czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 12

3 miesiące później:

Wróciliśmy wczoraj z Polski byliśmy tam na krótkich feriach razem z Maxem, który poznał swoich drugich dziadków.  Oczywiście nie mogła być inaczej dziadkowie byli oczarowani wnukiem z resztą się im nie dziwie Max jest wspaniałym dzieckiem. A ja właśnie jestem w drodze do szatni:
- Ooo Sven jak miło, że już jesteś- rzucił Piszczek
-Ty, a widziałeś tą nową masażystkę?- zapytał Błaszczykowski
-No jest świetna!- dodał Marco- Mnie to coraz częściej bolą plecy.
-Idź ty debilu się leczyć!- krzyknął Kuba
-Hej chłopcy. Nie widziałem.- powiedziałem zdejmując koszulkę
-Żałuj śliczna dziewczyna. A jak masuje poezja!- wtrącił Mats
-Witam chłopcy. - do szatni wszedł Klopp- dobrze, że jesteś Sven. Chciałem Ci przedstawić Ninę, nową masażystkę.
-Witam trenerze- podałem mu dłoń, a dziewczyna wyłoniła się za drzwi
-Cześć jestem Nina. Długo czekałam by Cię poznać. Mam nadzieję, że będziemy często się widzieć.
-Sven. Ja mam nadzieję, że nie...- chłopaki popatrzyli na mnie jak na debila.- chodziło mi o to, że wiesz no nie będę potrzebować masaży czy jakiś ćwiczeń. Po prostu nie chciał  bym łapać jakieś kontuzji. Wiesz o co mi chodzi? - zapytałem speszony, a widziałem , że Ninie nie było do śmiechu.
-Rozumiem.- odpowiedziała- Przepraszam, ale muszę już iść. Pa
-Dobra idziemy na murawę!- rozkazał trener

-No Sven nie byłeś dla niej miły- wtrącił Marco
-Nie musiałem.
-Niby czemu nie?- zapytał
-Ponieważ ja mam żonę i dziecko i nie muszę robić do niej maślanych oczu jak ty! Choć racja nie zabrzmiało to zbyt miło, ale nie chciałem jej urazić na prawdę chodziło mi tylko o tę kontuzję.
-Tak tak Sven nie musisz się tłumaczyć- zaśmiał się Piszczu


Gdy wyszedłem z szatni zaczepiła mnie Nina:
-Jak po treningu? Nie potrzebujesz masażu?
-Nie dzięki. Czuje się świetnie! Jak wiesz byłem na krótkim urlopie i odpocząłem- Nina zaczynała mnie drażnić.
-Tak wiem w Polsce?
-Tak dokładnie tak.
-A nie nudziło Ci się tak samemu?
-Nie byłem sam.
-Nie?- Bardzo zdziwiła ją moja odpowiedz.- Pewnie z kolegami.
-Nie. Z żoną i synkiem.- i właśnie zobaczyłem Maksia, który biegł w moją stronę . A Ninie zdecydowanie nie było do śmiechu- Cześć skarbie
-Cześć tato- wpadł w moje ramiona
-Witam kochanie- Kinga podeszła do mnie i ucałowała mnie w policzek- widzę, że Ci przeszkodziliśmy- uśmiechnęła się w stronę Niny
-Nie kochanie. My już kończyliśmy. To Nina- wskazałem ręką- nasza nowa masażystka
-Cześć miło mi poznać Kinga- Kinga podała jej dłoń, a ona nie chętnie odwzajemniła gest
-Witam Nina. Przepraszam, ale muszę lecieć do gabinetu.
-Ok miło było poznać. - rzuciła Kinga, a ja pomyślałem , że po raz kolejny uciekła.
-Tato ja muszę iść do szatni bo za godzinę gram mecz.
-Wiem synku. Ty leć do szatni, a ja z mamą na trybuny. Przyjdzie też wujek Marco i Łukasz.
- Super. - i mały ruszył w stronę szatni
-Serio będą chłopaki? - zapytała Kinga
-Serio serio. Stęsknili się, za naszym synkiem.


                                                                         ***

Gdy była końcówka meczu zauważyłam, że Nina strasznie się patrzy w naszą stronę, ale nie zwracałam na to uwagi:
-Ty jak ta Nina tu zerka- powiedział Piszczek
-Na pewno na mnie- wtrącił Marco
-Ta już na Ciebie, a może na mnie?- powiedział Łukasz
-Ja tam nie wiem co Ty Marco w niej widzisz. Nie sądzisz, że ona jest dziwna?- zapytał mój mąż
-Dziwna? To ty jesteś dziwny! Ty chyba nie byłeś u niej na masażu człowieku.
- Nie byłem i się nie wybieram! A jak coś mnie za boli to pójdę do Mata.
-Kochanie czemu ? Całkiem miła dziewczyna- wtrąciłam choć wcale taka się nie wydawała. Usłyszałam gwizdek- Zobaczcie chłopcy wygrali! Jestem z Maxa tak dumna!
-No syna macie zdolnego- powiedział Łukasz- Pogratulujcie mu ode mnie bo ja muszę lecieć. A jak nie to Twoja kochana siostra mnie udusi, w ogóle to wpadnijcie do nas.
-Udusi Cię jak powiem jej jak szalejesz za tą Niną- powiedział Marco
-Chyba Ty debilu! Pa
-Pa 



Po meczu wróciliśmy do domu i bardzo szybko poszliśmy spać.

  NINA:

Bardzo chciałam poznać Svena czekałam na to cały tydzień. Myślałam, że jest wolny. A on dziecko i żona!
Wiedziałam, że miał jakąś dziewczynę no, ale żonę! A ten mały gnojek ile miał lat 6, 7 ! To na pewno nie jest jego dziecko. Specjalnie tak powiedział by mnie odrzucić od siebie, ale ja tak łatwo się nie poddam. Zaczynam mój plan!
-----------------------------------------------------------------

Hej powróciłam, ale nie wiem jak na długo. To zależy od Was moje drogie.
Komentujcie to pomaga.
Pozdrawiam Lena :*




Strój Kingi:





NINA: