czwartek, 27 marca 2014

ROZDZIAŁ 3

Dziewczyny zaparkowały pod domem:
-No to jesteś my na miejscu- powiedziała Kornelia
-Chodź do mnie zrobimy obiad i zjemy.
-Na takie atrakcje mogłam sobie pozwolić gdy byłam singielką. Teraz sama muszę jechać do domu i zrobić obiad.
-Nie marudź tylko chodź. Razem zrobimy i potem zawieziesz chłopką. No chodź- Kornelia dała się namówić i razem udały się do mieszkania. Lars siedział wygodnie na kanapie oglądając powtórkę wczorajszego meczu.
-O cześć Sven a Ty już w domu?- zapytała zdziwiona Kornelia.
-Cześć Lars- powiedziała Kinga
-Lars? Kinguś przecież to Sven!
-Och czy Ty nigdy nie możesz mnie pomylić?- zapytał Lars wstając z kanapy- Myślałem, że dostanę buziaka na przywitanie.
-Boże to naprawdę Lars! Jak Ty ich rozpoznajesz?- zapytała Kornelia.
-Lata praktyki kochana- Kinga przywitała Larsa.- Kiedy przyjechałeś?
-To Sven Ci nie mówił? Wczoraj z nim gadałem i gratulację kochana- uściskał Kingę
-No jakoś nie wspomniał. Czyli już wiesz, że będziesz wujkiem?
-No oczywiście! Zdążył się pochwalić. Wiesz tutaj niby taki skromny a tu proszę.


Gdy Kornelia po zjedzonym obiedzie poszła do domu Kinga siedziała z Larsem i czekała na Svena:
-Kinia co się dzieje?
-Nic po prostu Sven się do mnie nie odzywa.
-Pewnie chodzi o tą kolacje. Gadałem z nim i on się bardzo martwił o Ciebie i dziecko tym bardziej że sama wiesz jakie mieliście problemy by doczekać się potomka.
-Wiem. Chyba masz racje. Musze z nim pogadać.  -właśnie do kuchni wszedł Sven.
-Cześć brat
-Hej. My właśnie gadamy sobie. Jak na treningu ?
-Klopp dał nam wycisk jutro mecz i musimy być skupieni w 100 % . Jestem głodny.
-Odgrzeje Ci obiad- powiedziała
-Nie trzeba poradzę sobie. Przecież chciałaś spokój ode mnie.
-Sven przestań ! Przecież wiesz, że
- No że co niby.  Potem pogadamy teraz na prawdę chce odpocząć i pogadać z bratem. - Kinga zrozumiałam aluzje i poszła położyć się do sypialni.

Gdy Lars położył się w pokoju gościnnym a Sven poszedł do łazienki. Kinga postanowiła dołączyć do męża:
-Sven Przepraszam-powiedziała siadają na małym krześle- Wiem, że się martwiłeś.
-Martwiłem się bo was Kocham rozumiesz? -zapytał klękając przy niej
-rozumiem.  Przepraszam Cię bardzo.
-Już dobrze. Teraz choć do łóżka.


Kinga jest już w 5 miesiącu ciąży. Jak na razie czuje się bardzo dobrze:
- Zapraszam panią Bender- zawołała ją młoda lekarka do gabinetu. Niestety Sven nie mógł być z nią w tak ważnym dniu gdyż ma dziś ważny mecz wyjazdowy. - Proszę się położyć. - dziewczyna polała ją zimną cieczą- dziecko rozwija się prawidłowo.  Chce pani znać płeć dziecka?
-Bardzo !
- jest to dziewczynka.
- Wspaniale. Bardzo się cieszę.

Kinga była szczęśliwa że jej dziecko jest zdrowe i będzie to dziewczynka.  Udała się do siostry:
-Kornelia! Kornelia !
-Cicho Hubert dopiero zasnął.  Co się stało?
- Przepraszam.  Byłam u lekarza i będę miała córkę.
- To świetnie. To chodź wybierzemy jakieś imiona?
- Powinnam robić to z Svenem nie sadzisz?
- Przecież tylko sobie pogadamy.  A powiedziałaś mu ?
- jeszcze nie. Teraz mają trening.
- Idź do salonu ja zrobię cos do picia i wybieramy. - Kornelia dokładnie tak zrobiła- powiem Ci ze ja bym córkę nazwała Wiktoria bądź Julia takie piękne imiona
-Julia jest takie popularne a Wiki to no nie wiem sama.
- jejku jak ty marudzisz. Daj swoje propozycje.
-no dobrze mi podoba się Laura, Amelia czy Nikola.
- O Boże Laura i Nikola piękne !
-Podobają Ci się?
-No jasne.  Kurde nie mogę się doczekać jak będę przytulać tą małą Ślicznotkę. - telefon Kingi zadzwonił
- Słucham?
-Cześć skarbie jak było u lekarza?  Wszystko w porządku?
- Tak wszystko ok. Będziemy mieli córkę Sven.
- bardzo się ciesze będzie piękna jak ty. Strasznie żałuję że nie było mnie z tobą słońce.
-a ja tego że będę kibicować ci tylko przed telewizorem.
-Tylko zostać u Kornelia a rano po ciebie przyjadę.  Kocham Was.
-Dobrze zostanę. My ciebie tez.


Hubert wstał  po południowej drzemce. Była ładna pogoda jak na październik,więc Kornelia ubrała małego i we trójkę ruszyli na spacer.  Po powrocie zrobiły kolację i nakarmiły Huberta.  Następnie wygodnie rozłożyli się na łóżku oglądając mecz Borussi, który skończył się remisem.


------------------------------------------------------------------------------------
Cześć udostępniam kolejny rozdział. Sądzę ze blog was kompletnie nie interesuje. Jeżeli będzie tak dalej to go usunę.
Pozdrawiam i przepraszam za błędy ponieważ pisalam bardzo szybko.

czwartek, 20 marca 2014

ROZDZIAŁ 2

Promienie słońca leniwie wpadały do sypialni przez zasłonięte rolety. Sven przetarł leniwie oczy i spojrzał na żonę po czym ją pocałował:
-Nie śpisz już?- zapytała
-Nie. Nie chciałem Cię obudzić- pogłaskał ją po policzku
-Nie śpię już. Troszkę źle się czuje. Mam mdłości.
-Kochanie było trzeba mnie budzić! Może pojedziemy do lekarza- dziewczyna się roześmiała
-Skarbie to normalne teraz będę się tak czuła- uspokoiła go- Ale możesz zrobić mi herbatki?
-Oczywiście, że tak skarbie.

Chłopak poszedł do kuchni wstawił wodę i zaczął również przygotowywać śniadanie. Po 20 minutach wkroczył dumnie do sypialni z tacą pełną jedzenia:
-Sven nie musiałeś- uśmiechnęła się do niego.
-Masz rację, ale chciałem. To co jemy?
-Dziękuje- pocałowała go i zaczęli spożywać śniadanie.
-Lepiej się czujesz?
-Troszkę tak.
-Może zadzwonię po Kornelie by do Ciebie przyjechała bo ja nie mogę opuścić treningu.
-Mówiłam Ci, ze to normalne. Nie martw się tak. Zostanę sama dam radę.- chłopak się trochę uspokoił

Kingę obudził dźwięk telefonu. Dziewczyna spojrzała na niego i przypomniał jej się, że ma dziś wieczorem ważne spotkanie dotyczące reklamy Svena.
-Sven, Sven!- krzyczała lecz on jeszcze nie wrócił z treningu.
Kinga poszła do łazienki wykąpała się, wysuszyła włosy i spięła je w koka. Szybkim krokiem poszła wybrać swoją kreacje po wyborze umalowała się i była gotowa do wyjścia.
-O skarbie a my gdzieś idziemy? Zapomniałem o czymś?- zapytał Sven rzucając torbę z treningu w kąt.
-Ja tak Ty zostajesz i torbę zanieś na górę.
-Ja to Ty?
-Mam spotkanie dotyczące Ciebie. No wiesz taka mała kolacja.
-Mnie? Czyli idę.
-Nie nie idziesz! Ja jestem menadżerem i to ja negocjuje warunki. A ty potem tylko podpiszesz. Będę o 22. - dziewczyna pocałował męża na pożegnanie i wyszła

Sven zmęczony bo treningu poszedł wziąć ciepłą kąpiel. Następnie rozłożył się wygodnie w salonie i grał w fifę. Mężczyzna postanowił zadzwonić do swojej żony, gdyż martwił się o nią.
-Za ile będziesz?
-Wiesz jest trochę więcej osób niż myślałam. I tak to się no...przedłuża. Obiecuje, że będę za półgodziny.
-Mam nadzieje i uważaj na siebie. -Sven postanowił iść na górę i położyć się do łóżka lecz nie mógł zasnąć bez niej. Zadzwonił więc do brata:
-Cześć przeszkadzam?
-No co Ty! Co tam u Was?
-Będziesz wujkiem!
-Wujkiem? Jak to?
-No ja będę ojcem więc Ty wujkiem.
-O Boże to Kinga jest w ciąży?
-Tak przecież mówię.
-To świetnie bracie daj mi ją to jej pogratuluje.
-Nie ma jej. Poszła na kolację w mojej sprawie.
-Uuu stary pilnuj jej bo ktoś Ci ją zabierze. A tak poważnie to się nie martw. Mogę do was wpaść jutro po treningu? Był bym tak o 15.
-Jasne tylko mnie o 15 jeszcze nie będzie bo mam trening o 12.
-Dobra stary mam kluczę jak coś. To trzymajcie się papa.
-Pa.

 W końcu była już 12 w nocy a jej nadal nie było postanowił zadzwonić kolejny raz lecz tym razem ona nie odbierała i kolejny i kolejny, aż chłopak zszedł na dół założył buty i miał juz wychodzić gdy...
-O a Ty gdzie się wybierasz? - zapytała zadowolona Kinga
-Gdzie? Po Ciebie miałaś być godzinę temu i co? Czy Ty jesteś w ogóle odpowiedzialna? Nosisz nasze dziecko!
-Sven daj spokój. Nic się nie stało!
-Ale nie odbierałaś telefonu dzwoniłem do ciebie!
-Nie słyszałam daj już spokój.
-Chcesz spokój to ok!

Sven był na prawdę zdenerwowany i zły na Kingę, więc bez żadnego słowa poszedł do sypialni i położył się spać. Kinga nie wiedząc co zrobiła źle była rozczarowana zachowaniem męża. Poszła do łazienki zmyć makijaż i bez słowa położyła się obok Svena. Nazajutrz zadzwonił do Kingi telefon :
-Hej siostra. Masz ochotę wyskoczyć na małe zakupy? Hubert tak rośnie, że muszę mu kupić parę rzeczy.
-Jasne chętnie. To za ile będziesz?
-Za 30 minut. Pasuje?
-Tak. To czekam
-No pa.

Kornelia wpadła do mieszkania siostry:
-Kinguś a co Ty taka? Nie wyspałaś się.
-Wyspałam tylko...
-Tylko co?
-Sven się  na mnie obraził. Wyszedł bez pożegnania.
-Niech zgadnę za wczorajszą kolację?- dziewczyna pokiwała tylko głową- ja zawsze mówiłam, że to nie był dobry pomysł byś była jego menadżerką.
-Kornelia daj spokój i chodź już na te zakupy. 

-------------------------------------------------------------------------------------------------


Witam Was kochane :*
Mam nadzieje, że ten rozdział choć trochę przypadnie wam do gustu:)
Gorąco pozdrawiam Lena :*


STROJE KINGI:


STRÓJ KORNELI:







piątek, 14 marca 2014

ROZDZIAŁ 1

Było piękne lipcowe  popołudnie. Kinga wyszła z przychodni i  uśmiech nie z chodził z jej twarzy. W końcu dowiedziała się, że będzie matką. Tak długo na to czekała. Wsiadła do samochodu i z tych emocji nie wiedziała co robić jechać prosto do domu czekać na męża czy może jechać na treningi i powiedzieć mu tam. Po chwili namysłu ruszyła pod adres zamieszkania siostry.

Kinga weszła pewnie do mieszkania Piszczków:
-Halo jest tu kto?
-Tak! Jestem w kuchni karmię Huberta- Kinga udała się do niech i pocałowała siostrzeńca- Kinguś a co Ty taka no nie wiem rozpromieniona, radosna? Stało się coś?
-Tak!- wykrzyczała z uśmiechem
-No to mów! Na co czekasz?
-Będę matką!
-Jejku to świetnie! Ale  byłaś u lekarza tak?
-Tak byłam.
-Było trzeba powiedzieć pojechała bym z Tobą
-Kornelia wiesz jak było w tym roku byłaś już ze mną dwa razy. Teraz chciałam iść sama
-No dobra nie ważne. Teraz się  cieszmy tym, że będziesz mamą. Ale zobaczysz nie będzie łatwo. Szczególnie jak dziecko będzie przechodzić okres buntu dwulatka.
-Co Ty mówisz? Dzieci są słodkie.
-Yhym do czasu do czasu moja droga z resztą sama zobaczysz.Zobacz nawet teraz jak ja wyglądam!
-Wyglądasz świetnie!
-W dresie? Z resztą nie ważne. Teraz chodźmy na taras jest tak ładna pogoda. -Kornelia wzięła małego na ręce i udali się na taras.


Dziewczyny siedziały wygodnie na tarasie gdy chłopcy weszli na podwórko:
-Cześć dziewczyny- powiedzieli równocześnie
-Cześć- odpowiedziały
-Widzę, że mój syn ćwiczy podania bardzo dobrze synku- powiedział Łukasz witając się z synkiem.
-Sven możemy już jechać do domu?- zapytała Kinga
-Już? Przecież dopiero przyjechałem
-No tak ale... No proszę jedźmy
-Ej Kinga posiedźcie trochę- poprosił Łukasz
-Łukasz my jeszcze musimy iść gdzieś, więc niech jadą- powiedziała Kornelia
-No dobrze. To ja idę po torbę. Spotkamy się przy samochodzie-Kinga pokiwała głową, a chłopak wyszedł
-Dzięki Kornelia- powiedziała na ucho Kinga
-Nie ma za co. Daj znać jak się bardzo cieszył.
-Oczywiście. To pa. - wyszła z domu. -Sven ja jadę
-Nie ma takiej opcji ja jadę samochodem a Ty na miejsce pasażera.
-Ja przyjechałam, więc ja jadę.
-Właśnie dlatego. Teraz moja kolej ja jadę. Skarbie.
-Ach niech Ci będzie- w końcu wsiedli do samochodu i ruszyli.

Kinga nie mogła wytrzymać i musiała powiedzieć tu i teraz o ciąży:
-Sven muszę Ci coś powiedzieć.- Chłopak spojrzał na swoją żonę
-Coś się stało tak?
-Tak. Ale to coś wspaniałego. Będziesz tatą!
-Boże kochanie jejku! To cudownie! Jestem bardzo szczęśliwy- Sven ucałował żonę, a światło czerwone zmieniło się na zielone- Tak bardzo Cię kocham
-Ja Ciebie też skarbie,  masz zielone światło. 
-Nie ważne. Tak bardzo się cieszę- dźwięk klaksonów zaczął się wydobywać
-Sven jedź!

Małżeństwo w końcu dojechało do domu. Byli szczęśliwi z tego, że będą rodzicami. Zjedli wspólnie kolację i udali się do sypialni gdzie Kinga pokazała mężowi pierwsze zdjęcia ich dziecka.


--------------------------------------------------------------------------------

Cześć kochane :* 
Bardzo przepraszam, że taki krótki, ale muszę się trochę rozkręcić. 
Kolejne mam nadzieje będą ciekawsze :) 
Gorąco was pozdrawiam i całuje Lena :*


STRÓJ KINGI:


 STRÓJ KORNELI:

środa, 12 marca 2014

PROLOG

Jestem zawodnikiem Borussii Dortmund. Od trzech lat jestem również szczęśliwym mężem pięknej Polki o imieniu Kinga. Poznaliśmy się pięć lat temu tak całkowicie przypadkiem u Piszczka. Pamiętam jej pierwsze spojrzenie w moją stronę gdy Korneli nas przedstawiała. Potem pierwsza randka i po roku czasu zamieszkaliśmy razem no cóż dosyć ciężko było mi się przyzwyczaić do porządku w domu w którym zawsze panował bałagan, ale byłem szczęśliwy, że mam ją tuż obok.


                                                                    ***

Mam na imię Kinga jestem żoną i za razem menadżerem Svena. Mam siostrę Kornelie, która jest z Łukaszem mają wspaniałego synka Huberta. Do Dortmundu przyjechałam gdy miałam 19 lat tak po prostu odwiedzić siostrę, ale poznałam Svena on tak mnie w sobie rozkochał, że już nie wróciłam. Oczywiście rodzicom powiedziałam, że zostaje bo znalazłam pracę co było dużym kłamstwem. Po jakimś czasie musiałam rodzicom powiedzieć, że spotykam się z Svenem . Oni nie byli z tego powodu zadowoleni tym bardziej, że Sven jest Niemcem. Dopiero po ślubie zaakceptowali nasz związek gdy zobaczyli, że jestem na prawdę szczęśliwa. Dziś moje szczęście wzrosło do granic możliwości ponieważ dowiedziałam się, że będę matką.  Z Svenem o dziecko staramy się przez ponad rok dlatego jestem tak bardzo szczęśliwa.


---------------------------------------------------------------------

Witam :* 
Mam nadzieję, że choć troszkę was zaciekawi :) 
Bardzo dziękuje Alex za dodanie do obserwujących. Obiecuje postaram się nie zawieść :) 
Pozdrawiam i całuje Lena :*

wtorek, 11 marca 2014

BOHATERZY :)

Sven Bender- 24 lata piłkarz BVB od 3 lat jest mężem polki.



Kinga Bender- 24 lata jest żoną Svena.


Łukasz Piszczek- 28 lat piłkarz BVB. Ma żonę Kornelię i synka Huberta.


Kornelia Piszczek- 25 lat żona Łukasza Piszczka oraz siostra Kingi.


Hubert Piszczek- 2 latka. Synek Łukasza i Kornelii oraz chrześniak Kingi i Svena.


Lars Bender- 24 lata brat bliźniak Svena. Zawodnik Bayern  Leverkusen

---------------------------------------------------------------------------------------


Hej :) Mam nadzieję, że bohaterowie Wam się podobają :) Jutro dodam prolog. Mam nadzieje, że Was zaciekawi. Pozdrawiam i całuje Lena :*