną głową w dół- Max? Co się stało?- zobaczyłam, że ma podartą bluzę- Max, spójrz na mnie.Proszę - niechętnie podniósł głowę - Powiedz co się stało?
-Nic mamo.
-Max! Błagam nie kłam. Przecież jestem Twoją matką. Widzę, że jest coś nie tak. Czemu masz podartą bluzę?
-Bo kolega powiedział, że tata nas już nie kocha i zostawił Cię przeze mnie, bo jestem adoptowany, a ja się na niego rzuciłem a on na mnie.- Max zaczął płakać, a ja mocno przytuliłam. Nie mogłam pojąc jak dzieci mogą być tak okropne względem siebie to straszne!
-Max, tata nas kocha- powiedziałam, głaszcząc go po głowie- Uwierz mi. Przecież nawet dziś u niego nocowałeś.
-Ale on Cię zdradził ma inną!- Boże w tedy to kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przecież sama starałam się nie mówić nic Maxowi, a jakiś gnój mówi mu to w szkole!
-Max, to są na pewno kłamstwa- chciałam w głębi serca aby to była prawda- A teraz nie możesz się martwić bo masz mecz, który musisz...
-Wygrać!
-No właśnie. Ubieraj się i lecimy na stadion.
MIA:
Od wczoraj dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia. Nie mogę sobie poradzić z tym, że Kinga wyprowadziła się od Svena, a on biedy nawet nie może udowodnić swojej winy. A jeszcze gdy czytam te wymyślone historie w internecie to krew mnie zalewa. Nie wiem jak mogłam wziąć w tym czymś udział jest mi strasznie wstyd.
Sven:
Po swoim treningu od razu udałem się na hale gdzie trenuje Max. Wiedziałem, że przygotowuje się do meczu. Zobaczyłem tam też Kingę:
-Cześć
-Hej- odpowiedziała
-Wiesz czemu Max nawet mi nie pomachał?
-Wiem. Bo go skrzywdziłeś! Zachciało Ci się romansów to masz.
-Boże Kinga przecież mówiłem Ci, że ja nigdy bym Cię nie zdradził! A Max skąd wie o tej wymyślonej historii przez Ninę ?
-W szkolę ktoś mu powiedział. Nawet się bił. Powiedzieli mu, że nas zostawiłeś przez niego.
-To są jakieś brednie. Skąd te dzieci mają te informację. Przecież ja Was kocham. Kinga na prawdę.
-Sam nie wiem komu mam wierzyć,ale przez to wszystko Max cierpi, a on już wiele się wycierpiał.
- Kinga wróćcie do domu.
-Nie ma mowy- Kinga wybiegła z hali, a ja za nią
-Przepraszam, Sven?- zapytała jakaś dziewczyna
-Tak, ale ja nie mam teraz czasu. Kinga co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła?
-Nie wiem.- odpowiedziała
-Ale ja wiem- powiedziała ta sama dziewczyna. W tedy ją poznałem to była ta dziewczyna, która pytała o drogę do sklepu.
-Słucham?- zapytała Kinga
-Błagam Cię uwierz mu on jest nie winny.- skąd ona wie, że właśnie ja mówię prawdę?
-A skąd niby masz to wiedzieć ?- zapytała moja żona
-Ja Ciebie kojarzę Ty u nas w okolicy mieszkasz prawda? Ty jesteś Mia? Pytałaś o drogę.
-Nie do końca. Mam na imię Mia, ale nie mieszkam w waszej okolicy.
-Jaka droga?- zapytała Kinga
-Po słuchajcie mnie. Jestem koleżanką Niny.- i już wszystko jasne- Sven ja udowodnie Twoją niewinność
-Ciekawe jak? - zapytała Kinga
-Nina do mnie zadzwoniła, że muszę jej pomóc. Niestety byłam jej winna przysługę i nie mogłam jej odmówić. Kazała mi być pod waszym domem. Pojechałam tam. Czekałyśmy, aż wyjdziesz z synem z domu- zwróciła się do Kini- gdy ciebie poznałam mówiłam jej, żeby nic głupiego nie robiła, ale ona kazała mi cicho siedzieć. Powiedziała, że mam iść zapytać Svena o drogę do sklepu. Zrobiłam to co Sven może potwierdzić. Po jakiś 20 minutach zadzwoniła do mnie żebym weszła do domu. Gdy weszłam kompletnie mnie zatkało. Leżałeś na kanapie nie przytomny. Ona dodała Ci proszków usypiających !
-Ona jest chora psychicznie! Ale kiedy ona to zrobiła?- byłem w szoku, że zrobiła takie coś
-Dodała Ci ich do soku kiedy rozmawiałeś ze mną. Potem Ciebie i siebie rozebrała, a ja...- widać było w jej oczach skruchę- ja zrobiłam zdjęcia. Przepraszam Was strasznie za to! Jest mi okropnie głupio i żal Was i Maxa. Na prawdę czuje się winna dlatego tu przyszłam!
----------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Bardzo dziękuje za komentarze.
Każdy komentarz to większa motywacja do pracy :D
Czytałeś skomentuj bardzo proszę :)
Pozdrawiam Lena :*
STRÓJ KINGI:
STRÓJ MII:
Cholernie się cieszyłem, że Kinga mnie wysłuchała i pozwoliła Maxowi zostać na noc w domu.
-Tato czemu mama jest na Ciebie zła?
-Max, to jest dość trudne. Zaszło małe nie porozumienie, ale zrobię wszystko byśmy znów mieszkali razem. Kocham Cię synku.
-Ja Ciebie też tato. Jestem bardzo głodny po treningu.
-Ja też. To może zamówimy pizzę ?
-Mama nie była by zadowolona.
- I nasi trenerzy też nie. No ale ich tu nie ma, więc co zamawiamy?
-Tak!
KINGA:
Następnego dnia wstałam dosyć wcześnie. Ubrałam się i zeszłam na dół:
-Kinga mam prośbę mogłabyś posiedzieć z Hubertem chwilę?- zapytała moja siostra
-Oczywiście, że tak to żaden problem. Tylko o 14 odbieram Maxa ze szkoły.
-Zdążę. Będziemy dziś u niego na meczu. O której on jest?
-Bardzo się ucieszy. zaczyna się o 17
-Dobra. Ja lecę. Pa
-Pa- odpowiedziałam i wzięłam Huberta na ręce- Ostatnio Cię troszkę zaniedbałam co?
-Troszke - odpowiedział przytulając się do mnie
-Jesteś taki słodki. Jadłeś śniadanie?
-Jeście nie, alie mam ochiote na tiosty
-To lecimy do kuchni! Szybko Hubcio!
Po zjedzeniu ubrałam Huberta i poszłam z nim na spacer. Mały był w niebo wzięty z atrakcji jakie były na placu zabaw. Wróciliśmy do domu i położyłam małego na krótką drzemkę. Następnie przygotowałam szybko obiad:
-Jestem!- krzyknęła moja siostra- Hubert śpi?
-Tak. Był zmęczony. Zrobiłam obiad. Ja już zjadłam. Muszę teraz jechać odebrać Maxa. To co? Widzimy się na meczu?
-Jasne. Dzięki za obiad!
-Nie ma sprawy- odpowiedziałam w pośpiechu i ruszyłam pod szkołę mojego syna. Gdy weszłam do szatni Max siedział na ławce ze spuszczoną głową w dół- Max? Co się stało?- zobaczyłam, że ma podartą bluzę- Max, spójrz na mnie.Proszę - niechętnie podniósł głowę - Powiedz co się stało?
-Nic mamo.
-Max! Błagam nie kłam. Przecież jestem Twoją matką. Widzę, że jest coś nie tak. Czemu masz podartą bluzę?
-Bo kolega powiedział, że tata nas już nie kocha i zostawił Cię przeze mnie, bo jestem adoptowany, a ja się na niego rzuciłem a on na mnie.- Max zaczął płakać, a ja mocno przytuliłam. Nie mogłam pojąc jak dzieci mogą być tak okropne względem siebie to straszne!
-Max, tata nas kocha- powiedziałam, głaszcząc go po głowie- Uwierz mi. Przecież nawet dziś u niego nocowałeś.
-Ale on Cię zdradził ma inną!- Boże w tedy to kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przecież sama starałam się nie mówić nic Maxowi, a jakiś gnój mówi mu to w szkole!
-Max, to są na pewno kłamstwa- chciałam w głębi serca aby to była prawda- A teraz nie możesz się martwić bo masz mecz, który musisz...
-Wygrać!
-No właśnie. Ubieraj się i lecimy na stadion.
MIA:
Od wczoraj dręczą mnie ogromne wyrzuty sumienia. Nie mogę sobie poradzić z tym, że Kinga wyprowadziła się od Svena, a on biedy nawet nie może udowodnić swojej winy. A jeszcze gdy czytam te wymyślone historie w internecie to krew mnie zalewa. Nie wiem jak mogłam wziąć w tym czymś udział jest mi strasznie wstyd.
Sven:
Po swoim treningu od razu udałem się na hale gdzie trenuje Max. Wiedziałem, że przygotowuje się do meczu. Zobaczyłem tam też Kingę:
-Cześć
-Hej- odpowiedziała
-Wiesz czemu Max nawet mi nie pomachał?
-Wiem. Bo go skrzywdziłeś! Zachciało Ci się romansów to masz.
-Boże Kinga przecież mówiłem Ci, że ja nigdy bym Cię nie zdradził! A Max skąd wie o tej wymyślonej historii przez Ninę ?
-W szkolę ktoś mu powiedział. Nawet się bił. Powiedzieli mu, że nas zostawiłeś przez niego.
-To są jakieś brednie. Skąd te dzieci mają te informację. Przecież ja Was kocham. Kinga na prawdę.
-Sam nie wiem komu mam wierzyć,ale przez to wszystko Max cierpi, a on już wiele się wycierpiał.
- Kinga wróćcie do domu.
-Nie ma mowy- Kinga wybiegła z hali, a ja za nią
-Przepraszam, Sven?- zapytała jakaś dziewczyna
-Tak, ale ja nie mam teraz czasu. Kinga co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła?
-Nie wiem.- odpowiedziała
-Ale ja wiem- powiedziała ta sama dziewczyna. W tedy ją poznałem to była ta dziewczyna, która pytała o drogę do sklepu.
-Słucham?- zapytała Kinga
-Błagam Cię uwierz mu on jest nie winny.- skąd ona wie, że właśnie ja mówię prawdę?
-A skąd niby masz to wiedzieć ?- zapytała moja żona
-Ja Ciebie kojarzę Ty u nas w okolicy mieszkasz prawda? Ty jesteś Mia? Pytałaś o drogę.
-Nie do końca. Mam na imię Mia, ale nie mieszkam w waszej okolicy.
-Jaka droga?- zapytała Kinga
-Po słuchajcie mnie. Jestem koleżanką Niny.- i już wszystko jasne- Sven ja udowodnie Twoją niewinność
-Ciekawe jak? - zapytała Kinga
-Nina do mnie zadzwoniła, że muszę jej pomóc. Niestety byłam jej winna przysługę i nie mogłam jej odmówić. Kazała mi być pod waszym domem. Pojechałam tam. Czekałyśmy, aż wyjdziesz z synem z domu- zwróciła się do Kini- gdy ciebie poznałam mówiłam jej, żeby nic głupiego nie robiła, ale ona kazała mi cicho siedzieć. Powiedziała, że mam iść zapytać Svena o drogę do sklepu. Zrobiłam to co Sven może potwierdzić. Po jakiś 20 minutach zadzwoniła do mnie żebym weszła do domu. Gdy weszłam kompletnie mnie zatkało. Leżałeś na kanapie nie przytomny. Ona dodała Ci proszków usypiających !
-Ona jest chora psychicznie! Ale kiedy ona to zrobiła?- byłem w szoku, że zrobiła takie coś
-Dodała Ci ich do soku kiedy rozmawiałeś ze mną. Potem Ciebie i siebie rozebrała, a ja...- widać było w jej oczach skruchę- ja zrobiłam zdjęcia. Przepraszam Was strasznie za to! Jest mi okropnie głupio i żal Was i Maxa. Na prawdę czuje się winna dlatego tu przyszłam!
----------------------------------------------------------------------------
Hej :*
Bardzo dziękuje za komentarze.
Każdy komentarz to większa motywacja do pracy :D
Czytałeś skomentuj bardzo proszę :)
Pozdrawiam Lena :*
STRÓJ KINGI:
STRÓJ MII:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








